[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Czas wdów 167Abu Aniza patrzył na Birgera swoimi wielkimi i pięknymi oczami i zdawał się okazywadwspółczucie, jakby owe rozpaczliwe pytania nie wymagały innej odpowiedzi.I, chyba na pocieszenie,dotykał Birgera swym miękkim pyskiem.I oto ogarnęła Birgera nieodparta pokusa.Tu i teraz nikt go nie mógł wyparzyd, gdyż wszyscyludzie z Forsvik byli na wielkim hipodromie, gdzie rycerz Bengt miał już niewielu przeciwników dopokonania.Birger uchwycił grzywą Abu Anazy i wśliznął się na kooski grzbiet  jakby nagle chciał cośsiebie samemu wyjaśnid.Abu Anaza drgnął i zaraz ruszył z miejsca truchtem, po czym uniósł ogon i,wcale nieproszony przez Birgera podjął galop dokoła zagrody.Z oczu Birgera pociekły łzy, i to tak, iżnie mógł ich powstrzymad, a może i nie chciał.Wydało mu się, że uzyskał pewną odpowiedz.Zciepłego grzbietu Abu Anazy przejmował Birger spokój i ufnośd, dzięki czemu przynajmniej w tej chwili potrafił zapanowad nad wieloma sprzecznymi odczuciami w swoim wnętrzu.Sam sobieprzyrzekł nie zhaobid się nigdy więcej wobec tych, których miał za najbliższych.Birger zdołał dotrzymad obietnicy przez pierwsze dwa dni.A trzeci wieczór okazał sięnajnieszczęśliwszym i najbardziej haniebnym w jego młodych latach.Cecylia Róża postanowiła wcześniej, że ponad dwustu gości, którzy nie pomieścili sięoczywiście w jednej wielkiej Sali szkoły w Forsvik, powinno po prostu zająd trzy domy, które były dowykorzystania.Honorowe podwyższenie wniesiono do domu rycerskiego i tam zamierzano ugościdosoby najdostojniejsze, między innymi królową-wdowę, przybyłych rycerzy, także innych Folkungów zich małżonkami.Ci, którzy nie mieli małżonek przy sobie, biesiadowali w Ziemi Zwiętej, adomownikom wypadło się stłoczyd w starym dworze.Ale że Alde i rycerz Sigurd byli przyjaciółmiwszystkich bez wyjątku to i krzesła dla obojga narzeczonych przyozdobione liśdmi miały stanąd wpierwszy wieczór w dworze zajętym przez domowników, następnego dnia w Ziemi Zwiętej, atrzeciego w sali rycerskiej.Takim sposobem wszyscy zostaliśmy zaszczyceni obecnością narzeczonych.Nikt dotąd nie wyprawiał zrękowin właśnie tak i nie był to zachodniogocki obyczaj.Lecz Cecylia Różabyła niewiastą, która często naruszała obyczaj.Nie inaczej postępował Arn Magnusson, jej małżonek,a że posiadłośd Forsvik kwitła i stawała się z każdym dniem bogatsza, niezmiernie rzadko się zdarzało,by ktoś był przeciw zmianom wprowadzanym przez Cecylię Różę, czy szło o zaniechanie dawnegoobyczaju, czy też o nowy sposób myślenia w handlu.168 Jan Guillou Dziedzictwo rycerza ArnaIngrid Ylva zasiadła na honorowym podwyższeniu obok swych najdawniejszych przyjaciółek, obuCecylii, a miały tylko przyjemne tematy do rozmowy.Nastały dobre czasy, w całym kraju zapanowałpokój i lada dzieo można było się spodziewad, że królowa Rycheza urodzi w Nas swoje pierwszedziecię.Jeśli przyjdzie na świat syn, to  byd może  arcybiskup Walery zaniecha niestrudzonychzabiegów o restaurację Sverkerydów.Narodziny córki też nie przyniosą szkody, któryś z Folkungówmógłby bowiem poślubid w swoim czasie tę królewnę.A poza tym Rycheza dowiodła swojejpłodności, jako młoda i zdrowa niewiasta może więc urodzid wiele dzieci.Co zaś się tyczy walki owładzę, jest tak, jak niegdyś przewidywał Arn Magnusson.Cecylia Roża jęła opowiadad o zdarzeniach z przeszłości, kiedy to  przed laty Arn Magnussonpowrócił z Ziemi Zwiętej i powziął zamiar zapewnienia Folkungom takiej potęgi, iżby nikt się jej niezdołał przeciwstawid.I tym sposobem chciał ustanowid pokój.To się teraz spełniało.Nawet Walerynie zdoła ponownie narazid kraju na wojnę i nieszczęścia, póki trwa sojusz Erykidów z Folkungami.Cipierwsi nie mogą zrażad do siebie Folkungów, którzy ze swej strony nie mogą pretendowad dokorony, i dlatego obie strony zyskują wolnośd od waśni, czyli pokój.Wyznaczony już ślub zapewniałFolkungom trzy silne zamki w obrębie ich włości w Zachodniej Gocji, a czwartym jest zamek Algaras,którym władał Sune Folkesson.I trzeba tu dodad Forsvik, posiadłośd niemającą zamku przydatnegodo obrony, lecz potężną dzięki władzy jaką daje srebro i złoto.Obie Cecylie stwierdziły, że zaiste czekaten kraj świetlana przyszłośd. Ingrid Ylva okazywała natomiast coraz większą powściągliwośd, gdyż jej przyjaciółkiprześcigały się w malowaniu pięknej przyszłości.Jej zdało się to nieomal oznaką pychy, że można takwłaśnie, bez żadnego niepokoju, patrzed na tok żywota, wszak uważała, iż smutek i radośd zawsze idąw parze.Gdzie jest światło, tam zawsze będzie i mrok, a po największym szczęściu niechybnienastanie czas niepomyślności.Dzieje się przecież tak, iż ludzie zawsze potrafią zadziwid jakimśszalonym czynem, którego nikt nie mógł przewidzied, i wszelkiemu szczęściu położyd kres.Czasempadnie jakie niebaczne słowo w czas uczty, kiedy indziej ktoś postanawia porwad cudzą oblubienicę idługi łaocuch mściwości przynosi wojnę w całej pełni.Zamyśliwszy się, Ingrid Ylva zamilkła i przypatrzyła się Birgerowi, który siedział dośd daleko, ito bez braci, ponieważ matka zatrzymała ich w izbie lekcyjnej, odbywały się wszak tylko zrękowiny, aczekał ich oczywiście wyjazd naCzas wdów 169na gody do Arnas.Mimo że Birger nie miał przy sobie swych bliskich przyjaciół, nie wydawał się taknieśmiałym jak zwykle.Pił i przechwalał się, wymachując rękoma i, co też zauważyła Ingrid Ylva,zerkał nieżyczliwym wzrokiem na poniektórych starszych wychowanków szkoły w Forsvik, którzysiedzieli w pobliżu.Poza tym bezczelnie, nieprzyzwoicie wpatrywał się w żeoską służbę, w teniewiasty, które wnosiły jadło i piwo albo próbowały wino, zresztą wyrabiane w Forsvik.Ostatni rokbył czasem jego szybkiej przemiany, a ta zaś niosła za sobą nie tylko dobre skutki i nie tylko to, conieuniknione na rozdroży, gdy młodzieniec mężnieje.Birger upodobnił się do Knuta Holmgeirssona,czyli człowieka zgoła odmiennego od Birgerowego ojca i dziada.Ingrid Ylva pojmowała, iż taką właśnie daninę przyszło jej, jako matce, złożyd królowi.Otóżkról Eryk miał dosyd zdrowego rozsądku, by sobie uświadomid, że uchronid Knuta i Birgera odwzajemnej wrogości nie udałoby się za żadną cenę.A pokój w kraju zależał od ich przyjazni.Tyle że taich przyjazo uczyniła Birgera gorszym, nizli Ingrid Ylva, jako matka, się spodziewała, uprzedzonazresztą o zmianie na gorsze przez swe wyraziste wizje.Jej złe przeczucia sprawdziły się w sposób zaiste przerażający w trzecią ostatnią noc zrękowin,gdy ozdobione listowiem krzesło dla Alde i Sigurda trafiło do Sali rycerskiej.Z początku panowałaowego wieczoru w tamtym dniu większa radośd, aniżeli w dwa poprzednie wieczory, oto bowiempani domu miała u siebie przyszłą młodą parę, a zarazem saraceoskich muzykantów, którzy mieszkaliw Forsvik [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum