[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Och nie, nie możesz.Nie pozwolę się tobie dotknąć.- Ponieważ budzę w tobie odrazę.- Nie!Widziała słabe złagodzenie napięcia jego mięśni, nieznaczne rozluznienieust.Nienawidziła siebie za gotowość jej odpowiedzi, jej wrażliwość i uczciwość.Nienawidziła go za to, co czuła.Ponieważ nie wzbudzał w niej odrazy.Była daleka od tego.- Związek pomiędzy nami jest niemożliwy.Musisz to widzieć.Stanę się stara,pomarszczona i umrę, a ty będziesz zawsze& - Machnęła w jego kierunku, gestemwskazując jego siłę, nieśmiertelność, doskonałe męskie ciało. Taki jak teraz.Griff wziął jej dłoń.Trzymał ją pomimo jej prób wyszarpnięcia jej jaknajdalej.- Nie zawsze.Magia wyspy utrzyma nas młodymi.Dlatego nasze dzieci sąwychowywane w ludzkich rodzinach i dlatego tak długo trwa zanim je tuTłumaczenie: axses 61Beta: Feisty Virginia Kantra - Seacrossingzabierzemy.Ale poza Azylem starzejemy się jak ludzie, gdy jesteśmy w ludzkiejpostaci.Usiadł obok niej na łóżku, splatając z nią palce.Materac ugiął się pod jegociężarem i udami dotknęła jego.- Moglibyśmy się razem zestarzeć Emmo.Jeśli przenieślibyśmy szkołę i dziecina sąsiednią wyspę to odpowiadałoby wszystkim naszym potrzebom.Dłoń Emmy zadrżała w jego uścisku.Nie chciała nic więcej pozazapadnięciem się w te ciepłe, głębokie oczy, by paść mu w ramiona, by dostosowaćsię do jego planów.Ale coś niepokoiło brzegi jej świadomości, kołysząc podpowierzchnią jej myśli, jak ukwiał płynący i cofający się za pływem.Coś ze szkołą&Wolno wycofała swoją rękę.- Jakim potrzebom?- Ja cię potrzebuję  odpowiedział tak szybko, że omal nie rozbroił jej.Dzieci cię potrzebują.Jego skóra wciąż leżała przy niej na łóżku.Ciemna jak jego włosy na głowiei klatce piersiowej, jedwabista i gładka.Zmierzwiła futro palcami i była świadomajego nagłego bezruchu oraz zmianą rytmu oddychania.- Emmo&Blizna biegła w poprzek grubego, gładkiego futra, twardy, srebrny grzbietjak droga przez las.Wodziła po niej palcem.Blizna&- Co to jest?  jej głos był wysoki.Surowy.- Mój łańcuch  Griff dotknął srebrnej opaski na swojej szyi i uśmiechnął sięz żalem. To ociera& skórę.Emma patrzyła na spleciony w warkocz srebrny łańcuch, stylizowane spiralebłyszczały się na ciepłych mięśniach i ciemnych włosach.I zobaczyła fokę w porciew Liverpoolu z naszyjnikiem z blizn wokół gardła.- To byłeś ty  wyszeptała. Foka w doku.- Aye.- Obserwowałeś mnie.- Emma&- Zledziłeś mnie.- Tak.Głos jej się podnosił.Tłumaczenie: axses 62Beta: Feisty Virginia Kantra - Seacrossing- Mój pobyt tutaj& to nie wypadek, prawda?- Dziewczyno&Poczuła się chora.- Awaria statku to nie przypadek.Milczał.Dobry Boże.Potknęła się o swoje stopy.Chciała wymiotować.- Ci wszyscy ludzie na statku&- & są bezpieczni.Nikt nie stracił życia. Wstał, chwytając jej ramionaw swoje silne, pewne ręce, zmuszając, by spojrzała na niego. Przysięgam.Mary Jenkins, mała Allice, jej książki, wszystkie jej rzeczy&- I to ma sprawić, że poczuję się lepiej?- Miało  ponuro powiedział Griff. Zrobiłem to dla ciebie.Och Boże.- Co?  rzuciła się na niego. Ocalenie ich żyć czy zatopienie statku?Nastąpiła długa pauza, gdy mierzyli się wzrokiem, a jej serce zostałoponownie złamane.- To i to  przyznał.Nie była już otępiona.Otępienie było zbyt łatwe.To& była męka.- Nie zrobiłeś tego dla mnie. Trzęsła się, drżała, rozpadała się od środka.Zrobiłeś to, ponieważ twój cholerny pan Conn chciał cholernej nauczycielki.- Los naszych dzieci był zagrożony.Przyszłość naszych ludzi. Twarz Griffabyła jak kamień.Jego głos drażnił jak żelazo. Nic innego nie miało znaczeniaw porównaniu do tego.Byłaś tu potrzebna. Jego oczy błagały o wyrozumiałość.I byłaś tu szczęśliwa.Emmo&- Ale nie miałam wyboru! Ci biedni ludzie, którzy stracili wszystko na statkunie mieli wyboru.Może i jestem ludzka, śmiertelna i bez znaczenia, ale wiem, żezasługuję na wybór.Patrzył na nią jakby była potworem, jak gdyby była dziwną, rzadką bestią,której mogą nagle wyrosnąć płetwy i futro i może odpłynąć.- Wybór  powtórzył.Czuła jak klatka piersiowa się jej zacisnęła.Gula urosła jej w gardle.- Tak.Wolno kiwnął głową.Tłumaczenie: axses 63Beta: Feisty Virginia Kantra - Seacrossing- Dobrze więc.Jutro porozmawiam z moim panem.Jutro po pożegnaniu sięz dziećmi zabiorę cię gdziekolwiek będziesz chciała.Szczęka jej opadła.W piersi coś się złamało.Dlaczego? To było to, o co prosiła, co chciała, co zawsze chciała.Nieprawdaż? Kontrola nad własnym życiem.- Nie jesteś poważny.Jego usta były ciasną, wąską linią.- Nigdy bardziej nie byłem.- Ale& - Walczyła, by uporządkować swoje myśli, swoje słowa. Co zeszkołą? Z dziećmi? One wciąż potrzebują nauczyciela.- Są inni nauczyciele.Conn jakiegoś znajdzie.Była zadowolona i zła.Teraz całkowicie zesztywniała, jak również jej ręce,kręgosłup i brzuch.- Jej statek również zatopisz?Spiorunował ją wzrokiem, cała frustracja i gniew paliła się w jego oczach.- Lub uwiedziesz ją, by robiła wszystko czego chcesz, tak jak zrobiłeś mnie? powiedziała.- To nie będzie już dotyczyć ciebie  warknął. Mnie również.- Co masz na myśli?  warczała, wciąż prowokując, wciąż pragnąc& czego?- Są inni nauczyciele  powtórzył. Nie ma innej kobiety.Nie dla mnie.Gdziekolwiek jutro odejdziesz, podążę za tobą.Emma wyglądała na ogłuszoną.Mógłby ją równie dobrze zdzielić po głowie, pomyślał [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum