[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Jesteśmy śledzeni - wyszeptałam.- Wiem.Ale to nie jest wampir.Bicie jego serca jest zbyt regularne.-Zcisnął moją rękę.- Wróćmy do samochodu i zobaczmy co się stanie.Nie przyspieszając, szliśmy dalej.Wieżowiec przed nami chronił nas odwiatru, ale nawet jeśli było po północy, noc wcale nie była spokojna.W całymmieście, wilki świętowały zbliżającą się pełnię.Był nawet większy ruch niżzazwyczaj.153 KERI ARTHUR  PEANIA KSI%7łYCAPomimo otaczającego nas hałasu, jednak usłyszałam jakiś szmer, a raczejszum, który szybko kierował się w naszą stronę.Poczułam lekki zapachmężczyzny i piżma, i ogarnęła mnie wściekłość.To nie był Gautier.Wyswobodziłam się z objęć Quinna i szybko odwróciłam się, blokując rękęTalona, który właśnie miał zamiar zerwać moja perukę.Zobaczyłam zdziwienie na jego twarzy, które zmieniło się w ból, kiedyścisnęłam wspomnianą rękę.- Co miałeś zamiar zrobić?- Zdaje się, że znasz tego dżentelmena - stwierdził beznamiętnie Quinn,chociaż czułam rozbawienie pod jego nieprzeniknioną maską.Może podobało mu się, że zadaje ból komuś innemu niż on?- Ujęłabym to inaczej.Ale tak, znam go.- Puściłam rękę Talona.- Co tutajrobisz? I jak mnie znalazłeś?Uśmiechnął się, ale jego uśmiech nie objął oczu, które pozostały zimne itwarde, patrzące na Quinna, na mnie i znowu wracając do Quinna.- Wilk zawsze potrafi odnalezć swoją partnerkę.- To, jest twoim partnerem? - zapytał Quinn lodowatym tonem.- Boże,myślałem, że masz lepszy gust.- Partner w sensie  partner seksualny , a nie  partner życiowy.Ten kretynwłaśnie zdecydował, że chce mieć ze mną dzieci i ogłosił, że do niego należę,wcześniej nie pytając mnie o zdanie.- Wiecie, że są prawa, które tego zabraniają? - powiedział Quinnswobodnym tonem.- Chociaż zawsze uważałem, że odpowiedniewytłumaczenie jest skuteczniejsze niż mała kara.- Pomysł jak każdy inny - dodałam odpychając brutalnie Talona.Zauważyłam w jego złotych oczach błysk zdziwienia.- Co sobie myślałeś przychodząc tutaj? - zapytałam sucho.- I jakimprawem mnie śledzisz?Jego fałszywy uśmiech zmienił się w twardą maskę, wyzuta z wszelkichemocji.Mój Boże, co ja takiego widziałam w tym mężczyznie?- Jesteś moja, wilczyco, i nie mam zamiaru dzielić się tobą.Nawet zmartwym.- Należę tylko do siebie.I skąd wiesz, że jest wampirem?Talon parsknął szyderczo i rzucił krótkie spojrzenie ponad moimramieniem.- To jest Alan Brown, prawda? Widziałem go na ogłoszeniu poboruochotników.Gdyby to naprawdę był Alan Brown, Talon już byłby martwy.Brown nienależał do tych wampirów, które z pobłażliwością traktowały kretynów, albotych którzy nie szanowali jego tak zwanej wyższości.- Jak mnie znalazłeś?154 KERI ARTHUR  PEANIA KSI%7łYCA- Aatwo.Sprawdziłem twój grafik z tego tygodnia i czekałem aż wyjdziesz.Kłamał.Nie wiedziałam dlaczego, ale byłam pewna.A przecież nic go niezdradzało, ni jego wzrok, ni jego mina.- Wszedłeś do mojego mieszkania?Jakim cudem znalazł mój grafik, kiedy ja sama w tym burdelu, miałam ztym trudności?Wzruszył ramionami i zmierzył mnie wzrokiem z góry na dół, w którymzabłysła iskierka pożądania kiedy zauważył mój strój.Czy może bardziej jegobrak.- Podoba mi się, wilczyco.Po raz pierwszy, paląca moc jego aury, nie zrobiła na mnie wrażenia.Towyglądało tak, jakby ktoś rozciągnął pomiędzy nami sieć.Czułam dotyk jegopożądania, ale nie sięgał mojej gorączki.Być może dlatego, że mogłamspróbować smaku prawdziwego Talona i nie spodobało mi się to?Wyciągnął rękę, żeby mnie dotknąć, ale przeszkodziłam mu uderzając gow rękę.- Odpuściłeś sobie ten szalony pomysł?- To nie jest szalony pomysł.Nasze dziecko będzie idealne.Być może to była prawda.Jeśli przeżyje.Jeśli ja przeżyję.- Nie mam najmniejszego zamiaru mieć z tobą dziecka, zapomnij o tym.Miał twardy wyraz twarzy, zdecydowany, ale było coś innego, co mnieprzerażało: wesołość.Tryumfował.- Naprawdę nie masz wyjścia, wilczyco.Mam zamiar dopilnować, żebyśnie znalazła nikogo, kto by ci ulżył w potrzebie.Z martwymi włącznie.Ogarnęła mnie wściekłość i uderzyłam go.Nie popierałam kobiet, którelubiły znęcać się na mężczyznach, raczej odwrotnie.Ale w tym momencie, zjego zadowolonym uśmieszkiem i wzrokiem, który mówił  wiem coś, o czymnie wiesz , nie mogłam się powstrzymać.Niczego się nie spodziewał, kiedy zcałych sil się zamachnęłam i moja pięść wylądowała na jego brodzie.A miałamtrochę sił.Jego głowa odskoczyła w tył i stracił przytomność zanim jeszczedotknął podłogi.- Wspaniały cios - stwierdził Quinn.- Przypomnij mi, żebym nigdy cię niedenerwował.- Jedyna rzecz, którą trzeba zapamiętać to, że ta wilczyca szczególnie nielubi, kiedy ktoś próbuje kontrolować jej życie.Co w pewnym sensie było tym, co Jack właśnie robił.Ale on przynajmniejpozostawił mi niewielkie pole do działania.Co w przypadku Talona byłoniemożliwe.On uważał swoje złote życzenia za fakt dokonany.Uklękłam przy nim i sprawdziłam jego puls, żeby upewnić się, że nieumarł, uderzając głową w asfalt.Jego serce nadal bilo, mocno i regularnie.Byłtylko nieprzytomny.155 KERI ARTHUR  PEANIA KSI%7łYCAWstając sprawdziłam ulicę.Nasz drugi prześladowca ciągle gdzieś tu był,schowany w cieniu, przyglądający się całej scenie.Jeśli to był Gautier, to było znami kiepsko.Nawet jeśli z pewnością jeszcze nie zgadł, że chodziło o Quinna,to musiał mieć poważne wątpliwości co do mojej osoby.Quinn skinął głową i przez resztę drogi trzymał rękę na moich plecach.- Powiedz mi - powiedziałam, kiedy szybko wyjeżdżaliśmy z miasta jegosamochodem - skąd ci przyszło do głowy, że miałabym ochotę kochać się z tobągdybym rzeczywiście miała stałego partnera?Popatrzył na mnie wzrokiem pełnym żalu, co pozwoliło mi zauważyć, żenie traktuje tego lekko.- Słyszałem przysięgę, która wy wilki sobie składacie i nigdy nie spotkałemani jednego, który by ją honorował.Zwolnił i zatrzymał się na czerwonym świetle.- To, co się wydarzyło pomiędzy tobą i Eryn, to nie była miłość.Sammówiłeś, że zależało jej wyłącznie na pieniądzach.Nie oceniaj całejspołeczności po wyczynach jednego z nich.- To się nie zdarzyło po raz pierwszy.- Odwrócił się do mnie i przez swojeniebieskie szkła kontaktowe, popatrzył na mnie nieprzeniknionym wzrokiem.-Wydaje się, że jestem fatalnie zauroczony członkami twojej rasy.Wkurzyłam się.Miałam już serdecznie dość ciągłego wysłuchiwania, jakinne rasy osadzają wilkołaki.Jako osoby niewarte zaufania i pozbawionegodności [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum