[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Cofnął się do Turner.– Pogadajmy z recepcjonistą – powiedział.Turner otworzyła drzwi, a Reacher wszedł pierwszy do środka.Po-mieszczenie robiło o wiele lepsze wrażenie niż recepcje moteli, wktórych zwykle nocował.O wiele lepsze wrażenie niż na przykład taniedaleko Rock Creek.Na podłodze była porządna winylowa wykładzi-na, na ścianach tapeta i przeróżne rekomendacje od organizacji tury-stycznych.Za kontuar służyło autentyczne biurko, nieróżniące się odmebla, przy którym mógł pisać listy Thomas Jefferson.Siedzący za nimw skórzanym czerwonym fotelu sześćdziesięcioletni facet był wysoki,siwy i dystyngowany.Wyglądał, jakby kierował wielką korporacją, anie małym motelem.– Szukamy znajomych – powiedziała Turner.– Ich samochód stoi naparkingu.– Czterech dżentelmenów? – zapytał facet, zawieszając sceptyczniegłos przed słowem „dżentelmenów”.– Tak – odparła Turner.– Obawiam się, że właśnie się państwo z nimi minęli.Szukali wasmniej więcej dziesięć minut temu.Zakładając, że to właśnie o was pyta-li.Mężczyzna i kobieta, powiedzieli.Pytali, czy już się państwo zamel-dowali.– I co im pan powiedział? – zapytał Reacher.– No cóż, oczywiście, że jeszcze państwo nie przyjechali.– Rozumiem.– Czy teraz możecie się już państwo zameldować? – zapytał facet to-nem, który sugerował, jeśli tego nie zrobią, pęknie mu serce.– Najpierw musimy odnaleźć naszych znajomych – powiedział Re-acher.– Musimy z nimi porozmawiać.Dokąd poszli?– Zastanawiali się, czy przypadkiem nie poszli państwo czegoś zjeść.Skierowałem ich do Berryville Grill.To jedyna restauracja otwarta dopóźnego wieczora.– Pizzeria się nie liczy?– Trudno ją chyba uznać za restaurację, prawda?– Więc gdzie jest Berryville Grill?– Dwie przecznice za motelem.Krótki spacerek.– Dziękuję – rzuciła Turner.• • •Pokonać dwie przecznice można było albo poprzeczną ulicą po le-wej stronie, albo poprzeczną ulicą po prawej.Żeby mieć na oku obie,musieliby się rozdzielić, a to groziło, że jedno z nich będzie musiało sta-wić czoło czterem przeciwnikom.Reachera raczej nie przerażała takaperspektywa, ale nie był pewien co do Turner.Była o połowę mniejszaod niego, dosłownie, i nie miała broni.Ani pistoletu, ani noża.– Powinniśmy tu zaczekać – uznał.– Niech oni przyjdą do nas.Ale nie przyszli.Reacher i Turner stali w ciemności przez pięćdługich minut i nic się nie wydarzyło.Turner przesunęła się trochę,żeby lepiej widzieć bok samochodu.– Wgniecenia są całkiem pokaźne – zauważyła.– Ile czasu może zająć sprawdzenie jednej cholernej restauracji? –mruknął Reacher.– Może wybrali się dokądś jeszcze? Może jest tam bar z hamburgera-mi.Albo kilka barów, które według faceta z motelu trudno uznać za re-stauracje.– Nie słyszę żadnych barów.– Jak można usłyszeć bar?– Gwar głosów, brzęk szkła, szum wentylatorów.To bardzo charak-terystyczne dźwięki.– Może są zbyt daleko, żeby je usłyszeć?– W takim wypadku wróciliby po samochód.– Muszą gdzieś być.– Może jedzą w restauracji? Może dostali stolik i nagle zdecydowalisię coś zjeść.My byliśmy głodni, oni też mogli być głodni.– Ja nadal jestem głodna.– Być może łatwiej będzie ich dopaść w restauracji.Dużo ludzi, będątrochę skrępowani.No i można by skorzystać z noży na stolikach.Po-tem moglibyśmy zjeść to, co zamówili na kolację.Musieli już cośzamówić.Najlepsze byłyby steki.– Kelner wezwałby policję.Reacher sprawdził poprzeczną ulicę po prawej stronie.Nic tam sięnie działo.Sprawdził poprzeczną ulicę po lewej stronie.Pusta.Wróciłdo Turner.– Jedzą – powiedziała.– Na pewno.Co innego mieliby robić? W tymczasie zdążyliby przeszukać całe Berryville.Dwa razy.Więc na pewnosiedzą w restauracji.Mogą tam sterczeć jeszcze przez godzinę.A my niemożemy tutaj długo stać.Jesteśmy na cudzym terenie.W Berryvillemają na pewno przepisy, które to regulują.I mają swoją policję.Za dwieminuty facet z motelu sięgnie po telefon.– Dobrze – ustąpił Reacher.– Poszukajmy ich.– Idziemy w lewo czy w prawo?– W lewo.Wyjrzeli ostrożnie zza rogu.Ale poprzeczna ulica po lewej stronienadal była pusta.Właściwie bardziej alejka niż ulica.Z jednej stronyciągnął się wzdłuż niej drewniany płot motelu, z drugiej tylna ścianadomu towarowego.Sto metrów dalej przecinała ją szersza ulicabiegnąca równolegle do West Main.Następny odcinek alejki był krótszy i bardziej urozmaicony [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum