[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.I tak się składało, że był to również jego klub.Zatrzymał dwukółkę przed ostatnim zakrętem, niepodjeżdżając pod tylne wejście, i zeskoczył, żeby resztędrogi przebyć piechotą  nie chciał zwracać na siebieuwagi.Jeśli ktoś ją tutaj zobaczy, jej reputacja zostaniebezpowrotnie zrujnowana.%7ładen mężczyzna jej niezechce, a przed córką zamknie to przyszłość na dobre.Co ona, do diabła, wyprawia?West stał w mroku, opierając się o mur budynku, iśledził wzrokiem duży czarny powóz, który zatrzymał sięprzed klubem.Uświadomił sobie, że na pojezdzie nie mażadnych znaków herbowych ani innych ozdóbprzyciągających uwagę.Zainteresowanie wzbudzał jedynieogromny służący, który zszedł ze swojego siedziska,zbliżył się do ciężkich, stalowych drzwi i zaczął w niewalić.Ktoś odsunął klapkę niewielkiego otworu i zamknął go po kilku słowach olbrzyma.Drzwi się otworzyły,ukazując czarną otchłań  nieoświetlone tylne wejście doklubu.Drzwi powozu wciąż pozostawały zamknięte.To dobrze.Może poszła po rozum do głowy i uznała, żeto nie ma sensu.Może tam nie wejdzie.Sam w to nie wierzył.Bez wątpienia nie była tupierwszy raz.To dlatego tak łatwo uzyskała zgodę nawejście do klubu, prowadzonego przez typy spodnajciemniejszej gwiazdy.Każdy z nich mógłby ją zniszczyćbez chwili wahania.Powinien ją powstrzymać.Już chciał oderwać się odściany, przejść na drugą stronę zaułka, otworzyć drzwipowozu i wybić jej z głowy ten głupi pomysł.Ale służący był bliżej.Otworzył drzwi i ustawił podnimi podnóżek.West się zawahał, czekając, aż pojawi się rąbek białejsukni i ten niewinny srebrny pantofelek, który mignął mu,gdy wsiadała do powozu.I doczekał się, ale pantofelek, który ujrzał, nie był anitrochę niewinny.Był grzeszny.Na wysokim obcasie i ciemny  zbyt ciemny, by mócrozróżnić kolor w skąpym świetle z powozu  uwydatniałsmukłą stopę o perfekcyjnym kształcie.W ślad za stopąpojawiła się zgrabna kostka, a potem zwoje jedwabiu wkolorze nocy, zebranego przy brzegu obcisłego gorsetu, zasznurowanego tak mocno, że wylewał się z niegoolśniewający biust, na którego widok mężczyzni się ślinili.Weszła w krąg światła, ukazując umalowane usta,uczernione rzęsy i blond włosy o platynowym połysku.A raczej perukę w platynowym kolorze.Rozpoznał ją w jednej chwili i zaklął cicho wciemności.Szok szybko minął, ustępując miejsca czystej radości,jaką zawsze odczuwał, gdy trafiał na niezwykłą historię.Lady Georgiana Pearson nie była niewinnymdziewczęciem, lecz najlepszą dziwką w całym Londynie.I rozwiązaniem jego problemów. 4& Lady G.nie jest może wzorem damy,ale na balu u W.zachowywała się stylowo iz wdziękiem.Przyciągnęła uwagę conajmniej jednego księcia i kilkuarystokratów poszukujących żony&& wygląda na to, że lady M.oraz jejtowarzyszki są w tym sezonie w świetnejformie i chętnie besztają każdego, ktoośmieli się do nich zbliżyć.Dżentelmeni ztowarzystwa powinni uważać&& córce hrabiego H.brakuje wdzięku,jaki mają panny mniej znaczące od niej& Skandale , 20 kwietnia 1833Następnego wieczoru Georgiana zajrzała do swoichapartamentów mieszczących się nad klubem.WystraszyłaAsriela, jednego z ochroniarzy, który siedział sobiespokojnie, czytając książkę.W jednej chwili zerwał się na równe nogi i wyprężył,wysoki jak dąb i szeroki jak stodoła, z pięściamigotowymi do walki.Uspokoiła go ruchem ręki. To tylko ja. O co chodzi?Spojrzała na zamknięte drzwi, pod którymi siedział.  Nic jej nie jest? Położyła się i teraz jest cisza.Odetchnęła z ulgą.Co zresztą miałoby jej się stać? Dostępu do niej broniłokilka par drzwi zamkniętych na klucz i tyle samoochroniarzy na korytarzach klubu, a dodatkowo jeszczeAsriel, który służył u Georgiany najdłużej ze wszystkich.Ale mimo wszystko, gdy Caroline była w Londynie,zawsze istniało ryzyko.Georgiana wolała, kiedydziewczynka przebywała w Yorkshire, bezpieczna z dalaod wścibskich oczu, złośliwych plotek i nienawistnychobelg.Powinna przebywać jak najdalej od UpadłegoAnioła i bawić się na powietrzu jak normalne dziecko.Nieobciążone grzechami swojej matki.I ojca.Ta ostatnia myśl była szczególnie bolesna.Grzechyojców jakoś nie rzucały cienia na dzieci.To matkadzwigała cały ciężar zrujnowanej reputacji.To matkaprzekazywała go dziecku, tak jakby ta druga osoba niemiała z tym nic wspólnego.Oczywiście, odkąd zniknął, Georgiana ani razu niewymówiła jego imienia.Nie chciała, by ktokolwiek poznałtożsamość mężczyzny, który zrujnował jej przyszłość iokrył niesławą nazwisko.Brat pytał ją o to z tysiąc razy.Przysięgał, że się na nim zemści.%7łe zniszczy człowieka,który zostawił ją samą z dzieckiem i nigdy więcej niezainteresował się jej losem.Ale Georgiana nie zgadzałasię wyjawić jego nazwiska.Nie była przecież bezwolną marionetką w jego rękach. Poszła z nim do stodoły z własnej woli i dobrze wiedziała,co robi.To nie Jonathan ją zniszczył.Uczyniła to socjeta.Złamała obowiązujące w tym świecie zasady i dlategoją odrzucili.Nie miała nawet debiutu, nie miała szansy, byudowodnić, że jest coś warta.Ale nigdy też nie żywiłanadziei, że to by cokolwiek zmieniło  bo to oni odgrywalirolę zarazem sędziego i ławy przysięgłych.Skandal z jejudziałem dostarczył im rozrywki, a ona sama stała siębohaterką historii opowiadanej ku przestrodze.A wszystko przez to, że padła ofiarą zupełnie innejhistorii, w którą uwierzyła, choć była ona jedyniekłamstwem.Historii o miłości.Ale socjeta się tym nie przejmowała.Nawet jej rodzinai przyjaciele nie brali tego faktu pod uwagę.Zostałaodtrącona przez wszystkich, z wyjątkiem brata, który samożenił się w aurze skandalu, tracąc przez to szacunek ichmatki.I ludzi z dobrego towarzystwa.Poprzysięgła sobie, że przejmie władzę nadznienawidzoną socjetą [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum