[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Woli być kawalerem.A nawet,zdaje się, sądzi, że jest kawalerem.Nicholas się uspokoił. To nieprawda. Wyjaśnij mu to, Ellie - powiedziała Reggie.- Powiedzmu, że musi coś wybrać.Albo się jest mężem, albo się nim niejest.Reggie wybiegła z biblioteki, trzaskając drzwiami.Jednak nim dobiegła do połowyschodów, nagle wróciły do niej jego słowa i omal się nie potknęła. Zrobiłem, co mogłem,żeby uchronić cię przed poślubieniem kogoś takiego jak ja, takiego ostatniego bękarta".Stanęła jak wryta, wpatrując się w przestrzeń.Czyżby taka właśnie była przyczyna jegoskandalicznego zachowania? Czemu nie pomyślała o tym, gdy Miriam, niby mimochodem,zdradziła jej tę informację.Czyżby Nicholas sądził, że nie zniosłaby faktu poślubienia bękarta?Boże, co za głupiec, co za idiota! Usiadła na schodach i teraz ona wybuchnęła serdecznym,niepohamowanym śmiechem.Tego wieczora ze względu na toczący się w ogrodzie mecz w krykieta zimne przekąskipodano na tarasie z tyłu domu.Reggie zniosła na dół Thomasa, aby mógł rozkoszować siępromieniami popołudniowego słońca.Leżąc na dużym kocu, rozciągniętym na trawie,radośnie podnosił głowę w stronę dzwięków, które przyciągały jego uwagę.Każdy z gościpragnął zobaczyć nowego dziedzica rodu Montieth.Jedynie kilka osób, bliskich przyjaciół Miriam, miało spędzić drugą noc w Siłverley.Większość gości wyjechała po południe, w tym także Selena Eddington.Reggie nie miałapojęcia, czy Nicholas rozmawiał z nią ponownie, czy też sama uznała, że roztropniej będziewyjechać.Pamela Ritchie podeszła, by spojrzeć na Thomasa.Doprawdy, nieszczęśliwa kobieta.Jeślinie będzie uważać, ten przykry grymas niezadowolenia może się na dobre zadomowić na jejtwarzy.Reggie ze spokojem obserwowała, jak Nicholas i Anne Henslowe grają razem w meczukrykietowym.Zmiali się, stojąc obok siebie w oczekiwaniu na swoją kolej, ale Reggie nieprzejmowała się więcej takimi sprawami.Być może jej radosny nastrój miał coś wspólnego ztymi wszystkimi uśmiechami i porozumiewawczymi mrugnięciami, jakie Nicholas posyłał jejcałe popołudnie.Od czasu lunchu nie zamienili ze sobą ani słowa.Mimo to wystarczyło mu,że na nią spojrzał, i znowu wybuchał śmiechem.Widać było, że jest szczęśliwy.Reggie sądziła, że zna przyczynę tej radości i topodejrzenie sprawiało, że czuła się równie szczęśliwa jak on.Słońce zaczynało zachodzić i na niebie pojawiła się cała gama wspaniałych barw.Thomasmiał już dosyć wrażeń jak na jeden dzień i zaczął raczkować po kocu ze szczególnym wi-gorem, pewny znak, że jest głodny. Tak tu spokojnie o tej porze - powiedziała Eleanor cicho.- Będzie mi ciebie brakowało i tego małego szkraba. Chyba nie zamierzasz już wyjeżdżać? - spytała Reggiezaskoczona. Już mnie dłużej nie potrzebujesz, kochanie.- Obie wiedziały, że została tylko po to, by pomóc Reggie przetrwaćpierwsze trudne chwile małżeństwa.- Dicken powiedział, żeRebeka zrobiła się wprost nie do wytrzymania po moim wyjezdzie.A poza tym on sam się za mną stęsknił i prawdę mówiąc, moja długa nieobecność w Kornwalii skłoniła mnie doprzemyślenia pewnych spraw na nowo. A więc ty i Dicken macie zamiar.- powiedziała Reggiezachwycona.Eleanor się uśmiechnęła. W ciągu ostatnich czterech lat wiele razy prosił mnie o rękę.Myślę, że dojrzałam wreszcie do tego, aby się nad tym poważnie zastanowić. Niesamowite! Czy pozwolisz, że wyprawimy ci z Nicho-lasem weselne przyjęcie, czy też raczej zajmie się tym Re beka? Obawiam się, że Rebeka nie da sobie odebrać tej przyjemności.- Eleanor się zaśmiała.- Od lat namawiała Dicke-na, żeby mi się oświadczył.- Thomas zapiszczał, domagającsię uwagi.- Czy chcesz, żebym zabrała go na górę, kochanie? Ale pod warunkiem, że potrafisz go także nakarmić.-Reggie uśmiechnęła się przekornie. A więc się pospiesz.Nicky przez cały dzień tak się za tobą ogląda, że na pewno zacznie cię szukać, jak tylko zniknieszmu z oczu. Nie zacznie, jeśli tylko będzie wiedział, gdzie zniknęła -usłyszały głos Nicholasa.Podniósł Thomasa do góry.- A więcłobuz jest głodny, tak? Dobry Boże, a do tego jeszcze z niegokapie! - Szybko odsunął chłopca od siebie, wzbudzającśmiech kobiet.Reggie owinęła Thomasa kocykiem.- To sięzdarza dzieciom i to nawet dość często.Pozwól, że ja go wezmę. Nie, zaniosę go na górę.- Nicholas przysunął się bliżej,szepcąc jej do ucha: - Może jak już z nim skończysz, moglibyśmy zostać na chwilę sami? Och, co za piękny widok - usłyszeli nagle ostry głos Mi-riam.- Ojciec czulący się do swojego bękarta.Wy, Edenowie,jesteście wspaniałymi ojcami, Nicholas.Tym bardziej szkoda,że tak bardzo zawodzicie jako mężowie.Nicholas odwrócił się szybko. Puszczę pani uwagę mimo uszu, madame.Jak rozumiem,jesteś pani zawiedziona, że twój starannie obmyślany plan nieprzyniósł spodziewanych rezultatów. Nie wiem, co masz na myśli - odparła wzgardliwie. Czyżby? Pozwól więc, że ci podziękuję, zanim zapomnę.Gdyby nie twoja misternie ułożona lista gości, moja żona i ja151być może nadal bylibyśmy ze sobą poróżnieni.Ale już nie jesteśmy dzięki tobie.Musimywięc podziękować ci za nasze pojednanie, matko.Twarz Miriam pociemniała od ledwo hamowanego gniewu.- Robi mi się niedobrze na dzwięk tego słowa [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum