[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Po pół roku dowiedział się, że nie mawolnych etatów dla detektywów ani w West L.A., ani nigdzie indziej,z powodu  nieprzewidzianych cięć w budżecie.Przesunięto go   tymczasowo  do pracy w ośrodkuprzetwarzania danych w Parker Center, gdzie oddano go pod opiekęwyraznie zniewieściałego cywilnego instruktora i nauczono bawić siękomputerem.Było to niezbyt subtelne przypomnienie ze stronywydziału, że napaść to jedna sprawa, ale to, co robi w łóżku, niezostanie zapomniane ani wybaczone. Ciągle zamierzasz iść z tym do sądu? Nie wiem.Rick chciałby, żebym walczył do upadłego.Mówi, żesposób w jaki wycofali się z umowy, świadczy o tym, że nigdy mi niepopuszczą.Ale wiem, że jeśli pójdę do sądu, to koniec ze mnąw wydziale.Nawet jeśli wygram. Zdjął kurtkę i rzucił ją na blat. Dość tego cholernego użalania się nad sobą.Co mogę zrobić dlaciebie!Opowiedziałem mu o Cassie Jones, zrobiłem krótki wykłado zespole Munchhausena.Popijał nie komentując.Wyglądał niemaljakby się wyłączył. Słyszałeś o tym wcześniej?  zapytałem. Nie.Dlaczego tak myślisz? Większość ludzi reaguje trochę bardziej gwałtownie. Po prostu przetrawiam to wszystko.Coś mi to nawet przypomniało.Sprzed paru lat.Był taki facet, przyszedł na ostry dyżurw Cedars.Krwawiący wrzód żołądka.Rick przyjął go, zapytał o stresy.Facet mówi, że często zagląda do kieliszka, bo ma wyrzuty sumieniaz powodu morderstwa, które uszło mu na sucho.Był podobnoz panienką na telefon, wściekł się i pochlastał ją.Okropnie  jakprawdziwy psychopata.Rick przytakiwał, powtarzał aha  a wreszciezwiał stamtąd i wezwał ochronę  a potem mnie.Morderstwa dokonanow Westwood.W tym czasie byłem w wozie z Delem Hardym,rozpracowywaliśmy jakieś rozboje w Pico-Robertson, podskoczyliśmywięc od razu.Poinformowaliśmy go o jego prawach i wysłuchaliśmytego, co miał do powiedzenia. Ptaszek był uradowany, że nas widzi.Rzygał informacjami, jakbyod nas zależało jego zbawienie.Nazwiska, adresy, daty, broń.Nieprzyznawał się do innych morderstw, i jak się okazało, nie był nigdynotowany przez policję.Zupełnie przeciętny obywatel, miał nawetwłasny interes chyba czyszczenie dywanów.Wsadziliśmy go doaresztu, nagraliśmy powtórne zeznania, wyobrażając sobie, że trafiłanam się prawdziwa gratka.Potem zaczęliśmy weryfikować szczegóły.I nic nie znalezliśmy.%7ładnej zbrodni, żadnych materialnych dowodówmorderstwa w tym miejscu i czasie.%7ładna dziwka nie mieszkała podtym adresem ani nigdzie w pobliżu.Panienki o tym nazwiskui rysopisie nigdy nic było w L.A.Sprawdziliśmy nie zidentyfikowaneofiary, ale żadna z kostnicy nie pasowała, a żadne przezwiskoz kartoteki obyczajówki nie odpowiadało temu, którego, jak twierdziłfacet, używała dziewczyna.Sprawdziliśmy nawet w innych miastach,skontaktowaliśmy się z FBI, sądząc, że może mu się pomieszało  jakieśzaćmienie umysłu  i pomylił adres.On uparcie twierdził, że wszystkoodbyło się tak, jak to opisywał.Powtarzał, że chce być ukarany. Po trzech dniach wysiłków: nada.Wbrew woli przydzielono muobrońcę z urzędu i prawnik wrzeszczy na nas, żebyśmy wnieśli sprawęalbo puścili jego klienta.Nasz porucznik naciska coraz bardziej dowalcie mu albo odwalcie się.Więc grzebiemy dalej.Nic. W tym momencie zaczynamy podejrzewać, że nas wrobiono, pytamy go wprost.Zaprzecza.Był naprawdę przekonywający  De Niromógłby się od niego uczyć.Więc przerabiamy wszystko od początku.Wracamy do punktu wyjścia, sprawdzamy powtórnie, cholera nasbierze.I nadal nic nie możemy wycisnąć.Wreszcie przekonani, że toblaga, otwarcie wkurwiamy się na niego  pierwszoligowe złe gliny.W odpowiedzi na to on też się wkurwia.Ale przez jego gniew przebijazakłopotanie.Obrzydliwy typ.Tak jakby wiedział, że gozdemaskowano i odgrywał przesadne oburzenie, żeby nas sprowadzićdo defensywy.Pokręcił głową i zanucił temat z  Twilight Zone. I co było dalej? A co mogło być? Puściliśmy dupka, by już nigdy więcej o nim nieusłyszeć.Mogliśmy go oskarżyć o złożenie fałszywego doniesienia, alemusielibyśmy wtedy odwalić mnóstwo papierkowej roboty i tracić czasw sądzie, a po co? Dostałby pouczenie i grzywnę za pierwszeprzestępstwo zredukowane do wykroczenia? Nie, dziękuję.Alex,byliśmy naprawdę wkurzeni.Nigdy nie widziałem, by Del tak sięwściekł.To był ciężki tydzień, mnóstwo prawdziwych zbrodni,niewielu sprawców wykryto.A ten skurwiel zawraca nam głowęzupełnym gównem.Wspomnienie wywołało rumieniec gniewu na jego twarzy. Samooskarżenie  powiedział. Są ludzie, którzy domagają sięuwagi, łapią za rękaw każdego, kto się napatoczy.Czy to nieprzypomina ci twoich nieudaczników z Munchhausenem? Bardzo  odparłem. Nigdy nie patrzyłem na to od tej strony. Widzisz? Jestem stałym zródłem natchnienia.Wal dalej ze swojąsprawą.Opowiedziałem mu resztę. Dobra, więc czego ci trzeba?  zapytał. Mam sprawdzićprzeszłość matki? Obojga rodziców? Pielęgniarki? Nie myślałem o tym w tych kategoriach. Nie? Więc o co chodzi? Naprawdę nie wiem, Milo.Chyba chciałem jakiejś rady. Skłonił głowę, założywszy dłonie na brzuchu.Uniósł ją i powiedział: Czcigodny Budda dyżurny.Czcigodny Budda radzi co następuje:wystrzelać wszystkich łobuzów.Niechaj jakieś inne bóstwo ichwyselekcjonuje. Dobrze by było wiedzieć, kto jest tym łobuzem. Właśnie.Dlatego proponowałem sprawdzenie przeszłości.Przynajmniej głównego podejrzanego. To byłaby chyba matka. Więc nią zajmę się najpierw.Ale skoro już siadam za klawiaturąmogę dorzucić innych ekstra.Ciekawsze to niż te cholerne listy płac, naktóre mnie skazali. Co będziesz sprawdzał? Przeszłość kryminalną.Jest w policyjnym banku danych.Czytwoja przyjaciółka, pani doktor będzie wtajemniczona w sprawę? A co? Chciałbym wiedzieć, na czym stoję, skoro wścibiam nos w nieswoje sprawy.To, co robimy jest praktycznie rzecz biorącniedozwolone. Nie.Trzymajmy ją od tego z dala  po co ją narażać. Zwietnie. Jeśli chodzi o przeszłość kryminalną  podjąłem,munchhausenowcy zwykle jawią się jako wzorowi obywatele  jak tentwój czyściciel dywanów.Ale wiemy też o zgonie pierwszego dziecka.Zakwalifikowano to jako Zespół Nagłej Zmierci Noworodków.Zamyślił się. Powinien być raport koronera, ale jeżeli nikt nie podejrzewałżadnych machinacji, to nic więcej.Zobaczę, czy uda mi się wydobyć tepapiery.Może nawet byłbyś w stanie sam to zrobić  sprawdzw archiwach szpitalnych.Jeśli potrafisz przeprowadzić to dyskretnie. Nie wiem, czy będę mógł.Szpital wygląda dziś zupełnie inaczej. Dlaczego? Jest o wiele bardziej strzeżony  patrzą ci na ręce. Cóż  odparł [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum