[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wtedy uśmiechałsię, jakby to był przypadek.Wiedziałam, że to zaplanował.Ale Laura, która kiedyś go kochała, młodadziewczyna, która miała taką rozpaczliwą nadzieję, że w odpowiednim czasie po niąprzyjdzie, nie może wyjść się bawić.Jest wewnątrz i odpoczywa.Głęboko wewnątrz,ukołysana w odważniejszej połowie.Tej, która uważa Bobby'ego za zadowalającego, tak, ale nie interesującego poza tym.Nie ma w nim siły.nie ma wyzwania.Zatrzymam go przy sobie, zachowam dla niej, kiedy będzie bezpiecznie, żebywyszła.Ale te słowa miłości są zbyt realne, zbyt niewinne.Ten chłopiec, taki młody,to zaledwie posłaniec Laury, która żyje tu i teraz.Zmuszona byłam zrobić coś okrutnego.Coś, co zmusiłoby go, być może, dozrewidowania całej idei Laury.Musiał ją ujrzeć jako coś, czego istnienia nigdy sięnie spodziewał.Musiałam go wyśmiać.Ostro.Zmiać się, aż jego oczy straciły blask.Musiałam go zestrzelić, nie mogłam pozwolić, żeby podobał się tej samej młodejLaurze, którą chce BOB.Tej, na którą jestem pewna, że czeka.%7łeby ratować siebie,musiałam śmiać się w twarz chłopcu, który może już nigdy nie będzie tak uczciwy.Musiałam to zrobić! Dlaczego obrona jest tak bolesna? Gdzie była ta miłość,kiedy błagałam o nią na klęczkach? Cholera.Wiem, że go ranie.Mam nadzieję, żekiedyś zrozumie dlaczego.Nigdy bym kogoś nie druzgotała tak, jak sama byłamdruzgota-na.Gdyby to ze mnie zrobiono pośmiewisko, nie wiem, czy kiedykolwiekpodniosłabym się.Nigdy nie podeszłabym do kogoś z najmniejszym komplementem,bo wspomnienie śmiechu ciągle dzwięczałoby mi w uszach.Wstydzę się i jestem znowu skonfundowana rzeczami, które mi sięprzydarzają.Czy to jakiś trick BOBA wobec mnie? Kolejny test? Rujnować mojąszansę miłości z właściwym chłopcem poprzez zmuszanie mnie do poniżania go, takjak teraz? Potem staję się zimna i zgorzkniała przez te blizny.czy Bobby pozbierasię i zorientuje, że to nie było serio? Czy też wrobiono mnie w zepsucie relacji, któramogła mnie chronić przynajmniej w ciągu dnia?Czego życie chce ode mnie? Co zrobiłam i co mam teraz robić?! Chciałamtylko powstrzymać cierpienie, nie - zacząć je rozsiewać.Myślę.Myślę. Wszystko, co miało zostać zrobione, zostało zrobione.Jeśli zrobił to BOB -odniesie niesłychane zwycięstwo, jeśli tylko okażę jakikolwiek żal.jakiekolwiek.wyrzuty sumienia.Nie mogę na to zważać.Muszę wierzyć, że Bobby wróci - przyjaznie.Jeśli nie,znajdę gwizdek, na który reaguje.Będzie musiał zarobić na moją uwagę pozalubieżną stodołą, poza pocałunkami, które rozdaję tylko wtedy, kiedy mam na toochotę, nigdy tak sobie.Stanę się zawodowcem w nieodczuwaniu niczego.Znajdę na to sposób.Nie mogę zrezygnować.W pięćdziesięciu procentach niewierzę nawet, że to, co przeżywam jest realne.Jestem zagubiona.Zagubiona.Alesilniejsza, większa manipulantka Laura podnosi głowę i otwiera się na pogróżki i gryrozgrywane tylko w ciemnościach.Kiedy odkryję, kim on jest, rozpowiem to wszystkim!Za Nową Siłę, Laura.Kochany pamiętniku! 3 sierpnia 1986 r.Minęła dwudziesta druga, jest wieczór po katastrofie z Bob-bym Briggsem.Byłam zaskoczona, kiedy zadzwonił niecałe piętnaście minut temu i.jakoś, wśródpowodzi słów, które brzmiały bardziej jak wyuczone niż spontaniczne, przeprosił za składane pochopnie przysięgi miłości, bo dla mnie, być może, nie było to atrakcyjnew chłopaku.%7łe może chciałam kogoś, kto najpierw powinien być trochę złamany,żeby to wszystko wyszło.Dodał, że wszystko, co powiedział, było prawdą, alezrobił błąd mówiąc to za szybko.Wszystko brzmiało jak gdyby wyjęte słowo po słowie ze słownika, a jamyślałam, że powinnam się pod ziemię zapaść.Oto przepraszał za coś, o czym -jestem pewna - dziewczyny gdzie indziej, nawet poza Peaks, marzą, żeby usłyszeć odchłopaka.Dobierał starannie słowa, starając się dowieść, że ciągle jeszcze, paręgodzin po orgazmie, jest zakochany.Kolejny cud.A ja? Zmuszona jestem milczećw telefonie, tłumić słowa miłości płynące z własnego serca, po prostu ze strachu, żeto wszystko jest częścią wielkiej machinacji, która ma mnie doprowadzić, w trybieekspresowym, do utraty zmysłów.Jestem zamknięta w pułapce tej części samej siebie, której nienawidzę.Twardej, męskiej części siebie, która ujawniła się, by walczyć, po tym, jak małewspomnienia i blizny zaczęły ze mnie wychodzić z gwałtownością, która otrzezwia,ale i przeraża.Walczę, by ratować Laurę, którą pragnęłabym być znowu.Tą, o którejkażdy myśli, że ma ją ciągle przed sobę - w sukieneczce, z rozwianymi włosami.Mójuśmiech wyrzezbiony jest jednak na policzkach przez głęboki strach, że dziś wieczórmoże mnie odwiedzić w każdej chwili mężczyzna, który będzie próbował mnie zabić.L.Kochany pamiętniku! 4 sierpnia 1986 r.3.30 w nocy Uświadamiam sobie teraz, że postanowiłam wziąć udział w grze.Powtarzałamto sobie od wieków, ale zdaje się, że wreszcie czuję w sobie postanowienie udania siędo niego wyłącznie w celu walki.Wejścia w ciemność i może przywarcia do resztkiświatła, jakie we mnie pozostało, po to, by wykorzystać je jako siłę, którą zawszepowinno być.Ach, sprawiedliwość życia.Ta szczególna chwila, kiedy ręka podrywa się dogóry - widocznie czy też słownie - krzycząc STOP, ona umiera! To dziecko umierabez mechanizmu bezpieczeństwa, z którym wszyscy inni zdają się szarpać, jak gdybybył zawalidrogą [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum