[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Cóż, jeśli tak, to my możemy tylko ci podziękować pięknie za pomoc -stwierdziła Tina.- Czy tak, moje panie?- Tak - odezwał się chór niepewnych głosów i Juliana już miała dalejprzedstawiać swoje pomysły, gdy nagły świst zagłuszył jej słowa.W izbie obokrozległy się łomot, wrzaski, gwizdy.- Och, mój Boże - powiedziała Emma z twarzą białą jak płótno.Topolicjanci.Kobiety rzuciły się na tył pokoju, szukając innego wyjścia.Ktoś podniósłzasłonę i kilka kobiet salwowało się ucieczką przez okno.Juliana stałazdumiona, nie rozumiejąc, skąd ta panika.Bójka wybuchła w izbie obok.Jeślizachowają spokój, nikt tu nie zajrzy.Nic nie zrobiły.W najmniejszym stopniunie zakłóciły spokoju.Nagle za oknem odezwał się głos:- Nie, kobieto.Nie uciekniesz mi.Tylko spokojnie, ślicznotki.Dostojnysędzia, sir Fielding, czeka na was.Deborah jęknęła z rozpaczą.Juliana spojrzała na gniewną twarz policjantaw oknie, z pałką wzniesioną groznie w górę.Za jego plecami dwaj inni szarpalisię z kobietą, która wyskoczyła przez okno.Otworzyły się drzwi.W izbie obokujrzała scenę chaosu, twarze wykrzywiały się w drwiących uśmiechach lubzłośliwych grymasach.Potem zobaczyła panią Mitchell z inną kobietą.Obierozmawiały z konstablem, podczas gdy jego podwładni, wymachując pałkami, wpadli do pokoju i zaczęli kobiety zbite w gromadę pędzić w stronę drzwi.Julianę schwytano wraz z innymi.Walczyła pięściami i nogami, odnoszącpewne sukcesy, ale nie na wiele się to zdało.Konstable wypchnęli ją brutalniena zewnątrz.Obejrzawszy się przez ramię, zobaczyła, jak pani Mitchelluśmiecha się z zimnym triumfem.Zostały zdradzone i wiadomo było, przez kogo.Właściciele domówpublicznych z Covent Garden nie mieli zamiaru pozwolić swoim podopiecznymwyzwolić się z jarzma bez walki.24Książęcy woznica siedział na ławce przed tawerną na Piazzy, popijając piwoi czekając w pogodnym nastroju na powrót pasażerki.Miał na oku powózi chłopaka, który pilnował koni, ale poza tym w tłumie przelewającym się poplacu widział bardzo niewiele.Słyszał hałasy dobiegające z gospodyCocksedge, które utonęły w ogólnej wrzawie, i zamówił kolejny kufel piwa.- Policja zrobiła gdzieś najście - odezwała się jakaś nędznie ubrana kobietaz ławki obok.- Panowie z miasta się zabawiają.Rozbijają sobie głowy, pijanijak jaśnie państwo.oczywiście, większość z nich to jaśnie państwo.-Zachichotała i opróżniła kufel.- Sir John i tak przymknie na to oko.Odpowiedzą za to kobiety, jak zwykle.- Wpatrywała się przez chwilę w pustykufel, po czym podniosła się na nogi z westchnieniem.- To piwsko przeciekaprzez człowieka jak przez sito.- Zatoczyła się na drogę, podnosząc rozkazującorękę w stronę stojącego dalej człowieka z wiadrem i obszerną peleryną.Podbiegł do niej, a kobieta dała mu pensa.Mężczyzna postawił wiadro na brukui rozłożył pelerynę, za którą kobieta ukryła się, żeby załatwić potrzebę wewzględnym odosobnieniu.John woznica nie zwracał uwagi na ten pospolity w Londynie widok.Zerkałw stronę powozu na wypadek, gdyby bójka przeniosła się w jego okolice.Słychać było tupot nóg, krzyki, przekleństwa, głównie kobiece głosy. Mrucząc niechętnie, wstał i wlazł na kozła, żeby zobaczyć, co się dzieje ponadgłowami tłumu.Niewiele dostrzegł poza grupą konstabli pędzących gromadę kobiet w stronęulicy Bow, po to zapewne, żeby postawić je przed obliczeni sędziego, sir JohnaFieldinga.Wokół policjantów i więzniów kołysał się tłum rozzłoszczonychkobiet, które rzucały w stróżów prawa zgniłymi owocami, przeklinając ich, ilewlezie.Konstable nie przejmowali się złorzeczeniami, uchylali się przedpociskami, gnając aresztantki, grożąc pałkami.Niespodziewanie młode kobietyz gospody Cocksedge, wiedzione wspólnym impulsem, zawróciły niczymlemingi, i ruszyły z powrotem do gospody.Rozległ się brzęk tłuczonego szkłai łomot przewracanych mebli, nad którymi wznosiły się przekleństwai zawodzenie matki Cocksedge [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum