[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Ciebie? - zdziwiła się Allie.- No, właściwie nie mnie, tylko tego przystojnego Szweda.Eduarda Johanssena.Sunny rzuciła Pru spojrzenie pełne poczucia winy.- Widywałam go wcześniej, jak wchodził czy wychodził z windy, szedł przez hol i tak dalej, inaprawdę uważam, że jest boski.Myślicie, że można się zakochać w kimś, kogo się nawet nie zna? Wkażdym razie nie tak naprawdę?Przyjechała winda i wszystkie trzy do niej wsiadły.- Pru, na litość boską, przestań tyle gadać i wyjaśnij nam, co właściwie masz na myśli, mówiąc zakochać" i  coś dziwnego" - powiedziała Allie.- Pózniej wam wyjaśnię - odparła Pru, bo windą jechali też inni ludzie.- Dzięki Bogu, nie wybieramy się do hotelowego baru -oświadczyła Allie, kiedy szły przez hol, choćPru spoglądała tęsknie w tamtą stronę, zastanawiając się, czy spotkałaby tam znowu przystojnegoEddiego.Zostawiły psa boyowi, który miał pójść z nim na spacer, i ruszyły dalej.190 Allie Ray nie sposób było nie rozpoznać.Dlatego kiedy tylko przeszły pod słynnym witrażowymbaldachimem, drzwi kasyna rozsunęły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, natychmiastznalazł się wolny stolik, a na nim pojawił się szampan.Czasami miło być celebrytką, stwierdziła Alliez uśmiechem, choć Pru nie znała nikogo, kto zachowywałby się tak skromnie.Jej przyjaciółka byłabezpośrednia, bezpretensjonalna i chroniła swoją prywatność - dlatego właśnie Pru tak się wściekła,kiedy przyłapała tę dziwkę Kitty Ratte na fotografowaniu Allie telefonem komórkowym.Kiedy usiadły obok siebie na wąskiej sofie, Pru spojrzała na Sunny z niekłamanym zachwytem.- Wyglądasz dzisiaj naprawdę cudownie - powiedziała z przekonaniem.- Tak, masz w sobie blask - dodała Allie.- Jaki blask? - spytała Pru i zaczerwieniła się gwałtownie, bo Allie i Sunny tylko uśmiechnęły sięznacząco.- O, przepraszam, nie zrozumiałam.Och, do diabła, Sunny, ty szczęściaro.- Przyjdzie i twoja kolej - zapewniła Sunny, ściskając rękę Pru.- Już wyglądasz inaczej.- A jutro zostaniesz blondynką - dorzuciła zachęcająco Allie.Tak, Pru rzeczywiście wyglądałainaczej.Jej twarz nie byłajuż tak okrągła, a nowy sweter nadawał jej ciału kształt, ukryty wcześniej w nieforemnych, za dużychkaftanach. Jeśli masz coś ładnego, pochwal się tym" - brzmiało motto, które dla Pru wymyśliła Allie.Pru wprawdzie brakowało na razie śmiałości, by chwalić się piersiami, ale przynajmniej zauważyła,że w ogóle je ma.- Czy w Monte Carlo nikt nie pije niczego poza szampanem? - spytała Pru.Kiedyś rzadko pijałaszampana: czasami na ślubach i innych okazjach tego rodzaju, nigdy jednak dla samej przyjemności.Przeczesała palcami rzadkie brązowe włosy, zastanawiając się, jak będzie się czuła jako blondynka.- W lecie piją tu też cosmos - odpowiedziała jej Sunny.-W Saint Tropez.Przynajmniej ja to piłam.197 - No, więc co spotkało tego przystojnego nieznajomego?- Jechałam dziś wieczorem sama windą, gdy zatrzymała się w holu.Allie podniosła dłoń.- Chwileczkę, a co właściwie robiłaś sama w windzie?- Byłam tak okropnie głodna - wydusiła Pru.Allie ukryła twarz w dłoniach i jęknęła głucho.- Chciałam tylko sprawdzić, czy dostanę tu odrobinę sera i kawałeczek bagietki.Tak tylko na jedenząb, dla smaku.Zrozum, Allie, byłam nie tylko cholernie głodna, ale też.Allie podniosła głowę i spojrzała na Pru.- Ty nigdy nie klniesz - zauważyła.- Więc musiałaś naprawdę mieć na to wielką ochotę.- Wierz mi, umierałam z głodu.- Znam to uczucie - odezwała się Sunny ze współczuciem.- Zdarzało mi się zjeść kilka opakowańM&M'sów naraz, kiedy nic innego się nie sprawdziło.Tak cudownie się je połyka, jedno chrupnięciei czujesz, że właściwie nic nie zjadłaś.Ser to znacznie zdrowszy wybór.Widzisz, już się czegośnauczyłaś, Pru.- No, ale co z tym Eddiem Johanssenem? - spytała Allie.- To właśnie jest dziwne.Ten wspaniały mężczyzna, wiecie, jak on wygląda, jest taki przystojny, takikulturalny, taki opanowany.Cóż, powiem tylko, że dziś wieczorem taki nie był.Wchodząc dowindy, potykał się i zataczał.Musiałam go podtrzymać, bo zwaliłby się prosto na mnie.- Pru urwała,a Allie i Sunny czekały w napięciu na ciąg dalszy.- Do tego miał rozpięte spodnie.Allie jęknęła.- A jak to się stało, że to zauważyłaś?- Och, przypadkiem spuściłam wzrok.Mówię wam, on omal się na mnie nie przewrócił.Sweter miałubrany na lewą stronę.I plątał mu się język.W ogóle ledwo trzymał się na nogach.A kiedy spytałam,czy potrzebuje pomocy, po prostu po-192 dziękował.Nie potrafił nawet skupić wzroku na jednym punkcie.Wątpię, czy widział moją twarz, czywiedział, kim jestem.Wcisnęłam guzik i pojechaliśmy na dziewiąte piętro [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum