[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.To, co na pewno jest problemem, to rodzina, która właśnie kroczy korytarzem.Rodzina zniemowlakiem.Z niemowlakiem, którego płuca mają objętość sterowców Zeppelin.Nie słyszysz powitania z kabiny pilotów, a instrukcje bezpieczeństwa zrozumiałbyśdopiero wtedy, gdyby przekazywane były alfabetem semaforowym.Gdy samolot osiąga wysokość 4500 metrów, a wrzaski zaczynają sięgać zenitu, maszochotę zorganizować wśród współpasażerów zrzutkę na przeniesienie dziecka do klasybiznes. Postanowiłem więc chwycić byka za rogi i ślubowałem sobie, że nigdy nie zabiorężadnego z moich dzieci na pokład samolotu odbywającego daleki rejs, dopóki nie będziemiało 32 lat.I właśnie z tego powodu wróciliśmy niedawno z rodzinnych wakacji we Francji - zpięknego kraju, w którym wszystko - podobnie jak w Walii - psują miejscowi.Pieniądze, które zaoszczędziliśmy nie wybierając się do najodleglejszego zakątka Chilepostanowiliśmy przeznaczyćna obżeranie się jak głupi w najlepszych spośród najlepszych restauracji.I tak na dziesięć dni staliśmy się recenzentami dań na miarę Michaela Winnera,zamawiając a to rum ba ba, a to sos syjamski, przy istnej orgii czterocyfrowych rachunków wwykwintnej atmosferze wielogwiazdkowych lokali.Wiem, że ten felieton ma się znalezć w magazynie motoryzacyjnym, ale tak na wszelkiwypadek, gdybyście byli zainteresowani, Chteau Eze zapewnia najlepszy widok, a l'Oasis wLa Napoule serwuje najwspanialsze dania.Niestety, naszą radość podczas większości wieczorów studzili matre d'.Z upływem czasu zauważyłem, że marynarka i krawat w kombinacji ze spodniami zdrelichu sprawiają, że jesteśmy trochę lepiej podejmowani.Gdy byłem tak ubrany, niepatrzyli już na mnie jak na kogoś, kto obsikał z góry na dół ich spodnie.Mimo to, wciążdawano nam do zrozumienia, że jesteśmy tak pożądani, jak szczury roznoszące zarazę.Potem domyśliłem się w czym rzecz.To przez ten przeklęty samochód.Przez cholernyRenault Espace, który wypożyczyliśmy w Hertzu po tym, jak odstaliśmy w kolejce prawiecałą godzinę.Chłopaki matre d' doszli do wniosku, że na obiad w ich restauracji odkładaliśmy przezcałe życie i że z karty wybierzemy najtańsze danie, zamówimy do niego wodę z kranu i niezostawimy im napiwku.Zaczęła we mnie narastać niespotykana do tej pory nienawiść to tego vana z elektrycznieopuszczanymi szybami.Nie tylko nie potrafił wyjechać na wzgórze, na którym znajdowałasię nasza letnia rezydencja, ale zajechanie w nim przed którąś z wykwintnych restauracjiwyglądało tak, jakby mistrz ceremonii przedstawił was na przyjęciu jako pana SyfilisaSpodniowskiego.Gdy przyjechaliśmy do Domain de Saint Martin w pobliżu Vence, wciąż miałem to nauwadze.Otworzyła się elektrycznabrama wjazdowa, a my zaparkowaliśmy samochód daleko od wejścia do restauracji.cosprawiło, że nikt nie mógł wiedzieć czy przyjechaliśmy Bentleyem, czy na zardzewiałymrowerze.Tamtejszy matre d', być może przez zbieg okoliczności, w co jednak wątpię, byłbłyskotliwy, wylewny, niemal służalczy, serdeczny i kompetentny.Był najlepszym matre d'na świecie.Upojeni sukcesem, powtórzyliśmy to samo kolejnego wieczoru wybierając się dorestauracji w hotelu Eden Roc w Cap d'Antibes.Zaparkowaliśmy na zewnątrz i przeszliśmypieszo wzdłuż podjazdu.Powitano nas z taką oziębłością, jakby od tygodnia trzymał tam siarczysty mróz.Ostatnimrazem tak podejmował mnie dyrektor mojej szkoły, by mi zakomunikować, że właśnie mniez niej wyrzucił.Z szyderczym uśmiechem na ustach wskazano nam najgorszy stolik.Nie mam nic przeciwko temu, ale większość gości tych restauracji - nie mam na myślitylko Eden Roc - wygląda jak mordercy i płatni zabójcy na usługach mafii.Wiem już, gdzieznajduje się warte 45 milionów dolarów złoto skradzione z magazynu lotniska Heathrow.Maje na swoim nadgarstku jeden z klientów restauracji l'Oasis.Tyle że ci przesadnie opaleni, otyli faceci w obszernych garniturach i z młodymi żonami uboku, podjeżdżają pod restauracje w samochodach Ferrari i w Dodge'ach Viperach. Samochód to pierwsze, co widzi matre d', i zanim zorientuje się, kto siedzi w środku,musi postanowić, który stolik zaproponować, jaki przyjąć wyraz twarzy otwierając drzwi ijakiego może się spodziewać napiwku.Ferrari zapewnia widok na morze.Napędzany silnikiem Diesla Renault Espace daje cimiejsce w schowku na miotły, gdzie zaserwują ci liść sałaty i lampkę niemieckiego winaBlue Nun.Wszystko to szalenie mnie rozczarowuje, bo do góry nogami wywraca moje wyobrażenieo Francji.Zawsze myślałem, że Francuzi jeżdżą samochodami, które dobrze znają.Nawet w tych bardziej zielonych dzielnicach Paryża ludzie, którzy bez problemu moglibysobie pozwolić na statek, są zadowoleni jeżdżąc po mieście wysłużonym Peugeotem z silni-kiem Diesla, podczas gdy podrzędna sekretarka może mieć nawet BMW Samochód w Paryżunie stanowi miary twojego bogactwa - jest odzwierciedleniem twoich zainteresowań mo-toryzacyjnych.Południe Francji jest jednak zupełnie inne.Jest jak kuzyn, który poszedł własną drogą.Jestjak członek rodziny, który został gwiazdą rocka, jak osierocona Annie, która stała się sławnaw Hollywood.Jest częścią Francji w ten sam sposób, w jaki El-ton John jest członkiemdynastii Dwight.I to wszystko sprawia, że uwielbiam tu być.Jedzenie, pogoda, światło i zakąska w l'Oasissprawiają, że każda chwila w tym miejscu jest warta zachodu.Tyle że by móc naprawdę rozkoszować się tutejszymi restauracjami, trzeba miećodpowiedni samochód.W drodze powrotnej do domu zobaczyłem, że Europcar możewypożyczyć BMW Z3 za 700 franków dziennie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum