[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zastali tam Ludwika popijającego kawę iwysłuchującego cierpliwie wymówek Solange na temat niedostatecznejdbałości o swoje zdrowie.Ubawił ich wyraz ulgi na jego twarzy, gdyzobaczył wchodzących.Po chwili pojawiła się Monika i oznajmiła, żeFranciszek w towarzystwie kapitana Paillole wyjechał pół godziny temu doParyża.Klaudyna przyjęła z ulgą tę wiadomość.Z powodów, których aniona, ani on nie potrafiliby wyjaśnić, Klaudyna i Armand wymienilispojrzenia.RS 175Obecność Moniki natomiast była dla wszystkich niespodzianką.Dzisiajpo raz pierwszy od czasu awantury z Klaudyna opuściła swój pokój, chociażFranciszek poinformował ją o wyjezdzie Freda z Montvisse.Klaudyna niewiedziała, co jeszcze jej powiedział w trakcie rozmowy z nią w cztery oczy,ale doznała ulgi widząc zainteresowanie Moniki opowieścią Lucjana iArmanda o przygotowaniach do festynu.Wielokrotnie próbowała uchwycićjej wzrok, lecz bez rezultatu.Widocznie Monika potrzebuje więcej czasu,żeby mi przebaczyć, pomyślała.Przez następne dwa tygodnie Klaudyna jak gdyby zapomniała oFranciszku.Jedynym zdarzeniem, które pogorszyło jej nastrój, był wyjazdLucjana.Armand również żałował, że Lucjan musi wracać do swojegopułku, gdyż codziennie spędzali razem wiele miłych godzin.Chociaż każdez nich miało swoje własne sprawy, utarł się zwyczaj, że niemal codzienniewieczorem spotykali się w gospodzie, a rankiem odbywali wspólne konneprzejażdżki.Niekiedy towarzyszyła im Monika, ale po wyjezdzie Lucjanazrezygnowała z tych przyjemności.Klaudyna i Armand nie zaprzestaliporannych galopad i wieczornych odwiedzin w gospodzie, jeśli nieodbywały się próby z udziałem Solange.W ciągu dnia Armand pracował wwinnicy, a Klaudyna była zajęta przygotowaniami do święta plonów,pomagali jej w tym ciotka Celina, Solange i Ludwik.Monika wyjechała na kilka dni do Paryża, ale ku zadowoleniuKlaudyny, po powrocie włączyła się do wspólnych działań: zajęła sięprzygotowaniem dzieci do udziału w przedstawieniu.Codziennie popołudniu czekała na ich powrót ze szkoły w Chinon, prowadziła je potem dosali balowej i tam, razem z niedawno przyjętym do pracy lokajem Filipem,kierowała próbami przedstawienia  Zpiącej królewny".Filip, który kiedyśbył aktorem, a przynajmniej tak powiedział dzieciom, uczył je poruszać sięna scenie i deklamował tekst w większości napisany przez siebie.Opowiadał im przy tym wspaniałe historie o życiu w teatrze.Dzięki niemupróby stały się tak zabawne, że tylko perspektywa powrotu do domuwspaniałym samochodem Ludwika umożliwiała oderwanie dzieci od niego.Klaudyna natomiast zajmowała się przygotowaniem dorosłych aktorówi urządzeniem sceny i widowni.Większość czasu spędzała na ujarzmianiuświeżo ujawnionych artystycznych temperamentów.Starała się, by każdemuwydawało się, że robi to, co mu najbardziej odpowiada.Jeśli jednak któryś zmężczyzn niezbyt chętnie chciał przyjmować polecenia od kobiety,RS 176wywoływała go do winnicy na rozmowę z Armandem.Kiedy zbliżał się dzień festynu, wszyscy zaczęli się modlić o dobrąpogodę.Ojciec Pointeau odprawił nawet w tej intencji mszę.Sprawapogody nabrała tak dużej wagi, gdyż wieści o festynie obiegły okolicęsięgając aż do Tours, Chetellerault i Angers.Należało się więc spodziewaćwielu gości, a pomieszczenie ich wszystkich w zamku byłoby niemożliwe.Celina zaprosiła grono przyjaciół z Paryża, a Klaudyna napisała nawet doDissy i Poppy.Solange, która zawsze potrafiła zaskoczyć Klaudynę swymiznajomościami, namówiła na przyjazd takie osobistości jak Simone deBeavoire - dawną przyjaciółkę ze szkoły, madame Lebrun - żonę prezydentaFrancji, i znanego reżysera filmowego - Ren Claira.Zaproszenia przyjęlirównież starzy towarzysze broni Ludwika, co oznaczało obecność kilkugenerałów, a nawet dwóch marszałków.Mieli się pojawić również CocoChanel, Edward Molyneux i jeszcze paru wielkich projektantów mody.Należało się spodziewać, że zamki Lorvoire i Monrvisse będą pękać wszwach.Klaudyna nie wiedziała już, czy jest tylko podekscytowana izdenerwowana, czy też ogarnia ją pełne szaleństwo.We wtorek poprzedzający dzień festynu Armand oznajmił, że odnastępnego dnia zaczyna się winobranie.Ku zaskoczeniu i zadowoleniuKlaudyny goście, którzy przybyli już do Lorvoire i Montvisse, zerwali się oświcie i pojawili w winnicy gotowi do pracy na równi z miejscowymiwieśniakami [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum