[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Bobby nie wyglądał na zainteresowanego.- Chyba tak.Nigdy o tym nie rozmawialiśmy.- Jakie były jej relacje z Zaną?- Dobre.Na początku trudne.Byłem dla mamy całym światem, nie zachwyciło jej pojawieniesię Zany.Wiesz, jakie zaborcze potrafią być czasem matki.- Zaczerwienił się.- Przepraszam, głupiomi się powiedziało.- Nie szkodzi.Nie była zadowolona z waszego ślubu?- Raczej z mojego, nie chodziło o wybrankę.Zana ma niesamowity dar zjednywania sobieludzi.Całkiem dobrze się dogadują.Dogadywały.- Bobby, wiedziałeś, że twoja matka poszła się zobaczyć z moim mężem w piątek po południu?- Z twoim mężem? Po co?- Chciała pieniędzy.Dużej sumy.Wpatrywał się w nią, potrząsając powoli głową.- To nie może być prawda.Nie wyglądał na zaszokowanego.Co najwyżej zdezorientowanego.- Wiesz, kto jest moim mężem?- Tak, oczywiście.Było o was głośno w mediach po tej aferze z klonowaniem.Nie mogłemuwierzyć, że to ty, kiedy cię zobaczyłem w telewizji.Nie od razu cię poznałem.Minęło dużo czasu.Ale mama rozpoznała cię natychmiast.Ona.- Bobby, twoja mama przyjechała do Nowego Jorku w konkretnym celu.Postanowiła się zemną skontaktować, ponieważ poślubiłam bardzo bogatego mężczyznę.Chciała jego pieniędzy.Jego twarz pozostała bez wyrazu, mówił powoli, ostrożnie dobierając słowa.- To nieprawda.Po prostu nie.- A jednak.Prawdopodobnie miała wspólnika, który ją zabił, kiedy szantaż się nie powiódł.Napewno przydałoby ci się kilka milionów dolarów, Bobby. - Kilka milionów! Podejrzewasz, że ja ją zabiłem? - Wstał chwiejnie.- Własną matkę? Zakilka milionów dolarów? - Zcisnął się obiema rękami za głowę.- Szaleństwo.Nie mam pojęcia,czemu opowiadasz takie rzeczy.Ktoś się włamał przez okno i zamordował moją matkę.Zostawił jąmartwą na podłodze.Myślisz, że byłbym zdolny zrobić coś takiego najbliższej osobie? Własnejmatce?Eve nie ruszyła się z miejsca.- Nie wydaje mi się, by ktoś się włamał, Bobby - odezwała się tonem rzeczowym istanowczym.- Myślę, że morderca po prostu wszedł.Znała go.Miała na ciele również inneobrażenia, zadane na długo przed śmiercią.- O czym ty mówisz?- Rany na twarzy, siniaki na ciele, wszystkie powstały w piątek wieczorem.Obrażenia, októrych, jak twierdzisz, nic nie wiedziałeś.- Nie wiedziałem.To niemożliwe.- Z trudem wydobywał z siebie kolejne słowa.-Powiedziałaby mi, gdyby coś jej się stało.Powiedziałaby mi, gdyby ktoś ją pobił.Na litość boską, towszystko jest jakieś niedorzeczne.- Ktoś ją jednak pobił.Kilka godzin po tym, jak opuściła biuro mojego męża po próbieszantażu.Chciała dwa miliony.Wyszła z pustymi rękoma.Wnioskuję z tego, że miała wspólnika,który się zdenerwował.Przyszła do biura Roarke'a i zażądała dwóch milionów dolarów za powrótdo Teksasu i zostawienie mnie w spokoju.Mam nagranie tej rozmowy, Bobby.Jego twarz okryła się śmiertelną bladością.- Może.może chodziło jej o pożyczkę.Może chciała wesprzeć finansowo moją firmę.Zana ija rozmawialiśmy o dzieciach.Może mama.Nic z tego nie rozumiem.Z tego, co mówisz, wynika, żemama była.była.- Przedstawiam fakty, Bobby.- W okrutny sposób, dodała w myślach, ale dzięki temu mamnadzieję oczyścić cię z podejrzeń.- Pytam, komu ufała, na kim jej zależało na tyle, by go dopuścić dowspółpracy.Mówisz, że jedyne takie osoby to ty i twoja żona.- Ja i Zana? Myślisz, że jedno z nas mogłoby ją zabić? Zostawić zakrwawioną na podłodzejakiegoś pokoju hotelowego? Z powodu pieniędzy? Pieniędzy, których nawet nie było? Zjakiegokolwiek powodu.- Opadł z powrotem na łóżko.- Czemu mi to robisz?- Ponieważ ktoś zostawił ją zakrwawioną na podłodze jakiegoś pokoju hotelowego, Bobby.Iwydaje mi się, że z powodu pieniędzy.- Może twój mąż.- Popatrzył na nią z wściekłością.- Może to on zamordował mi matkę [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum