[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Mówili jej, żeby przedtem dobrze wszystko przemyślała,kierując się w równej mierze faktami, rozsądkiem i osobistymi przekonaniami.Dziewczynanie miała zatem zwyczaju siedzieć bezczynnie i czekać, aż inni zdecydują za nią.A jednak,od chwili, gdy straciła rękę, czyż właśnie nie siedziała bezczynnie i nie czekała, aż inni cośpostanowią?Niemal nie zareagowała, kiedy pani ambasador Yfra przyleciała w środku nocy, żebypotajemnie zabrać ją z akademii Jedi i odlecieć z Yavina Cztery.W ciągu kilku ostatnich dnipobytu na Hapes pozwoliła, żeby babka decydowała o tym, co dziewczyna będzie robiła,gdzie chodziła i z kim rozmawiała, kiedy szła spać, co jadła i w co się ubierała.A terazdumna wojowniczka, która zawsze polegała na sile własnych mięśni i zawsze decydowała otym, co zrobi, pozwalała dopasowywać sobie biomechaniczną protezę.Czy naprawdę tak bardzo się zmieniła?Moc stanowiła jakąś cząstkę także j ej ciała.Przepływała przez nią w ten sam sposób,w jaki płynęła w żyłach rodziców.Sztuczna ręka nie była wszakże częścią j ej organizmu.Jeżeli zgodzi się nosić protezę, tym samym pozwoli, by utrata ręki zmieniła ją o wielebardziej, niż można byłoby sądzić od pierwszego rzutu oka.Co więcej, nie będzie to zmianana lepsze.Dziewczyna wiedziała, że jeżeli komukolwiek pozwoli się zmienić w jakiś sposób,chciałaby stać się dzięki temu silniejsza albo mądrzejsza.Z zamyślenia wyrwało ją brzęczenie serwomotorów.Tenel Ka uniosła głowę i ujrzałalekarkę i panią inżynier, trzymającą groteskową metalową rękę.Kończynę androida.Jejwidok przypomniał dziewczynie toporną protezę, którą podobno dano byłemu pilotowimyśliwca typu TIE, Qorlowi, by posługiwał się nią od chwili, kiedy wrócił na służbęDrugiego Imperium.Tenel Ka pokręciła głową, wyrażając niemy sprzeciw.- To, rzecz jasna, tylko prowizoryczne rozwiązanie - odezwała się lekarka tym samymdoprowadzającym do szału protekcjonalnym tonem, co poprzednio.- Tylko po to, żebyśprzyzwyczaiła się do czasu, kiedy będziemy mogli zsyntetyzować biomechaniczną rękę.Tenel Ka właśnie w tej chwili uzmysłowiła sobie, że właściwie wcale tak bardzo sięnie zmieniła.Pogodziła się z faktem, że odtąd będzie posługiwała się Mocą, jeżeli zaistniejetaka potrzeba.Nie sprzeciwi się, żeby Moc pomagała jej w tej czy w innej sprawie.Niezgadzała się jednak, aby na jej życie miała wpływ maszyna. - Nie - wychrypiała cicho, kiedy lekarka podeszła, by przymocować metalową protezędo kikuta.Pani inżynier niepewnie cofnęła się o krok, ale lekarka zachowywała się, jakbyTenel Ka nie odezwała się ani słowem.- To część procesu, dzięki któremu poczujesz się znów sobą-rzekła nadal tak samoprotekcjonalnie.- W tej chwili właśnie takiej protezy najbardziej potrzebujesz.- Nie - powtórzyła Tenel Ka, buntowniczo zaciskając zęby.W jej piersi wezbrał gniewna myśl o tym, że zarozumiała i arogancka pani doktor śmie twierdzić, iż wie, co jest dladziewczyny najodpowiedniejsze.Kobieta pokręciła głową i pochyliła się, jakby strofowała małe dziecko.- Posłuchaj - powiedziała.- Zgodziłaś się przecież, że dostaniesz nową rękę.- Zmieniłam zdanie - odparła dziewczyna.Zgrzytnęła zębami, usilnie starając sięutrzymać gniew na wodzy.Usta pani doktor nadal rozciągały się w uśmiechu, ale z oczu kobiety wyzierałoponure zdecydowanie.dowodzące, że lekarka nigdy w życiu nie pozwoli, by ktokolwiek sięjej sprzeciwiał - a już w żadnym wypadku nie j e j pacjentka.Nie przestając paplać, gestemdała znak pani inżynier, by pomogła jej przymocować kończynę androida do kikutadziewczyny.Zapewne uważała, że czyniąc swoją powinność, potrafi pokonać wolę pacjentkisiłą własnej woli.- Posługiwanie się biomechaniczną ręką nie przynosi nikomu żadnej ujmy - ciągnęła.-Nawet twój wielki mistrz Jedi, Luke Skywalker, posługuje się protezą.Tenel Ka musiała w duchu przyznać, że wybór, jakiego dokonał mistrz Skywalker, nieświadczy bynajmniej o słabości.Nie sprawia, że jej nauczyciel jest kimś gorszym czyuboższym.Zapewne musiał także przeżyć trudne chwile, zanim podjął właśnie taką decyzję.Teraz ona musi podjąć swoją.Mistrz Jedi nie wymagałby od niej, żeby postąpiła wbrewwłasnej woli.tak samo jak nie wymagałby tego od niej nikt inny spośród ludzi otaczającychją tu, na Hapes.- Nowa ręka będzie wyglądała prawie tak samo jak prawdziwa - tłumaczyła panidoktor irytująco kojącym tonem.- Musisz wiedzieć, że twoja babka zgodziła się pokryćwszystkie koszty.Kiedy chłodna metalowa kończyna dotknęła kikuta ręki dziewczyny, ta straciła wkońcu panowanie nad własnym gniewem.- Nie! - krzyknęła, nieświadomie posługując się Mocą, by odepchnąć od siebie ilekarkę, i panią inżynier.Kończyna androida jednak pozostała, przytwierdzona do jej skóry napodobieństwo zrakowaciałej narośli.- Powiedziałam: NIE! Tym razem Tenel Ka świadomie użyła Mocy, by oderwać protezę od kikuta ręki.Odrzuciła ją w stronę najbliższej ściany.Proteza roztrzaskała się o kamienny mur z głośnymbrzękiem, a zmiażdżone podzespoły bezwładnie opadły na wyłożoną płytkami posadzkękomnaty.Wszyscy obecni w pomieszczeniu ludzie zaczęli chwytać powietrze jak pozbawionewody ryby.Na dziewczynę skierowały się dziesiątki przerażonych, zalęknionych oczu.Tenel Ka czując, że jej złość minęła, odezwała się znów spokojnie, chociażstanowczo:- I mówiłam to poważnie. ROZDZIAA 11Jacen czuł, że z jakiegoś powodu, którego sam nie potrafił określić, zawodzeniesilnika i drgania kadłuba małego skoczka typu T-23 zarazem drażnią go i koją.Em Teedee, jak zwykle towarzyszący Lowiemu w ciasnej kabinie, zwiększył mocwyjściową, żeby jego piskliwy głos mógł być słyszalny pomimo jęku silników [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum