[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Luke, cudowny facet, jej najlepszy przyjaciel.Spojrzała na niego i od razu poczuła się lepiej.Dzięki niemu przypomniała teżsobie o tym, że ma przed sobą jeszcze długi, ciężki dzień wypełniony intensywną pracą.Musiaładopiąć na ostatni guzik wielką galę otwarcia salonu Verado, która miała się odbyć tego wieczoru.Nie miała czasu na myślenie o facetach ani użalanie się nad sobą.- Wracamy do pracy - rzuciła do Luke a.Podczas pokazu mody będącego jedną z głównych atrakcji wieczoru nie obyło się bez drobnychwpadek i dosłownych potknięć, ale to właśnie dzięki nim był ciekawym widowiskiem.Modelei modelki paradowali po wybiegu, ciągnąc ze sobą luksusowe walizy, niosąc eleganckie torby,błyskając horrendalnie drogimi zegarkami, naszyjnikami i innymi dodatkami, oraz uśmiechając sięwyniośle do kamer i aparatów.Clementine tak jak zwykle zrobiła małe tourne po sali, witając sięz najważniejszymi gośćmi.Robiła to jakby na autopilocie, bez udziału mózgu, ale wystarczyło, żeświetnie wyglądała.Miała na sobie boską suknię z czarnego aksamitu.Firma pożyczyła jej na tęokazję diamenty, które błyszczały na jej szyi.Była nie tylko rzecznikiem firmy, ale też jej żywąreklamą, co wcale jej nie przeszkadzało.Wiedziała, że świetnie wykonuje swoją pracę, copodwyższało jej samoocenę.Skoro mężczyzni uważają, że można mnie kupić, to może nadszedł najwyższy czas, aby podkreślićswoją niezależność finansową, pomyślała rezolutnie.Zarabiała całkiem niezle.Szkopuł w tym, żemiała słabość do drogich ubrań.Skończyła już jednak dwadzieścia pięć lat.Powoli dochodziła downiosku, że powinna przestać żyć jak wieczna nastolatka i zacząć myśleć poważnie o przyszłości.Wymarzony scenariusz - mąż z bajki i trójka dzieci - może nigdy się nie ziści.Po dzisiejszymincydencie z Siergiejem ta piękna wizja wydawała jej się jeszcze bardziej odległa niż zazwyczaj.Wiedziała, że sama musi się o siebie troszczyć.W trakcie uprzejmej pogawędki z kolejną grupką gości nagle kątem oka dostrzegła Siergieja.Rzeczą niemożliwą było go nie zauważyć.Górował wzrostem na każdą inną obecną na sali osobą.Miał na sobie elegancki smoking idealnie pasujący do jego atletycznej sylwetki.Niesforne włosyzostały ujarzmione grzebieniem i pianką.Jego widok niemal zwalał z nóg.Przez kilka długich chwilClementine po prostu się na niego gapiła z rozchylonymi wargami.Dopiero po chwili dotarło do niej,że Siergiej rozmawia z Giovannim Verado.Verado był słynnym kobieciarzem.Czyżby obajmężczyzni wymieniali się uwagami na temat swoich najnowszych zdobyczy? Taka myśl przemknęłajej przez głowę, lecz w głębi serca wiedziała, że ten Rosjanin nie należy do tego klubu bogatychplayboyów.Co prawda był wobec niej bardzo bezpośredni, momentami natarczywy, ale kiedyodrzuciła jego zaproszenie, na jego twarzy odmalowało się szczere zdumienie, a nawet smutek.Nie,ten mężczyzna nie był zblazowanym, cynicznym i okrutnym kobieciarzem.Czyżby przyszedł tutaj specjalnie dla mnie? - zastanawiała się, miotając się między panikąa ekscytacją.Przygładziła drżącymi dłońmi sukienkę, wyprostowała plecy, wzięła głęboki wdech i ruszyła w jego kierunku.Wyminęła kilka osób i& zamarła w pół kroku.Nagle dostrzegła u jegoboku kobietę.Szczupłą brunetkę w połyskującej niebieskiej sukience.Była to piękna kobieta, na okotrzydziestolatka.Trzymała dłoń na ramieniu Siergieja, demonstrując wszem i wobec, że tenmężczyzna należy do niej.Prawie zrobiłam z siebie kompletną idiotkę! - zawołała w duchu.W ciągu kilku godzin znalazł sobie inną kobietę? Cóż, nie próżnował.Zapewne rano nie pomyślałsobie:  Och, jaka szkoda, że Clementine dała mi kosza! , tylko:  Dobra, nieważne.Kto jest następnyna liście?.Czuła, jak się w sobie zapada.To był cios.Bolesny cios.Ubiegłego wieczoru miała wrażenie, żemiędzy nimi zaiskrzyło, a nawet zrodziło się coś głębszego.Czyżby dla niego to wszystko nic nieznaczyło? Jej serce przeszyło ostre ukłucie.Znowu nazwała siebie w myślach idiotką, beznadziejnąidiotką, która naprawdę nie ma zielonego pojęcia o facetach.Nagle Siergiej odwrócił głowę i omiótł wzrokiem tłum.Gdy jego spojrzenie zatrzymało się na niej,odczuła to jak uderzenie błyskawicy.Jego zielone oczy rozpromieniły się, a po chwili stały się zimnei twarde, lecz nadal równie intensywnie w nią wpatrzone.Nie mogła dłużej tego wytrzymać.Bałasię, że jego spojrzenie niczym laser zamieni jej wnętrzności w krwawą papkę.Odwróciła się i nadallekko oślepiona ruszyła w stronę baru [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum