[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.81dzień drugi14228791422879kobieta-5.indd 81kobieta-5.indd 812010-01-22 10:39:092010-01-22 10:39:09k a s i a : Wyobrażam sobie twojego tatę jako wiecz-nego chłopca, który bardzo lubił i kochałswoje dzieci, który bardzo chętnie się z nimibawił i chętnie spełniałby i wasze, i swojezachcianki, ale to było trudne w obecnościmatki, która uważała to za grzech.z o s i a : To prawda.k a s i a : Typowy związek, w którym mężczyzna opierasię na solidności kobiety, bo dostaje bezpie-czeństwo, ale nie wolno mu się cieszyć i bawić,więc oddala się od domu i szuka satysfakcjigdzie indziej.z o s i a : Wszyscy ojca bardzo lubili.k a s i a : A mamę niekoniecznie?z o s i a : Mamę podziwiali i szanowali.k a s i a :Zosia rozdarta pomiędzy matką, która tępii uważa za niemoralną wszelką zmysłowość,i bardzo zmysłowym ojcem.Zosiu, czułaś sięrozdarta?z o s i a : Kochałam ojca bardzo, mamy się bałamtrochę.k a s i a : Ale wyszłaś za mężczyznę podobnego raczej domatki, zadaniowego.To akurat było jej plu-sem, ta odpowiedzialność, to dbanie o was.82być kobietą i nie zwariować14228791422879kobieta-5.indd 82kobieta-5.indd 822010-01-22 10:39:092010-01-22 10:39:09Jeśli ona nie zajmowałaby się domem, niemielibyście co jeść.Ojciec zabrałby was razna lody, a potem zapomniałby was nakarmić.W tym sensie postawiłaś na b e z p i e c z e ń -s t w o.Ale radości i zmysłowości, na którątak czekałaś, nie dostałaś od męża – on siętego wcześniej nie nauczył, a ty nauczyłaś siębardziej pragnienia niż spełnienia, więc też gotego nauczyć nie umiałaś.Nie masz się z nimczym dzielić.W tym sensie wzięłaś mężczyznępodobnego także do ojca, bo też nie daje cispełnienia.Czy widzisz, jakie to skompliko-wane, a jednocześnie jakby proste? Wyuczyłaśsię czekania i niespełnienia, więc czekaszi jesteś niespełniona.Znasz ten stan bardzodobrze.Na szczęście zaczynasz mieć go dosyć.Nie wiem, na ile twój mąż jest spragnionybliskości, zmysłowości i na ile tego świadomy.To rzecz, którą będziesz musiała sprawdzić,kiedy sama zrobisz kolejne kroki.Jak się terazczujesz?z o s i a : Trochę lepiej.Jaśniej.( przerwa)m a ł g o s i a : Cały czas myślę o tym, co mi powiedziałaś.Nie daje mi to spokoju.Wiem, że robię źle,83dzień drugi14228791422879kobieta-5.indd 83kobieta-5.indd 832010-01-22 10:39:092010-01-22 10:39:09nie myśląc o sobie.Ja to wiem.Nie musiszmnie tak krytykować, bo ja to wiem.Mam tegoświadomość.k a s i a : I co z nią robisz?m a ł g o s i a : Nie wiem.k a s i a : No właśnie, więc co to za argument, że maszczasami tę świadomość?! Co chcesz mipowiedzieć?m a ł g o s i a : Bo wczoraj na mnie napadłaś.k a s i a :Małgosiu, to tobie się tak wydaje.Ja uważam,że stanęłam w twojej obronie, bo ty sama tegonie robisz.Masz świadomość, ale i tak siebiezdradzasz! Tak siebie nie szanujesz, że robiszwszystko, żeby tę świadomość natychmiastwyrzucić, jak jakiś śmieć.Bo ona boli, bo doczegoś człowieka zaprasza, bo coś powinnamw tej sprawie zrobić.To może lepiej jej niemieć.Produkujesz nieprawdopodobną liczbęobron.Gdybyś pokazała w tej chwili swojąprawdziwą twarz, byłaby to twarz biednej,zagubionej kobiety, która kompletnie nie wie,co ze sobą zrobić, a nie oblicze błyskotliwejdamy.Rozumiesz? To jest prawda o tobie.Zagubiona, szara, bez kształtu, bez pomysłu,bez siebie – to jest twój prawdziwy obraz.84być kobietą i nie zwariować14228791422879kobieta-5.indd 84kobieta-5.indd 842010-01-22 10:39:092010-01-22 10:39:09To jest obraz, którego tak się boisz i któregonie chcesz, który ukrywasz przede wszyst-kim przed s o b ą, ale i przed światem.Jesteśskrajnie nieprawdziwa.I dlatego nie masz odsiebie wsparcia, rozumiesz? Tak zwani życz-liwi ludzie poradziliby ci: „Rozstaliście się? Tosię ubierz, uczesz i idź na randkę”.Istota tychporad polega na tym, by nie okazywać mu, żerozstanie cię boli, by wziąć się w garść.To jesttaki sam sygnał, jaki dostawaliśmy od swoichrodziców – dziecko, kurwa, nie sprawiaj mikłopotu.Nie po to cię mam, żeby się zajmowaćtwoim cierpieniem.Mam cię po to, żebyś byłagrzeczna, ładna, umyta, poszła do szkoły, przy-niosła piątkę i żeby był spokój.Rozumiecie,o co w tym chodzi? Nie pokazuj nam swojegocierpienia, nie wymagaj od nas, żebyśmycoś z tobą przeżywali.Dlatego się tak ładnieubierasz, dlatego jesteś taka miła – bo nie wie-rzysz, że ktokolwiek będzie chciał być z tobąrozwaloną, zniszczoną, pogubioną i biedną.A mnie interesuje właśnie ta część ciebie, bota jest teraz prawdziwa, bo to ona potrzebuje– ciebie samej, mnie, nas.I ona przyjechałatutaj po pomoc.A ty udajesz! W knajpie, przyobiadku, uśmiechy i perły.„Bo ja taka zawszejestem”.Pysznie, na zewnątrz.85dzień drugi14228791422879kobieta-5.indd 85kobieta-5.indd 852010-01-22 10:39:092010-01-22 10:39:09k i n g a :Ja jeszcze coś dodam na temat Małgosi,nie wiem właśnie, na ile to jest prawdziwe,ponieważ ona.k a s i a :Mogłabyś nie donosić, tylko powiedzieć toprzyjaciółce wprost?k i n g a : Małgosiu, nigdy ci tego nie mówiłam.Aleteraz powiem.Nie wiem, czy te wszystkiekomplementy, które mi prawisz, że jestemtaka wspaniała i mam piękny biust, i w ogóle,czy ty mi je mówisz szczerze.Nie wiem,po co je mówisz.m a ł g o s i a : Bo taka jesteś.k i n g a : Czy mówisz mi to, żebym ja powiedziała,że ty też taka jesteś? Zawsze mnie to zastana-wiało, że.m a ł g o s i a : Ale ja.k a s i a : Mogłabyś, Małgosiu, posłuchać przez chwilę?Dla Kingi to też nie jest łatwe.k i n g a : No właśnie, bo ty wszystkich chwalisz,w kółko wszystkim prawisz komplementy,a ja nie wiem, na ile one są szczere.Zawszemnie zastanawiało, czy to są szczere słowa,czy może mówisz tak wszystkim, żeby cięlubili.86być kobietą i nie zwariować14228791422879kobieta-5.indd 86kobieta-5.indd 862010-01-22 10:39:092010-01-22 10:39:09k a s i a : Małgosiu, to trudne, wiem, ale nie odpowiadaj, tylko zostań z tym pytaniem, niech onozapadnie głęboko.A jeszcze ciebie, Kingo,zapytam: czy masz jakieś przemyślenia na tentemat? Bo w tym, co mówisz, pobrzmiewajakaś twoja hipoteza.k i n g a : Mam pewną hipotezę: wydaje mi się, że tonie jest szczere.Właśnie.A przynajmniej niewszystko.k a s i a : Też myślę, że nie wszystko, ale częściowo napewno jest to szczere.I chodzi o to, żebyściemnie chronili, nie dotykali, nie ruszali i mó-wili mi to samo.W dodatku to dość skutecznysposób.Działa.Małgosiu, co się stało z twoimpłaczem, który był przed chwilą?m a ł g o s i a :Poradziłam sobie.k a s i a : No brawo, brawo, świetnie sobie radzisz z tym,żeby broń Boże nie zostać za długo, o pięćminut za długo z bólem, z prawdą.m a ł g o s i a :Ja odpowiadam na pytanie.k a s i a :Brawo, grzeczna dziewczynka musi odpowiedzieć.m a ł g o s i a :Tak, grzeczna.Bo ja nie wierzę, że ktoś mniemoże inaczej postrzegać.Że tak naprawdęjestem fajna, dobra i coś umiem zrobić.87dzień drugi14228791422879kobieta-5.indd 87kobieta-5 [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum