[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Escalla zdecydowała sięrozwiązać problem za pomocą walki i zatrzepotała wojowniczo skrzydłami.Wpatrzony w mgłę, Henry wycelował kuszę w prawo, mierząc w krzyczące, wirującekształty.- Co to za miejsce? - spytał.- Pajęcza Otchłań.- Wyglądało na to, że tylko na Justicarze to, co widzieli, nie robiłożadnego wrażenia.Pochylił się nad ścieżką, szukając śladów.- To przedsionek do rodzimejsfery Lolth.Henry rozejrzał się dookoła i powoli wyprostował.- To gdzie jest pajęczy pałac?- Wyglądało to tak, jakby przeszedł nad nami.- Justicar położył dłoń na ramieniuHenry'ego i spojrzał w górę.- Gdzieś tam.- A nie moglibyśmy polecieć i sprawdzić?Escalla stała obok nich, machając skrzydłami.Jej twarz nabrała rumieńców.Trzepotałaz całych sił, a dzwięk ten ściągnął na nią, jednego po drugim, uwagę wszystkich z drużyny.Faerie podskakiwała jak oszalała, jednak nie udało jej się wzbić w powietrze.Enid podrapała się lekko po uchu tylną łapą.140 - Cóż, kochanie - mruknęła.- Ten plan, zdaje się, napotyka na kilka technicznychproblemów.- No, dalej, do licha, dalej.Chcę lecieć.- Escalla podskakiwała i podskakiwała, szybkotracąc cierpliwość.- Przestań, Escallo.- Jus w końcu wpadł na to, skąd wzięły się kłopoty Escalli i chwyciłrozzłoszczoną faerie za fałdy ubrania.- Jesteśmy w sferze Lolth.Tutaj obowiązują inne prawa.- Prawa?! - Escalla miotała się i wierzgała nogami.- Nie znoszę praw.Ograniczająwolność, a utrata wolności oznacza tyranię.- Miałem na myśli prawa fizyki - uspokoił ją Jus.- Takie jak choćby grawitacja.- Chcesz przez to powiedzieć - faerie przysiadła wreszcie na ramieniu mężczyzny - żetutaj cały czas będziemy musieli chodzić? Ooo, to wyjątkowo nie fajowo! Ktoś może przecieżpomyśleć, że jestem krasnalem, albo jeszcze gorzej.- %7ładen krasnal nie ma takiego krągłego i jędrnego tyłeczka.- Justicar uważniewpatrywał się w kłęby mgły, które otaczały ścieżkę.- Kiedy byliśmy na grzbiecie pająka,żadna z was nie mogła latać.Tutaj jest pewnie tak samo.Enid nagle zamrugała.- To znaczy, że mamy przejść wszystkie te ścieżki?- To znaczy, że te ścieżki pełnią rolę labiryntu, który strzeże wejścia: - Justicar wzruszyłramionami i rozejrzał się dokoła.-Tak Lolth pilnuje swoich drzwi.Justicar i Popiół ruszyli dalej.Na ramieniu mężczyzny siedziała Escalla, a na jejkolanach kołysała się lodowa różdżka.Za nimi szli Enid, Polk i Henry.Maszerowali wmilczeniu, a wokół nich we mgle unosiły się krzyki potępionych dusz.Ich kroki brzmiałydziwnie cicho.Nie było tu ścian, od których odbijałoby się ich echo, ani kamieni, któregrzechotałyby, poruszone stopą.Odgłos wielkich,, miękkich łap Enid, wysokich butówHenry'ego, stopek Escalli czy ostrożnych stąpań Justicara był zaledwie cichutkim dzwiękiemna przerażającej posadzce, po której szli.Widniały na niej krzyczące twarze i pełne pazurówdłonie, była ciepła i pulsowała jak żywe ciało.Zcieżka skręciła ostro o dziewięćdziesiąt stopni, a potem jeszcze raz.Escalla podeszłado jej krawędzi tak blisko, jak tylko starczyło jej odwagi, i spojrzała w dół.Poprzez mgłęledwie mogła dostrzec poniżej inną ścieżkę, identyczną do tej, którą wędrowali.- Hej, spójrzcie - zawołała.Wszyscy spojrzeli w dół i dostrzegli zarysy następnej ścieżki, która skręcała w prawojakieś sto metrów poniżej, ledwie widoczna w przerażającej, pełnej duchów mgle.Escallauważnie się rozejrzała i jej bystre oczka wyśledziły jeszcze inne kształty, zagubione w oparach141 pod nimi.Wokół nich rozciągał się labirynt ścieżek, połączonych ze sobą niczym elementyukładanki.- Pałac wznosi się na krawędzi otchłani - oświadczyła po chwili.- Spróbujemy się tamwspiąć?- Nie kuś chłopaka.- Polk przysiadł na zadzie niczym mysz i usiłował przebićwzrokiem gęstą mgłę, widział jednak zaledwie na kilkadziesiąt centymetrów.- Musimy przejśćprzez labirynt i pokonać strażników! Nasza przygoda się nie skończy, dopóki nie wybijemy ichdo nogi!- Zamknij się, Polk.- Justicar zapatrzył się w otaczające ich opary, uważnie obserwując,jak poruszają się i przepływają obok.- Jak możemy się tam dostać?Escalla aż zatarła ręce z radości.- Mamy przecież liną.Tę, którą Jus dostał od erynii.- Nic z tego.Jest za krótka.- Popiół już dawno przepalił ją w jakiejś potyczce.Terazmiała zaledwie trzy i pół metra i zwieszała się zza pasa Justicara, przy którym nosił też miecz.-A poza tym, mgła pełna jest duchów [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum