[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Czasemprzypominała anioła, czasem ladacznicę, lecz nigdy nie potrafił się jej oprzeć.I riie zamierzał przestać, nie teraz.Czekał przecież na ten pocałunek tyle czasu.Niech piekło pochłonie Spectera iRavenswooda.Dopóki Clara pozwalała się całować, obaj mogli iść do diabła. Rozdzial 12Unikaj grzesznych i zakazanych rozrywek, gdyzwpływają one zgubnie na stan ducha i dała.mala, śliczna książeczkaJohn NewberyI m dłużej ją całował, tym bardziej mu się poddawała.Co mogła na to poradzić? Przecież marzyła o tym całyminocami.I było tak samo cudownie jak za pierwszym razem.Znał się na całowaniu.Robił to z takim znawstwem, żekiedy pogłębił pocałunek, nie zamierzała się opierać.Uniosła się lekko na palcach, chłonąc każde dotknięcie.Bezwolnie wsunęła dłonie pod surdut Morgana i przycisnęłaje do jego wąskiej talii.Ten sam palec, którym wodził po staniku jej sukni, znów rysował na nim pionową linię.Tym razem jednak kapitanzdjął rękawiczki i badał jej nagie ciało.Zmiało, uwodzicielsko pieścił skórę, która płonęła pod jego dotykiem.Aż w końcu zanurzył palec w zagłębieniu stanika.Odsunęła się z trudem, oddychając ciężko.- Co.co robisz?Wbił w nią głodny wzrok.- Myślę o tym, jak zamierzałaś kusić Ravenswooda.- Na miłość boską! Nie zamierzałam.Znów zamknął usta na jej ustach tak pożądliwie, że nie zauważyła, jak Morgan wślizguje się palca-187 mi pod suknię.Poczuła natomiast jego dotyk na nagiej piersi.Cóż za niesamowite doznanie.Erotyczne i występne.Patrzyła na jego śmiały palec, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę to zrobił.A on bezwstydniebłądził dłonią pod jej bielizną.Serce waliło jej jak młotem, z trudem chwytała powietrze.Powinna była protestować, ale nie mogła wydobyć zsiebie głosu.Opór przyszedł jej znacznie łatwiej tego dnia, gdy ubiór Morgana zdradzał jego okropny charakter.Teraz, gdy Prycewyglądał jak dżentelmen, przychodziło jej to ze znacznie większym trudem.Tyle że nie zachowywał się jak dżentelmen.- Może.wrócimy na bal - zaproponowała słabym głosem, nie zdejmując jednak rąk z jego talii.- Tu jest przytulniej.- Wysunął dłoń spod jej bielizny, ale tylko po to, by zamknąć drzwi.- Bardziej intymnie.Przeszył ją dreszcz strachu i.radosnego oczekiwania.- Chyba nie powinieneś.Co się z nią działo? Zawsze uważała, że ladacznice muszą czerpać jakąś przyjemność ze swej profesji, wprzeciwnym bowiem razie nie tak chętnie zadzierałyby spódnice w obecności mężczyzn.Nigdy jednak nie sądziła,że sama w ten sposób zareaguje.Przecież Morgan nawet się jej nie podobał.Nie, nieprawda.Podobał się jej aż za bardzo.Nie akceptowała jednak tego, kim był.Podobnie jak on nie akceptowałjej.To ją zastanowiło.Dlaczego właściwie Morgan próbował ją uwieść? W każdym razie nie dlatego, że cokolwiek doniej czuł.Nie, musiał być jakiś inny powód.jak wtedy, w sklepie, gdy ją pocałował, by odwrócić jej uwagę.188 Gdy ta nieprzyjemna prawda wreszcie do niej dotarła, Clara wyrwała mu się jak oparzona.- O co chodzi, cheńe! - spytał.- Wiem, dlaczego to robisz.Dlaczego mnie dotykasz i sprawiasz, bym tego pragnęła.Wiem.Zacisnął ręce w pięści, jakby chciał w ten sposób zwalczyć pokusę.- Bo cię pragnę?- Bo chcesz odwrócić moją uwagę od ważnych spraw.Mężczyzni tacy jak ty nigdy nie ulegają pokusom, jeśli niemają w tym ukrytego celu.A twoim celem jest głównie to, bym przestała pytać o twoje powiązania zRavenswoodem.Popatrzył na nią zimno.- Więc mnie przejrzałaś.Przytaknęła, niezdolna wykrztusić ani słowa.Czuła, że robi jej się słabo.- Niemożliwe, żebym chciał cię po prostu pocałować, trzymać w ramionach i przez jedną krótką chwilę poczućbliskość z drugim człowiekiem.Nie, nie, taki kryminalista jak ja nie może mieć takich pragnień.Uderzyła ją gorycz bijąca z jego słów.- Nie chciałam.- Wiem, co chciałaś.- Odwrócił wzrok.Po chwili lodowatej ciszy Clara sięgnęła do klamki, ale kapitan chwycił jej rękę, a sam oparł się o drzwi i popatrzyłna nią płomiennym spojrzeniem.- Dobrze, ma bełle ange.Przypuszczam, że chcesz otrzymać odpowiedz na dręczące cię pytania.Cóż, niezależnie odtego, co myślisz, chciałbym z tobą dzielić chwile rozkoszy.Oto moja oferta: powiedz, co chcesz wiedzieć, a ja ciszczerze odpowiem.189 Zaczęła coś mówić, ale przycisnął palec do ust.- Nie skończyłem.Za każdą odpowiedz dasz mi to, czego pragnę.- Przesunął palcem po jej wargach.- Mam okazję,by cię skosztować.- Gdy dotknął jej karku i zsunął rękę w dół, zadrżała niecierpliwie.- Aby cię całować.- Wsunąłdłoń pod suknię i dotknął jej piersi.- Pieścić twoje ciało.Zanim jeszcze dotarł do celu, pragnęła, by jej dotknął dokładnie w tym miejscu.I on o tym wiedział, gdyż na jegotwarzy pojawił się wyraz satysfakcji.Przesuwał czule palcami po jej biuście.Clara chwyciła go za rękę.- Takie są moje warunki - szepnął.- Za każdą odpowiedz należy mi się pocałunek.lub coś innego, wszystko, o copoproszę.Wszystko, o co poprosi.Znalazła się naprawdę w trudnej sytuacji.Na samą myśl poczuła podniecenie.Czy naprawdę pragnął jej tak bardzo, jak twierdził? Na tyle, by odpowiedzieć na jej pytania? A może to była kolejnazasadzka?- Sądzisz, że tego nie zrobię.- szepnęła.- Myślisz, że skoro udało ci się mnie ostatnio odstraszyć oburzającymzachowaniem, to znów ci na to pozwolę.W odpowiedzi jedynie uniósł brwi.- Nie jesteśmy w sklepie.Nie pozostaję na twojej łasce i niełasce.Mogę stąd wyjść i zadać wszystkie pytania jegolordowskiej mości.W jego oczach błysnęło rozbawienie.- Proszę bardzo.Nie odpowie, mogę cię zapewnić.Ale ja - chętnie.Pochylił się, by złożyć bezwstydny, namiętny pocałunek na wypukłości jej piersi, której właśnie dotknął.A potemuniósł głowę i uśmiechnął się190 do niej wilczym uśmiechem.Z jakiegoś niezrozumiałego powodu poczuła nagłą suchość w ustach.- Jeśli dostanę od ciebie to, o co proszę - dokończył.- Chcesz mnie zniszczyć.- To się nie musi tak skończyć.W każdej chwili możesz mnie powstrzymać.Kiedy tylko przestaniesz zadawaćpytania.Zawahała się.Jego oferta wydawała się bardzo ryzykowna i szalenie niebezpieczna, przypominała jej do złudzeniaciskanie kamieniami w wilka.Nigdy nie wiadomo, kiedy wilk może skoczyć i cię chwycić.Zanim zdążysz uciec.Poza tym nie byli przecież sami.Parę metrów dalej toczyło się życie.Wiedziała, że już wkrótce zacznie jej szukaćciotka Verity [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum