[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Matka wzięła nożyczki i cierpliwie wyrównała te miejsca. Codziennie Frania odprowadzała Jaona do obozu niosąc w szmatcepatelnię z obiadem, który Jaon miał odgrzać sobie przy ognisku.Przychodziła po niego wieczorem, bo matka bała się, by przechodziłsam przez rzekę, mimo że z powodu upałów płynęła płasko pokamieniach.Dopiero w jej dolnym biegu były dwa głębsze doły, októrych mówiono, że pochłonęły wiele ofiar.- Idąc z Bugaja tamte dzieci nie przechodzą rzeki - tłumaczyłamatka Jaonowi.- Teraz ja muszę ci się przyznać do czegoś.Uznałam, że powinnam być u matki twojego wodza - i dodała dziwniesmutnie.- Nie gniewasz się synu? Ona też powie swojemu synowi, bouznałyśmy, że naszego spotkania nie będziemy przed wami trzymały wtajemnicy.Czy choć wiesz, jak ma na imię?- Nie, mamo.- Zmieszne, że ci to musi mówić matka.Ryś.W tym roku zdał dopierwszej klasy gimnazjum.Nie pytasz, co pisze ojciec, a ojciec wkażdym liście dopytuje się o ciebie.A ty ani razu nie dopisałeśsię do mojego listu.Nigdy cię nie ma.Martwię się o ojca, ale nie mam z kim o tym porozmawiać.- Co ojcu grozi?- Ojciec nie pisze wyraznie, by nas nie niepokoić, ale zniedomówień zorientowałam się, że gdy przyjechał na parcelację,dano mu do zrozumienia, że wszystko już załatwione bez niego.Geometrzy, pośrednicy i kierownik Urzędu Ziemskiego mieli swoichnabywców.Przy braku ziemi brali od nich duże sumy.Bank miałzalegalizować ich machinacje.Twój ojciec wszystko wykrył.Widziszojca w kołnierzyku, krawacie, ciemnym garniturze, a przecież towielki żołnierz, człowiek szaleńczej odwagi.- Mamo, widziałem jak dobrze strzela.- %7łe też ojciec dał ci możność zobaczenia tego.Jest bardzo skrytyi skromny.Dlatego martwię się, że mało go znasz.Bo może ja,twoja matka, przytłaczam go w twojej świadomości i odbieram mu dlasiebie część twojej uwagi?Matka obdarzyła go za wielkim zaufaniem, na które nie byłprzygotowany, był na nie za mały.Bał się potwierdzić, że matka marację, że ją kocha bardziej.Przeszył go smutek: gdyby ojciecusłyszał jego myśli?- Mamo, kocham was oboje.- Bóg zapłać, że to powiedziałeś.Ojciec przyjechał dwa dni potem, nieoczekiwanie zjawiając się nadranem.Jaon słyszał bieganie, szepty i przyciszony, ale silnierozbrzmiewający pod niskimi sufitami, trochę już zapomniany głosojca:- Jest odrobinę nowin - szeptał ojciec.- Przyszedł list zAmeryki.Rozwiewa nasze nadzieje.Historia jaka tylko tam mogłasię zdarzyć.Twój dziadek miał sejf, ale pod koniec życiazapomniał w jakim banku - piszą.Sądzili, że tam umieścił swójpamiętnik z czasów Powstania i akt wywłaszczenia, skoro my go niemamy ani oni.I w tyle lat po śmierci twojego dziadka dostająlist: dwa banki się łączą i likwidator jednego z nich pisze do ichnotariusza z pytaniem, czy zawartość sejfu należy do masy spadkowej po twoim dziadku, a jeśli tak, prosi o jej przejęcie.Jadą, otwierają sejf, są pewni, że tam jest rozwiązanie naszychkłopotów, a znajdują tylko dużych rozmiarów fotografię.Na ichwerandzie w Illinois siedzi twoja babka i twoja matka.Są wstrząśnięci.Więc twoja matka była w Stanach odwiedzić matkę?A oni o tym nie wiedzieli? To była tajemnica, która aż musiała byćukryta w sejfie?- Ach, jakże to było inaczej! - wykrzyknęła, zapominając o ciszymatka Jaona.- Moja babka ciągle nosiła się z zamiarem powrotu dokraju, do córki, czyli mojej matki.Tak za nią tęskniła, żemyślałanawet o porzuceniu mojego dziadka.Kiedyś przyszła jej myśl, gdywyczytała o fotomontażu, że mogłaby mieć z nią wspólną fotografię.Miała służącą Murzynkę, piękną i niezwykle zgrabną, podobnegowzrostu i budowy co moja matka.Uszyła dla niej wspaniałą suknię,potem kazała jej usiąść koło siebie i sfotografowały się.Murzynkaudzieliła ciała mojej matce.Potem nosiła na wszystkie murzyńskiezabawy tę suknię, którą jej podarowano.- Mamo! Tato! - wrzasnął Jaon nie panując nad sobą.- Chodzcie!Czy Maniunia, Dziurzyna i Frania mogą być moimi Murzynkami?- Ojciec przyjechał, a ty pytasz o jakieś Murzynki? - rozgniewałasię matka zapomniawszy o niestosowności tego, że Jaon nie śpi.Gdy Jaon powtórnie się obudził, rodzice byli niewiele dalej wswojej rozmowie:-.w głowę Murzynki wmontowano głowę matki zfotografii przywiezionej z kraju.Babka pod koniec życiapokazywała tę fotografię osobom, które nie wiedziały nic o naszychlosach i mówiła, że jej córka jest też w Stanach.Wtedy dziadekodebrał jej zdjęcie.Niedługo potem umarła.Wiesz mężu, trochę miulżyło.Przepadło, trudno, ale coś się wyjaśniło, ale co z wojną?My tu o niczym nie wiemy, o wszystkim zapomnieliśmy.Na wsi mająto za dziwny omen, że od trzech miesięcy nie spadła kropladeszczu.- Wojna może w tej chwili się zaczęła.- Kto zwycięży? - spytała matka.- Polska - odrzekł ojciec.Jego głos brzmiał głucho, alestanowczo."Jaki jestem szczęśliwy" - pomyślał Jaon i usnął.Rano wysunął się do ogrodu i obszedł dom naokoło.Rodzice jeszczespali i śniadanie zjadł sam, w kuchni.Było tu chłodno, ale upałwchodził otwartymi drzwiami.Gorąco wołało Jaona do Afryki, alewiedział, że nie można wyjść przed przywitaniem się z ojcem.Jedząc patrzył na widoczny przez drzwi fragment ogrodu: kłębowiskokrzewów, przeniknięte słońcem i nagle dostrzegł żółty liść."Jakto? W lecie?" - pomyślał ze smutkiem, bo przypomniał sobie koniecwakacji."Przecież liście żółkną w jesieni".W tym momencie ojciecstanął przy nim bezszelestnie, jak duch.Był boso, w spodniach odpiżamy, z potężnym, odsłoniętym torsem, na którym wisiał złotymedalik na srebrnym, grubym łańcuszku.Ojciec położył mu rękę nagłowie, pochylił się i pocałował w czoło.Przyłożył palec do ust na znak, że muszą być cicho, by nie obudzić matki [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum