[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.o tym jeszcze nie pomyślałam wyjąkałam wstrząśnięta.- To nic innego, jak to, co Pan wyraził w słowach, żeniektórzy powstrzymują się od małżeństwa ze względu naKrólestwo Niebieskie i kto może to pojąć, ten pojmuje.Usiadłam obok niej i spontanicznie wzięłam jej dłoń.- Siostro Gratio  z całym szacunkiem dla naszychprzełożonych  żeby zrozumieć sens życia zakonnego,musiałam poznać najpierw ciebie. Zaprzeczyła skromnie.- Przecież ma się takie myśli, będąc samemu wklasztorze!Po czym zakrzątnęła się, gdyż rozległ się dzwonekwzywający nas do zajęć.Nagle  ja byłam już w drzwiach siostra Gratia chwyciła się za serce.- Ach  tak mi słabo.Eileen, bądz tak dobra i powiedzsiostrze Wiktorynie, że przyjdę trochę pózniej.- Oczywiście, połóż się.Czy mogę ci jakoś pomóc?Zdarzało się częściej, że miałaś kłopoty z sercem? Jeśli tak, tomusimy wezwać lekarza.Wiesz przecież, że obecnie pełnięfunkcję sanitariuszki.- To nic poważnego, zaraz mi przejdzie.Proszę, idz już,bo spóznisz się na zajęcia.Udałam się do naszej infirmerii, gdzie trzeba byłoposprzątać.Poza tym nikomu nie brakowało zajęć, gdyżpowoli zbliżało się Boże Narodzenie.Każda z nas miała w tymczasie więcej obowiązków, więc nie zdążyłam porozmawiać znaszą mistrzynią nowicjuszek na temat stanu zdrowia Gratii.Ale chyba czuje się lepiej, kiedy minął wreszcie pochmurny listopad.Być może i ją poruszyła wewnętrznie ta  duchowaodnowa.Stopniowo ja także odzyskałam równowagę ducha,pocieszając się, że tylko raz w niej uczestniczyłam, i myśląc,aby już nigdy więcej się to nie zdarzyło.Kiedy kolejny raz będziemy pracować razem z MaryClara (naszym zadaniem jest przećwiczenie na organachchorałów bożonarodzeniowych), zapytam ją otwarcie o to,czego już od dawna chciałam się dowiedzieć, i wreszcie mojamisja dobiegnie końca.Już dłużej nie jestem w stanie znosićobcej mej naturze nędzy tego bytowania, przypatrując się, jakinne serca cieszą się łaską powołania.Po świętach znajdę jakiśpowód do odejścia.Gdyby tylko ta myśl tak mnie nie męczyła!Czasami nawet przez całą noc nie mogę zmrużyć oka.Jestemsmutna, przygnębiona, na siłę próbuję skupić się na czymśinnym.Chyba muszę na jakiś czas przerwać robienie moichnotatek.Jak to dobrze, że mam taką taktowną towarzyszkę.Siostra Gratia nie pyta nigdy, o czym tak dużo piszę. Jeszcze dzisiaj rankiem ćwiczyłyśmy z Mary Clarachorały bożonarodzeniowe  a teraz, wieczorem, wiem już, żewszystko się skończyło, że już nie będę mogła zapytać, coClare Nell przywiodło do klasztoru, gdyż ona sama wyznała toswoim wystąpieniem.Cały konwent jest poruszony iwytrącony z równowagi.Nagle, wczesnym popołudniem  na krótko po rekreacji,a więc raczej o niezwykłej godzinie  rozległ się dzwonekwzywający nas wszystkie do refektarza.Musiało wydarzyć sięcoś szczególnego, rzuciłyśmy więc wszystko.Postulantki musiały zostać na zewnątrz, co było dalsząoznaką, że okoliczności są naprawdę niezwykłe.Przez całe przedpołudnie byłam niespokojna,przeczuwając niczym niepogodę w kościach i domyślając się,że może to mieć coś wspólnego ze mną.Jak tylko zobaczyłyśmy naszą przełożoną generalną,wiedziałyśmy, że jest w stanie wielkiego wzburzenia, jejzwykle spokojna, opanowana twarz była czerwona jak burak.W ręku trzymała jakąś zrolowaną gazetę.Kiedy usiadła naswoim miejscu i rozwinęła ją  zatkało mnie  było to moje czasopismo dla kobiet, w którego redakcji pracowałam. To koniec, wszystko się wydało!  przemknęło mibłyskawicą przez głowę.Patrzyłam przed siebie, nie ważąc sięgłębiej odetchnąć.Matka Dominica wstała, prostując całą swoją potężnąpostać, podniosła czasopismo w górę i swoim gromkimgłosem, w którym zdawał się narastać gniew, oznajmiła:- Drogie współsiostry.Jeśli przypadkiem jest pośródwas taka, która w dniu obłóczyn mogła nie wiedzieć, że nam,siostrom, nie wolno bez pozwolenia dać się fotografować, toproszę, aby się teraz zgłosiła.Spojrzałyśmy po sobie  nie podniosła się ani jednaręka, a więc wszystkie wiedziały.Serce uderzało mi młotem co ten Jack Peet znowu narozrabiał?- Siostro Mary Clara!  kontynuowała przełożonageneralna i wszystkie głowy zwróciły się ku nowicjuszce, naktórą nikt dotąd szczególnie nie zważał, a mnie uderzyłabladość jej twarzy. A więc wiedziałaś, że moje poleceniebrzmiało: żadnych fotografii.Jak mam sobie wytłumaczyć, żeto znane czasopismo dla kobiet publikuje dwustronicowy reportaż na temat obłóczyn  i to na dodatek z kilkoma twoimifotografiami? Pozwoliłaś się świadomie sfotografować?Mary Clara powstała sztywno i w martwej ciszyrozbrzmiały jej słowa:- Tak, czcigodna matko.A nawet poprosiłam reportera,żeby wykonał kilka zdjęć, gdyż uważałam, że jest to najlepszareklama dla naszego klasztoru.- Tak?!  skwitowała przełożona generalna tęwypowiedz swoim najgłębszym basem, uderzając przy tymczasopismem o stół. A nie przyszło ci przypadkiem dogłowy, żeby mnie zapytać o zgodę?- Nie, czcigodna matko, ponieważ wiedziałam, że jej nieotrzymam.Cała wspólnota zaszumiała szeptami.Mary Clarazadziałała samowolnie, świadomie przekraczając zakaz [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum