[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Podoba ci się? Wyglądasz nieziemsko. Poczuła na sobie jego pożądliwe spojrzenie.Po chwili jednak dodałpoważnym tonem:  Mam tylko nadzieję, że nie będziesz tego wszystkiego żałowała. Dlaczego miałabym żałować?Wzruszył ramionami. Wiesz, jacy są ludzie. Wyciągnął do niej rękę. Idziemy?Podała mu dłoń. Tak.Im szybciej dotrzemy na miejsce i powiem to, co mam do powiedzenia, tym wcześniejbędziemy mogli wyjść. A co potem?  zapytał. Nie wiem.Masz jakieś plany? Owszem.Zedrę z ciebie tę sukienkę, zrujnuję ci fryzurę, scałuję tę szminkę& Położyła palec na jego ustach, czując błyskawicznie rosnące podniecenie.W samochodzie Jackspytał: Jesteś już gotowa na jutrzejszą przeprowadzkę? Oczywiście.Jestem bardzo zorganizowaną osobą.Walizki już leżą w bagażniku w moimsamochodzie. Zjawię się u ciebie około dziewiątej.Ja pojadę przodem, a ty za mną. W porządku.Masz klucze do willi? Tak.O trzynastej umówiłem się na miejscu z szefem ekipy remontowej, żebyś go poznała.Ma naimię Ken.Ken Struthers. Dobrze. Rodzice Daryla będą dziś na przyjęciu?Vivienne nie spodziewała się tak nagłej zmiany tematu. Nie.On nie utrzymuje z nimi kontaktu. To mnie jakoś nie dziwi  mruknął. Mówił, że byli złymi ludzmi.Oddali go do rodziny zastępczej, kiedy miał dziesięć lat. Uwierzyłaś mu?Milczała przez chwilę, a potem westchnęła. Tak.Byłam naiwną idiotką.Ale teraz nie uwierzyłabym w ani jedno jego słowo, nawet gdybypowiedział, że Ziemia jest okrągła.Czuję do niego odrazę i zamierzam mu o tym powiedzieć.Tylkopo to, żeby raz na zawsze zakończyć tę historię.Jack zerknął na jej bojowo zaciśnięte usta.Coś mu mówiło, że to będzie bardzo trudny wieczór.Posiadłość Franka Ellisona była pilnie strzeżona przez armię nadgorliwych ochroniarzy.Jackmusiał pokazać prawo jazdy, zanim został przepuszczony przez bramę, choć jego nazwiskofigurowało na liście gości.Co więcej, to jego firma wybudowała posiadłość Ellisona.Nigdzie dookoła nie było ani jednego fotoreportera.Nad posesją krążył śmigłowiec.Vivienne napoczątku pomyślała, że może właśnie tam znajdują się paparazzi, ale doszła do wniosku, że tozapewne dodatkowe oddziały ochroniarzy.Jack zatrzymał auto na jednym z parkingów.Zgasił silniki przez parę chwil z dumą spoglądał na willę.Imponujący pod względem rozmiaru i rozmachubudynek podświetlały dziesiątki kolorowych reflektorów. Dziwnie się czuję  powiedziała Vivienne, gdy szli po schodach w stronę głównego wejścia. Dlaczego? Wchodzimy do willi, która jest jakby naszym wspólnym dziełem.Ty ją w całości wybudowałeś,a ja zajęłam się wystrojem wnętrz. To był największy projekt w mojej karierze.Budowa trwała dwa lata. Ja pracowałam nad wnętrzem pół roku. Po chwili zapytała:  Dużo na nim zarobiłeś? Całkiem sporo  odparł z uśmiechem.Zbliżyli się do drzwi, zza których dobiegały dzwięki muzyki i zgiełk ludzkich głosów.Viviennegwałtownie wciągnęła do płuc powietrze i wyprostowała się. Możesz jeszcze zmienić zdanie  powiedział Jack, gdy unosiła dłoń do dzwonka.Pokręciła głową.Po paru chwilach drzwi się otworzyły, a w progu ukazał się Frank Ellison.Byłpostawnym, siwowłosym mężczyzną z wiecznie zaczerwienioną twarzą i wydatnym brzuchem. Jack! Cieszę się, że wpadłeś.Kim jest ta piękna istota u twojego boku?Vivienne tylko raz w życiu przez chwilę widziała się z Ellisonem.Nic dziwnego, że jej nie poznał,zwłaszcza że wtedy wyglądała zupełnie inaczej.Zapamiętała jednak tamtą krótką rozmowę:  Forsa nie jest żadną przeszkodą.Chcę, żebyś mi zrobiła pałac.Jakbyś projektowała dla rodzinykrólewskiej.Wnętrze ma dosłownie ociekać bogactwem i luksusem.Zrozumiałaś, skarbeńku?.Tak,zrozumiała.Zrobiła to, co kazał.Marmur, złoto, srebro, antyki, dzieła sztuki  z tego głównieskładało się wnętrze. To Vivienne, panie Ellison  powiedział Jack. Vivienne Swan.To ona zajęła się wystrojemwnętrz w pana domu.Ellison nie wyglądał na zakłopotanego. Oczywiście, że pamiętam.Nie poznałem cię w tej kiecce.Chodzicie ze sobą? Nie wiedziałem,że jesteście parą.Powinienem się domyślić, kiedy Jack powiedział, że jesteś najlepszą projektantkąwnętrz w całym Sydney.Trochę podejrzana rekomendacja, co?  zaśmiał się donośnie. Oczywiścieświetnie się spisałaś.Oboje odwaliliście kawał dobrej roboty. Poklepał się po brzuchu. Dzisiajjest dla mnie ważny dzień [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum