[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Bubba sprawiał wrażenie, że lubi pokazywaćnowym co i jak, zwłaszcza że dzięki temu to oni wykonywali lwią część roboty, podczas gdy onzajęty był objaśnianiem.Nie był jednak obibokiem, co udowadniał, dzwigając od czasu do czasudwie skrzynki naraz.Po pierwszej dostawie Bubba spytał Erica: Więc pracowałeś dla tej firmy sprzedającej wodę butelkowaną, która wypadła z branży? Nie, ale tam chodziło o coś innego, prawda? Słyszałem, że jakiś wariat w ich zakładzie bawił się w rosyjską ruletkę i napełniał tylkoniektóre butelki. Naprawdę?  Erica zawsze zdumiewały opowieści, jakie ludzie wymyślali, jakby prawdanie była wystarczająco zła. Szkoda, że coś takiego nie zdarza się z colą, co?  Bubba zaśmiał się skrzekliwie. Mają własne problemy  odparł Erie. To się nazywa Coca-Cola Blak.Kto to makupować? Wodę sodową piją tylko ci, co nie znoszą kawy.Bubba nie odpowiadał, a Erie obejrzał się przestraszony, że złamał jakąś zasadę, która niepozwala krytykować nowości konkurentów.Bubba pokiwał głową, a kiedy w końcu odezwał się, w jego głosie brzmiał szacunek: Masz absolutną rację, facet. Tym razem, kiedy już miał włączyć kasetę, spytał: Lubisz Stonesów? Bo mam jeszcze Doobie Brothers. Mogą być Stonesi  odparł Erie i pomyślał, że może im się udać, jeśli tylko ich niezastrzelą albo nie zaaresztują. ROZDZIAA DZIEWIDZIESITY SMYRzeka ApalachicolaPrzez gęste zarośla Sabrina nie widziała wiele.Od strony rzeki teren EcoEnergy przypominałopustoszałe miasto, w którym istnieją tylko maszyny.Słońce dopiero wstawało ponadwierzchołkami drzew.Słyszała pierwsze przyjeżdżające cysterny, syk hamulcówpneumatycznych, zgrzyt przekładni i pomruk przenośników taśmowych.Wiedziała, że nie było tam jeszcze prawie nikogo.O tej porze osoby, które znajdowały się wzakładzie, tkwiły przy swoich stanowiskach i nie wychodziły na parne powietrze.W minionym roku, kiedy Sabrina przyjechała do EcoEnergy, szybko zorientowała się, żewszyscy, poza pracownikami zmianowymi, zjawiają się w pracy przed dziewiątą.Niektórzyzostawali po godzinach, ale nikt nie przychodził wcześniej, niż musiał.Ma zatem najwyżejgodzinę, by tam wejść i wyjść.Howard umiejętnie manewrował łodzią, omijając bale i śmieci w rzece, a także wiszące tużnad wodą gałęzie.Sabrina patrzyła na jego olbrzymie dłonie i delikatne płynne ruchy, którymimanewrował, prawie nie kołysząc łodzią, za co była mu wdzięczna.Jej żołądek trochę sięuspokoił, ale zaczęła się denerwować.Wcześniej, po drodze do Tallahassee, mężczyzni zjedli naśniadanie burritos i ziemniaki smażone z cebulą, podczas gdy ona z trudem wypiła filiżankękawy.Teraz w pustym żołądku czuła kwas, który bezlitośnie podchodził jej do gardła.Howard nigdy dotąd nie płynął tą rzeką, a mimo to wiedział, jak blisko mogą podpłynąć dobrzegu.Zruby napędowe otarły się o coś, a potem, kiedy sytuacja się powtórzyła, Sabrinazauważyła, że Howard się skrzywił.Nawet Russ przestał stukać w klawiaturę.Howard cośprzesunął i poszedł na tył łodzi, a silnik zaczął pracować na jałowym biegu.Sabrina niesprawdzała, co Howard robi.Wszystko było dobrze, póki nie patrzyła w dół na wodę.Po paru minutach Howard wrócił i położył jej dłoń na ramieniu. Podpłynę najbliżej, jak się da  rzekł, a ona słabo się uśmiechnęła.Możliwie najbliżej oznaczało niecały metr od brzegu.Howard pomógł jej włożyć wysokie dopołowy uda gumowe buty Russa, które Sabrinie sięgały prawie do pasa.W tym samym czasieRuss założył jej na prawe ucho coś, co przypominało miniaturowy aparat słuchowy, delikatnie,niemal z obawą odsuwając przy tym jej włosy.Poczuła, jak krótki trzon mikrofonu ociera się ojej policzek.Kiedy Howard zapinał paski gumowych butów, Russ wrócił do laptopa i sprzętu, któryustawił w małej przestrzeni obok kokpitu.Zapaliło się parę lampek.Russ wybrał jeden zminiaturowych aparatów słuchowych i założył go sobie na ucho.Potem odwrócił się do nichplecami i odezwał się:  Raz, dwa, trzy.Sabrina słyszała go wyraznie. Teraz ty  poprosił, a Sabrina powtórzyła test.Russ podniósł kciuki do góry. Staraj się go nie zamoczyć, dobra?Skinęła głową, czując lekką panikę.Dlaczego w ogóle pomyślał, że urządzenie to mogłobysię zamoczyć? Zapewnili ją, że do brzegu dotrze, idąc.Pływała niezle, ale mieszkała już naFlorydzie wystarczająco długo, by wiedzieć, że nie wolno pływać w rzece, jeśli się nie mapewności, że w pobliżu nie ma mokasynów błotnych. Nie zdejmuj butów  powiedział Howard, jakby wyczuł jej niepokój. Przynajmniejdopóki nie wyjdziesz z wysokiej trawy.Wąż nie ukąsi cię przez tę gumę. Zwietnie  odparła. Tylko że ja obawiam się jedynie strażników z bronią.Chciała, by zabrzmiało to jak żart, ale Howard nie zaśmiał się, a Russ wskazał na planEcoEnergy. Jeśli wpadniesz w jakieś kłopoty, powiesz nam, gdzie dokładnie jesteś, a my cięwyciągniemy.Mówił poważnie, więc już mu nie przypominała, że nie dostaną się nigdzie bez kartymagnetycznej.Pomogli jej zsunąć się do wody.Słońce znalazło się na takiej wysokości, że promieniezaczęły przenikać między gałęziami drzew i tworzyć cienie.Woda chlupotała, sięgając niemal dopołowy jej woderów.Musiała trzymać ręce wysoko i posuwać się powoli.Mimo to z każdymkrokiem zapadała się głębiej. Ostrożnie  usłyszała szept Russa.Ale w tej chwili myślała tylko o tym, jak nieludzko gorąco jest w tych woderach [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum