[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dunois wyjechał z hrabią Clermont i z konstablem Szkocji, by nawiązać kontakt zfrancuskimi i szkockimi wojskami z samego Orleanu, dowodzonymi przez lorda WillieStuarta i sławnego la Hire'a.Chocia\ ta ostatnia grupa była niewielka i musiała przedrzeć sięz Orleanu przez linie angielskie, oni byli pierwsi, którzy zobaczyli trzysta angielskich wozów.La Hire posłał gońca do Clermonta, by pozwolił je zaatakować, gdy znajdowały się jeszcze wjednej linii, rozciągnięte wzdłu\ drogi.Clermont odmówił zezwolenia i oświadczył, \e la Hiremusi zaczekać, a\ nadejdzie armia z Blois.Była to fatalna decyzja.Zdaje się, \e Fastolf wykorzystał ten czas, \eby ustawić swoje wozyw dolinie, okopać i otoczyć je palisadą z zaostrzonych pali, skierowaną przeciw wojskom laHire'a.Lecz mniej więcej w tymasie, gdy Clermont i Bastard dotarli do miasta Rouvray, mcco na południe od Gaskończykówla Hire'a i Szkotów lorda Willie Stuarta, armaniacka kawaleria, której dyscyplina jestopłakana, rozpoczęła nie wiadomo dlaczego 'hląkaną szar\ę na angielskie wozy.Podobno rezultaty przypominają Verneuil.Jeśli to lord Willie Stuart -jak mówią -jestodpowiedzialny za ten" i lak, to za niego zapłacił.Jego koń rozdarł sobie brzuch na palisadzie, a on sam spadł zsiodła i zwijał się z bólu na ziemi, dopóki jakiś chłop walijski czy angielski nie wynurzył sięspoza palisady i wozów, nie odpiął mu zbroi i nie wypatroszył go na miejscu.Gdy to się działo, Clermont nie mógł zmusić swych olnierzy do wyruszenia z Rouway, którejest miastem wina.Ludzie zaczęli rozbijać piwnice i pić.Królewski Bastard pełenobrzydzenia ruszył w drogę z kilkoma przyjaciółmi.Udało mu się uwolnić niektórych rycerzyfran- uskich i szkockich, gdy zaatakował z flanki ich angielskąJoanna dArcw czerwoną sutannę doktora teologii.Jehanne umiała awsze instynktownie wyczuć zawzięte,lecz chwiejne poczucie własnej godności u byłego wieśniaka czy parob-Ica.Było to cośinnego ni\ zimna, nieprzezwycię\ona zarozumiałość godności odziedziczonej.Pomyślałasobie, /c ten doktor teologii był wieśniakiem.Lecz Bertrand, oddzielony od niego stołem, byłczerwony i wyglądał na zaszczyconego.bertrand: To jest Mistrz Dawid Gaucherie, kanonik / Loches.gaucherie: Astrolog goszczący na dworze Karola VII i członek Fakultetu w Poitiers.To jest tadziewczyna?de metz: Musiała się tak ubrać na drogę.Jean, od kiedy dowiedział się o jej strapieniu, stał się nawet nieco opiekuńczy.gaucherie: Skąd mam wiedzieć, \e to nie chłopak?jehanne: Gdybym była chłopakiem, to się wyda, prawda? Usłyszycie moje wrzaski w Loches.Bertrand zorientował się, \e się sobie nie podobają, i usiłował to zagadać.bertrand: Mistrz Gaucherie odwiedził właśnie króte.jehanne: Widzieliście go?bertrand: O tak, Mistrz Gaucherie został wezwany, \eby królowi opracowywać horoskopy.jehanne: Ju\ wkrótce król nie będzie potrzebował horoskopów.Sam będzie poruszał gwiazdy.gaucherie: Mam nadzieję, \e niezupełnie.Po\ytecznie jest zostać wezwanym.Wtedy jestczym płacić za wino.bertrand: My zapłacimy, Mistrzu.gaucherie: Nie myślałem specjalnie o dzisiejszym winie.bertrand: Opowiedzcie jej o horoskopie, któryście opracowali.gaucherie: To raczej poufne.bertrand: Ale mówiliście, \e król opowiadał o nim ludziom przy obiedzie.152153Thomas Keneally gaucherie: Niektórym ludziom.jehanne: Lubicie mieć sekrety, prawda, Mistrzu? GdyGaucherie na nią spojrzał, wydał się nagle bardzo zdecydowany i oficjalny, jak gdybyoczekiwał jej przybycia i miał jej przekazać orędzie.gaucherie: Jeden sekret mogę ci zdradzić, dziewczyno.Król, kiedy jeszcze był dzieckiem,przejął od kogoś myśl, \e zawsze musi zostać zło\ona jakaś specjalna ofiara po to, \eby królpozostał silny.Ta jakaś specjalna osoba musi umrzeć, \eby podtrzymać króla, \eby.polepszyć jego aurę, mo\na by powiedzieć.Nie wiem, kto mu to powiedział.Ale on zawszew to wierzył.Tak jak Jan Chrzciciel umarł, \eby podtrzymać aurę Heroda.Oczywiście Karolzawsze pragnął być lepszym królem ni\ Herod.Ale to daje ci o tym pojęcie.I ktoś, kto stajeprzed jego obliczem, nigdy nie wie, czy on - albo ona - nie jest tą ofiarą.Dziewczyna zmarszczyła brwi i wyglądała tak, jak ludzie wiejscy powinni wyglądać, gdystają wobec szkarłatnych sutann, tajemniczych peleryn, doktoratów teologicznych, poufnejwiedzy.Gaucherie mówił dalej, opowiadając o tym, jak de Giac próbował kiedyś poświęcić się naofiarę dla Karola.Gdy patrzył na Bertranda, Jehanne mogłaby myśleć, \e opo wiada po prostuplotki, gdy patrzył na nią, znów przyszło jej na myśl, \e cała ta misja była przez niegouplanowana \e było to uplanowane badanie jej.bertrand: Myślałem, \e powinnaś tego wysłuchać Jehanne.(Była w nim zabawna delikatność;bał się nawę trochej \e słuchanie tego wszystkiego to mo\e za wiele nc jej wytrzymałość.)Rzuca to pewne światło na króla.Dziewczyna myślała: on przez cały ten czas czekał na moją krew.Instynkty króla nad Loarąwiązały się z jej instynktami nad Mozą.Oblała się potem z panicznego strachu.Bertrandujrzał, \e skóra jej \ółknie.Uczuła niewidoczne granice swego bóstwa, tak jak de Giac, który154Joanna d'Arcpróbował być królewską ofiarą, czuł, jak jego worek zapełnia się ręką, ciałem, udręczonymkikutem, zanim utopili go w Auron.gaucherie: Niektórzy teolodzy mogliby uznać, \e stanowisko króla jest nieortodoksyjne.Krwawa ofiara Chrystusa winna być ostateczna i wystarczająca.Z drugiej strony mo\naargumentować, \e inne ofiary posiadają moc poprzez związek z ofiarą Chrystusa.jehanne: Jaki horoskop opracowaliście dla króla?gaucherie: Tego nie mogę ci powiedzieć.Ty mo\esz być kimkolwiek.de metz: On wcią\ myśli, \e ty jesteś chłopcem od krów, Jehanne.Poka\ mu cycki.jehanne: Jestem związana z królem.Król i ja oddychamy tym samym oddechem.Jean de Metz doradził, \eby jej powiedzieć, i poruszył biodrami, jak gdyby balansował, \ebyzrzucić z siebie /broję.bertrand: Jean, nie mo\esz mówić w ten sposób do królewskiego dygnitarza.Niemniej de Metz mówił do Gaucheriego wzrokiem -albo jeszcze inaczej.gaucherie: Szczegóły sąściśle tajne.Ale jedno mogę im powiedzieć.Ka\dy to zobaczy poprostu patrząc.Virgo zaczyna mieć przewagę, Venus, Merkury i Słońce są w połowie swejdrogi po niebie.Wie o tym ka\dy wiejski isirolog.Ale wa\na jest interpretacja.A interpretacjinie mo\esz znać.W tych sprawach moim klientem jest król.bertrand: Bardzo mi przykro.Mój przyjaciel nie zdaje sobie sprawy.de metz: Słuchaj, twój przyjaciel cholernie dobrze zdaje.obie sprawę [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum