[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Była trochę zła, ale jeszcze bardziej zaintrygowana.Podróżodbyli zabytkową dorożką.- Jezioro w Ogrodach Borgiów - polecił woznicy Luke.- Rozumiem.Chcesz mnie utopić.80R S - Zwietny pomysł - roześmiał się.Postanowiła spokojnie przeczekać, by w stosownym momencieprzystąpić do akcji.Na razie miała ograniczone możliwości, bo Lukewciąż trzymał ją za rękę.Nowy Jork ma swój Central Park, Londyn ma Hyde Park, aRzym wspaniałe Ogrody Borgiów, prawdziwe zielone płuca miastawielkości sześciu kilometrów kwadratowych.Jest tu mnóstwo drzew,trawniki, zacienione kręte ścieżki, fontanny, rzezby oraz jezioro, doktórego wkrótce dotarli.Kiedy wysiedli, Luke zaprowadził Minnie dowypożyczalni łodzi.Minnie poczuła nagły lęk.Próbowała uwolnić rękę.- Luke, nie tutaj.- Tutaj - stwierdził stanowczo.- Wezmiemy łódkę, żebyporozmawiać i odpocząć.Zapomnimy o wszystkim oprócz tego, żemamy piękny dzień.- Ale.- Cicho.Uprzedzałem, że nie będzie ucieczki.Dziś jest wy-jątkowy dzień, bo pani mecenas zrobi to, co jej się każe.Wynajął łódkę i ruchem głowy zaprosił Minnie, żeby wsiadła.Ustąpiła mu.Pogratulował sobie w myślach.Usiadła na rufie, a onzajął miejsce przy wiosłach i ruszył na środek jeziora.- Miałeś rację.Stąd nie ma ucieczki.Wiedział, że w tych słowach kryła się jakaś głębsza myśl, ale niechciał jej teraz wypytywać.- Przepraszam, że byłem taki natarczywy.81R S - Nie szkodzi.To ja miałam bezsensowne opory.- Masz wiele wcieleń, trudno za tobą nadążyć.- To znaczy?- Każdy z nas pełni różne role i zależnie od potrzeb staje sięnieco inny, jednak ty po prostu całkowicie się przeobrażasz.Jesteścałkiem inną osobą podczas spotkania towarzyskiego, gdy opiekujeszsię rodziną czy kiedy stajesz się groznym prawnikiem.- W tej roli występowałam, kiedy się poznaliśmy.- Wtedy występowałaś przed sądem, natomiast dzisiajzobaczyłem, jak walczysz z całym światem.A może walczysz tylkoze mną?- Masz rację.- Walczysz nawet sama z sobą, prawda?Skinęła głową.Luke silniej nacisnął na wiosła, kierując łódkę naśrodek jeziora.Zauważył, że im bardziej oddalali się od brzegu, tymbardziej była rozluzniona.- Czy mogłabyś rozpuścić włosy? W tym uczesaniu jesteś takoficjalna, że mnie onieśmielasz.Z uśmiechem spełniła jego prośbę.- Tak lepiej?- O wiele lepiej.Wyglądasz wreszcie jak prawdziwa Minnie.- Nic nie wiesz o Minnie.- To prawda, bo ciągle się zmienia.- To samo mogłabym powiedzieć o tobie.Też widziałam cię wróżnych wcieleniach.Inny byłeś w areszcie, inny na spotkaniach82R S towarzyskich, a jeszcze inny w roli bezwzględnego kapitalisty.Też ztrudem za tobą nadążam.- Kim jestem teraz?- Jaskiniowcem! Brutalnie mnie porwałeś do miejsca, skąd niema ucieczki.- Cóż, właściwie można stąd uciec, jeśli wskoczy się do wody.- Dziwne.On powiedział to samo.- On? - spytał Luke, choć znał odpowiedz.- Właśnie tu Gianni mi się oświadczył.Wynajął taką samą łódkę,wypłynął na środek jeziora i powiedział:  Wyjdz za mnie!".-Zamilkła, zapatrzyła się w wodę.- To dlatego nie chciałaś pływać po jeziorze?- Mhm.- To miejsce jest dla ciebie wyjątkowe, a ja cię zmusiłem.Przepraszam, nie powinienem.- Nie obwiniaj się bez potrzeby.- Zepsułem ci wspomnienia?- Nie masz takiej mocy, ani ty, ani nikt inny.Nic ich nie możezniszczyć.Tak naprawdę jestem ci wdzięczna, że mnie tu zabrałeś.Odśmierci Gianniego nigdy tu nie byłam.Brakowało mi odwagi.Dziękitobie się przełamałam.Rozluzniła się, było jej dobrze, ale Luke nie potrafił się z tegocieszyć.Powiedziała, że jej uczucia nie zależą od innych ludzi, i takabyła prawda.%7łyła we własnym świecie, w którym królował Gianni, inikt nie mógł tego zmienić.Luke przeklinał własnego pecha.83R S Przywiózł ją tu, by choć na chwilę uwolniła się od zmarłego męża, aosiągnął odwrotny efekt.Przez chwilę płynęli w ciszy.- Nie za ciepło ubrałeś się do wiosłowania? - spytała.- Zdejmijmarynarkę.- Gdy jej się pozbył, Minnie złożyła ją starannie i położyłaobok.- Krawat też, no i rozepnij koszulę.Nie musisz wyglądaćelegancko, wioślarzu, najważniejsza jest wygoda.- Dzięki.- Podał jej krawat.Z ulgą rozpiął koszulę, lecz zaraz poczuł się niezręcznie.Byłświetnie zbudowany, miał piękną muskulaturę, co pomagało mu wlicznych flirtach, lecz popisywanie się takimi walorami przed Minniebyłoby zupełnie nie na miejscu.Zerknął na nią i z ulgą zauważył, że nie zwróciła na to uwagi.Oparła się wygodnie i wystawiła twarz do słońca.Uśmiechała sięlekko z zamkniętymi oczami.Przyglądał się jej zafascynowany.Pomyślał, że ta scena mogłaby trwać w nieskończoność.Energicznie poruszał wiosłami, czując przypływ energii.Przypomniał sobie spotkanie u Netty, gdy po nieprzespanej nocyzasnął na korytarzu.Minnie zaprowadziła go do łóżka, a potemmusiała walczyć, by uwolnić się z jego objęć.- Od razu przyjęłaś oświadczyny Gianniego? - spytał, byzagłuszyć własne wspomnienia.- Nic mu nie odpowiedziałam - stwierdziła rozmarzonym tonem.- Byłam zbyt zaskoczona.Kochałam go do szaleństwa, ale byłampewna, że na oświadczyny przyjdzie mi czekać całe wieki.84R S Zaproponował małżeństwo tak niespodziewanie, że mogłam tylkobezgłośnie poruszać ustami jak rybka w akwarium.- Co powiedział? - Wiedział, że nie powinien w Minniepodsycać wspomnień, bo odgradzały ją od życia, ale ciekawośćprzeważyła.-  Albo się zgodzisz, albo wylądujesz w wodzie".Mając takiwybór, musiałam się zgodzić, prawda? Pózniej Gianni stwierdził, żerozegrał to fatalnie, bo nigdy się nie dowie, czy wyszłam za niego zmiłości, czy też ze strachu, że po przymusowej kąpieli dostanę kataru.- Roześmiała się.- Powiedziałam mu, że sam musi się domyślić.- I co, domyślił się?- Byliśmy bardzo szczęśliwi.Luke milczał, nie wiedząc, co powiedzieć.- Dlaczego tak mi się przyglądasz? - spytała po chwili.- Zastanawiałem się, jak często to się zdarza [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum