[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Potrwożyło się towielce, bo taka była fama, że Tatarowie już są koło Bełżyc, jakoż i bylikoło południa wczorajszego, ale coś niewiele.Rzecze Chociwski:  Jadęja z Wścią", Sieklicki:  I ja".Bo to jakoby moi byli, jeden brat, drugiwielki przyjaciel.Stroński młody rzecze:  Kiedy Wść sam jedziesz, to ija jadę, ale z kim inszym nie pojadę".Pojechaliśmy tedy.Przyjedziemypod miasto; nic nie słychać; wjedziemy w miasto, nic; tylko znowu psisię podrażnili, co już byli trochę umilkli.Do domów szukać ludzi - iczłowieka nie masz, co żywo, w lasach.Wyjechaliśmy znowu z miasta,stanęliśmy cicho między folwarkami - cicho.Już też oświtło, aż chłopwyjrzał z stodoły przez poszycie, snopka podniósszy.Do stodoły owej -wołać go, szukać; żadnym sposobem znalezć go nie mogli, bo pełnastodoła zboża.Aż dopiero pocznę wołać:  Chłopie, a toż ty swojej zgubypragniesz i co się kryjesz przed Tatarami,1Bełżyce - miasteczko niedaleko Lublina.2Usterknąć się - potknąć się. od chrzęścijanów zginiesz; bo mnie tu nic więcej nie trzeba, tylkowypytać się, co się dzieje, bom ja od króla, a tu nie mogę w całymmiasteczku znalezć człowieka i ty się nie pokażesz, chocieśmy cię jużwidzieli; a toż nie możemy się inaczej nad tobą zemścić, tylko cię tuzapalemy".Aż dopiero chłop:  Mści panie, już wylezę".Wylazł tedy.Pytamy:  Byli tu Tatarowie?" -  Byli wczora w południe, gonili chłopówdwóch, ale im uciekli w las; oni też zaraz stanęli w brzegu, ale jednegochłopa postrzelili z łuku po plecach, kiedy już wpadał w las.Znowu zaśprzed samym wieczorem widzieliśmy ze trzydzieści konnych, ale niewiem, kto to byli, bo z daleka".Posłałem ja tedy po owych swoich ludzi; przyszli tedy, w rade, atymczasem po snopie zboża koniom położono.Jedni mówią:  Iść dalej",drudzy:  Nie iść, wrócić się, pogubisz nas, dość na tym, cośmy tudotarli, nie wódz nas dalej".Przecież praevatui, żeśmy poszli.Idziemymilę i drugą; już tu vestigia tatarskie, co to niektóre rzeczy upuści, zgubi,niektóre też i rzuca, kiedy mu się co lepszego trafi.Tchórz ich oblatuje,ja jednak cieszę, że to ludzie uciekając [upuszcz]ali rzeczy, nie tata[rskiezagony].Wtem szlachcic wyjechał do nas z łasa i ten dopiero prawi, żetu, milę tylko pojechawszy, nabierzemy Tatarów, co chcemy, bo sięwłóczą po wsiach, nie trudno będzie o języka:  Jam wczora między nimijezdził, a nie śmieli się na mnie porwać, tak są obciążeni i konie mająpomordowane.Sam was poprowadzę ścieżkami, chrustami".Po tychjego powieściach chwyciło się mnie tego serce bardzo i mówię: "Nu,Mości panowie, teraz nam trzeba pokazać, że nas Bóg i natura formavitludzmi, nie grzybami; będziemy mieli nadinszych, kiedy się z tym popiszemy królowi, że przyprowadzimy języka;sam to Bóg podaje nam tę okazyą, tak snadną do nabycia dobrejreputacyej; pokażmy, żeśmy ludzie".O Boże! kiedy to okrzyk na mnie: Albo my to kwarciani1, albo my to Wołosza, albo ludzie służebni!Mamy my wojsko kwarciane, któremu płacimy, żeby się za nas biło.Nieposłano tu nas dla1Kwarciani - wojsko utrzymywane z 1/4 dochodu z dóbr królewskich. języka, tylko dla wiadomości, którą już wziąwszy, nie pójdziemy stąddalej.Mam ja żonę, mam ja dzieci, nie będę się tak szarzał1, jak siękomu podoba, bom nie powinien".Perswaduję, jak mogę:  że to i myludzie jako i kwarciani, nie bądzmy hierozolimską, ale polską szlachtą;pamiętajmy na Boga i ojczyznę; wstydzmy się słońca tego, które namświeci, gdy się ludzi nie wstydzimy".Surdis fabula narratur; swoje oniprowadzą, że  nie powinniśmy, nie pójdziemy".Pytam: ,kiedyście zdomu wyjeżdżali, qua intentione wyjeżdżaliście? czy jak na wojnę, czyjak na wesele?" %7ładnym sposobem nie wyperswadowałem.Uczyniwszyvotum i wymówiwszy:  Póko żyw będę, nigdy się już takiej komendy nicpodejmę i wolałbym paść świnie, niżeli z pospolitego ruszeniakomenderowanych prowadzić na podjazd" - wróciliśmy się tedy nazacf zowej wojny.Miałem wyrostka Leśniewicza, co mi konia powodował 2 afrant był wielki, i mówię mu:  Miły bracie, każ od siebie konia wziąćinszemu, a ty znajdzi sposób, żebyś nam jaką uczynił trwogę".Pojechalże ów i uczynić deklarował, et interim powiedziałem niektórymkonfidentom, że  tu wnet będziemy mieli trwogę; tylko nic nie mówcie:doświadczymy tu się wnet dobrych pachołków".Przyjeżdżamy jużwieczorem przed wioskę, aż ów wyrostek zapalił kopę konopi,ułożonych w ogrodzie, jak to zwyczajnie w jesieni układają opodal odchałup.Kiedy to huknie, dopieroż cale rozumieli, że to Tatarowie;uczynił się szelest po wsi, hałas.Ja mówię:  Mości panowie do nich!" aMości panowie od nich, kożdy w swoje drogę, co żywo.Na mnie wołają: Mości panie komendancie, lepiej uchodzić, bo i nas zgubisz, i wojskozawiedziesz, i króla,, kiedy na sobie przyprowadzimy nieprzyjaciela".Japo staremu mówię:  Ej, nie wytrwam; skoczę pod ogień, dowiem się, cosię dzieje".Owi też już conscii tego terminu mówią:  Jedzmy, skoczmy,dyć nas całkiem nie połkną".Skoczyliśmy tedy pod wieś, a ichmość wdrogę.Powrócimy nazad, nie masz1Szarzać się - poniewierać się.2Powodować - prowadzić. i boki smarując.My zaś na owym koczowisku zanocowaliśmy, mieliśmysię dobrze i sami, i konie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum