[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Szczególnie dużo hałasu robili uczniowie, wrzeszcząc wniebogłosy; takżeTowarzysze przyszły popatrzeć, a ich niebieskie oczy lśniły radością.W końcu udało jej się dostrzec przyjaciół: kilku kolegów z roku, Keren i Te-rena, starego Elcartha.Pochód zakończył się u jedynych wrót, przez które mogłyprzejść gryfy.Jezdzcy zeskoczyli z koni i, otoczeni przez gwardzistów, weszli dośrodka.Shion, Cavil i Lisha zostali odciągnięci na bok; Elspeth pomyślała, że niebędzie za nimi tęsknić.W drzwiach powitała ich Talia, która zignorowała gryfy, Sokolich Braci i.protokół i rzuciła się ku Elspeth, dusząc ją w uścisku.Elspeth, zaskoczona, płakałaze szczęścia.104  Przestań, bo sama się rozpłaczę  wyszeptała Talia. Bogowie, wyglą-dasz wspaniale! Ty również. Elspeth zrewanżowała się natychmiast.Talia roześmiała się. Mam już siwe włosy, zaręczam ci, skarbie.Dzieci weszły w ten wiek, kiedyciągle szukają guza.Twoja matka zwołała cały dwór i Radę. %7łeby udowodnić, że żyję  dokończyła Elspeth. Tak myślałam.Przystąpię więc od razu do wprowadzania w życie swojego planu. Teraz? Teraz. Talii załamał się głos i Elspeth odsunęła ją od siebie na długośćramion. Spójrz na mnie  zażądała.Talia przechyliła głowę i rzuciła jej spojrzeniez ukosa. Jestem trochę strudzona podróżą, ale nadal prezentuję się odpowied-nio.Przeżyłam pożar, potop, burzę, codzienne spotkania z potworami, o jakich cisię nie śniło, i patrole na granicy.Prowadz do Rady, pożrę ich żywcem!Talia odrzuciła głowę w tył i roześmiała się.Elspeth nie zauważyła, aby jejkasztanowe loki choć trochę posiwiały. Przekonałaś mnie.Teraz przekonaj ich!  powiedziała.Skłoniła się wpół,zapraszając wszystkich do pałacu.Lytha i Jerven skulili się pod skrzydłami Hy-dony, rozglądając się wokół szeroko otwartymi oczami.Elspeth pierwsza przeszła przez ogromne, podwójne wrota prowadzące ku saliposłuchań.Szpony gryfów zgrzytały na marmurowej posadzce.Elspeth była pew-na, że Lisha, Cavil i Shion zaczęli już opowiadać znajomym o podróży i dziwnychzwyczajach stworzeń, które sprowadziła z dalekich krajów następczyni tronu.Jak oczekiwała, powitano ich z pompą; Mroczny Wiatr i Zpiew Ognia przed-stawiono jako  ambasadorów Tayledras , Nyarę jako  lady Nyarę k Sheyna(zgromadzeni zachodzili pewnie w głowę, cóż to takiego  k Sheyna ), a gryfyjako  lorda Treyvana Gryfa i lady Hydonę z dziećmi, ambasadorów Kaled a in.Pominięto jedynie Rrisa, ale ten nie poczuł się urażony, zapewne nawet nie za-uważył, że go nie zaprezentowano, zajęty był bowiem chłonięciem wszystkichszczegółów, które niedługo przemieni w historię kyrre.Dyheli nie był zaintereso-wany rolą wysłannika, chciał jedynie pokazać Valdemarczykom, że gryfy i ludzienie są jedynymi inteligentnymi rasami na świecie.Elspeth zatrzymała się na progu, dając przyjaciołom możliwość przygotowa-nia się na spotkanie z nieznajomymi.W sali zapadła cisza i nagle, z chrzęstemskóry i szumem jedwabiu, wszyscy obecni zgięli się w ukłonie; wszyscy, opróczczterech osób na podwyższeniu.Ruszyła ku nim, patrząc na matkę i ojczyma,odzianych w Biel, stojących przed swymi tronami w otoczeniu heroldów i gwar-dzistów.Jednym z heroldów okazała się Kerowyn, która mrugnęła do zbliżającejsię Elspeth.Gwardziści należeli do Piorunów Nieba.Złote włosy Selenay posiwiały, a czoło Darena znaczyły zmarszczki.Oboje nawidok ubrania Elspeth otworzyli szeroko oczy, jednak szybko odzyskali  królew-105 ski wyraz twarzy.Spodziewała się tego; miała na sobie najwspanialsze z ubrańuszytych przez hertasi i była pewna, że tak odzianego herolda Valdemar w swejdługiej historii jeszcze nie widział.Nie mogła się doczekać chwili, w której spoj-rzą na Zpiew Ognia; postanowił on włożyć oślepiająco niebieską szatę, aby ładniekontrastowała z jego srebrnymi włosami.Często zastanawiała się, skąd hertasiwzięli podobny barwnik?Sala tronowa była szczelnie wypełniona ludzmi.Każdy człowiek miał na sobienajlepsze ubranie i tyle klejnotów, ile mieściło się w granicach dobrego smaku,choć niektórzy przekroczyli te granice.Wszyscy bledną przy Zpiewie Ognia  stwierdziła filozoficznie Gwena.Elspeth przygryzła wargi.Uśmiechnęła się szeroko, podchodząc do tronu, ale ograniczyła się do oficjalnego powitania, choć tylko bogowie wiedzą, jak bardzo chciała przytu-lić się do matki.Selenay oznajmiła zgromadzonym, że następczyni tronu powró-ciła, i Elspeth, kłaniając się lekko, zajęła należne jej miejsce na podwyższeniu.Spojrzała na milczących dworzan, na starych i nowych przyjaciół.Zpiew Ogniai Treyvan mrugnęli do niej, Nyara uśmiechnęła się leciutko, a Mroczny Wiatr dłu-go patrzył jej w oczy.Trzymaj się, kochany  myślpowiedziała. Mam dla ciebie niespodziankę. Dziękuję wam wszystkim za wspaniałe powitanie  rzekła, wymawiającwyraznie każde słowo, tak aby usłyszano ją na końcu sali. Znalazłam obiecanąpomoc.Za waszym przyzwoleniem, zanim przedstawię sojuszników, chciałabymzłożyć oświadczenie.Ja, Elspeth, córka królowej Selenay, następczyni tronu Val-demaru, zrzekam się mych praw do tronu na rzecz mego rodzeństwa, księżniczkiLyry i księcia Krisa.W sali rozległy się szepty. Towarzysze poinformowały mnie, iż moje rodzeństwo jest na to przygoto-wane; oboje w przeciwieństwie do mnie są zdolni do rządzenia krajem.Elspeth przygryzła wargi, patrząc na stojących przed nią dworzan; wyglądali,jakby niewidzialny gnom walił wszystkich deską w głowę.Gdyby nagle rozwinęłaskrzydła i zaryczała, byliby mniej zaskoczeni. Jak wiecie, mój ojciec był zdrajcą i skrytobójcą  podjęła szybko, za-nim ktokolwiek jej przerwał  jego zbrodnie wisiały nade mną, rzucając cień namoją spolegliwość i zdolność rządzenia.Doszły mnie plotki, które wielu z wasmogło usłyszeć.Ponoć poza dworem knułam spisek przeciw mej ukochanej mat-ce.Kiedy następcami zostaną bliznięta, moja nieobecność nie będzie powodemrozsiewania podobnych pogłosek.Zniknie też obawa, jaką żywią niektórzy nasisąsiedzi, że powtórzy się sytuacja, jaka miała miejsce w Hardornie.Nie jestemAncarem i nikt nie będzie mógł mi zarzucić, że biorę z niego przykład. Nareszcie  przeszło jej przez głowę. Niech teraz trochę o tym pomy-ślą, może dojdą do wniosku, że to Ancar rozpuszczał te plotki.On wie wszystko106 o uzurpacji. Mam też dodatkowe powody  ciągnęła i na mgnienie oka otoczyła sięogniami magicznymi; wszyscy obecni westchnęli i cofnęli się o krok.ZpiewOgnia wyszczerzył zęby i pokiwał głową, Mroczny Wiatr zachował kamiennątwarz, ale podbródek drgał mu podejrzanie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum