[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Tak, a w odpowiednim czasie wydam cię za przystojnego kupca - dodałaSairet.- Będziesz tańczyła na targu ubrana w szaty, które on będzie sprzedawał.Dojutra, Druskarlu.- Noc będzie mi się dłużyła, moja droga Sairet.- Do widzenia.Sairet mieszkała o kilometr od Wensomer, na dachu magazynu zbożowego.Wynajmowała cały płaski dach, który obstawiła ramami z naciągniętym na niepłótnem namiotowym i używała jako salę do tańca.Spała w jednym rogu, wśródskrzyń z kostiumami i materiałami, poduszek, luster, kosmetyków i ozdób.Samozaklęcia, koty i psy strzegące ziarna pilnowały także jej siedziby.Pociągnęła za linę i opuściła drabinę na zawiasach.Obie kobiety wspięły się nadach.- Problemów z językiem chyba nie będzie - mówiła Sairet, przygotowującDziewiątce miejsce do spania.- Czy ta mała torba to wszystko, co masz?- Tak.- Ach, biedne, bezdomne dziecko.Najpierw musisz nauczyć się ubierać jakdiomedanka.Możesz mi opowiedzieć o sobie, gdy będziemy szyć.Pózniej pokażę cikilka kroków.Eskadra Warsovrana szybko wróciła z podbitego Helionu, przywożącwiadomość o użyciu kręgu ognia.Tego wieczoru Druskarl słuchał w tawernachopowieści toreańskich żeglarzy i żołnierzy, zapamiętując wszelkie szczegóły.Docałkowitego pokrycia Helionu ogniem trzeba było czterech albo pięciu kręgów.To byoznaczało, że Srebrzyśmierć spadnie na ziemię dopiero w sto dwadzieścia dni popierwszej detonacji.W opisach niewiarygodnej fali światła, gorąca i dzwięku kryła się jakaśtajemnica.Warsovran najwyrazniej dokonał na wyspie egzekucji na metrologańskimkapłanie, po czym dzięki Srebrzyśmierci przywrócił go do życia.Druskarl wiedział, żebroń ma takie możliwości.Dziwne było to, że kapłan miał na imię Laron.Laron toscalticariańskie imię, a Helion był placówką toreańską.Wróciwszy do swej gospody,Druskarl powypisywał kredą na kamiennej podłodze daty i czasy żeglugi. Mroczny Księżyc mógł dotrzeć na Helion nie wcześniej niż na kilka dni przed Warsovranem.Wydawało się nieprawdopodobne, by Laron został wyświęcony w tak krótkim czasie,ale imię nie pozostawiało wątpliwości.Ktokolwiek to był, został następnie uwięziony,lecz jego tożsamość pozostawała drażniącą zagadką.Druskarl postanowił nie podejmować żadnych decyzji, dopóki sprawa się niewyjaśni.Położył się na wąskiej pryczy i zamknął oczy.Wciąż miał szansę.Wiedział,gdzie można znalezć Srebrzyśmierć, i nikt nie podejrzewał jego prawdziwych intencji.Czy wszyscy tak naprawdę nie jesteśmy w głębi serca zdrajcami? - zapytał samsiebie.Kilku mężczyznom w pobliskiej dzielnicy nie spało się tak wygodnie.Jeden zestrażników, którzy sprzedali Senterri wędrownym handlarzom niewolników, miałpecha wrócić do miasta, gdzie został rozpoznany.Forteron krążył wokół paleniskapod kontraktowym strażnikiem, który rozciągnięty na kole zwisał twarzą w dół.Sykspadających na żarzące się węgle kropli potu był niemal ciągły.- Przynajmniej część twojej opowieści da się zweryfikować - stwierdziłForteron, czytając zwój.- O dzień podróży na zachód od miasta rzeczywiścieznalezliśmy wypalony wóz, martwego konia i trzy okaleczone ciała.Miało to wyglądaćna atak nomadów, ale oni nie zabiliby konia ani nie zostawiliby swoich strzał wciałach zabitych.Jeśli chodzi o żelazne groty i konie, nomadzi są oszczędni.Potemwracasz ty.Opowiadasz znajomym, że właśnie spędziłeś miesiąc na eskortowaniutrzech tancerek aż do samego Laceru.Twoi znajomi przekazują cię władzom w zamianza pięćset złotych pagoli nagrody.Moje zródła mówią, że pół tego miesiąca spędziłeśw Lacerze, wydając mnóstwo pieniędzy.W tej chwili strażnika interesowało jedynie powstrzymanie bólu.- Zabiliśmy przewodnika, wozniców.sprzedaliśmy dziewczyny - wyrzęził.W ciągu czterech minionych dni powtórzył to kilkaset razy.Albo była toprawda, albo on był bardzo dzielny.- Tyle się domyśliliśmy z oględzin zniszczonego wozu - rzekł Forteron.- Komuje sprzedaliście?- Nomadom.- Jestem bardzo potężnym człowiekiem, Palverze Wichrze.Jestem potężny,ponieważ płacę temu znakomitemu gościowi w kapturze, który powoli opuszcza ciętwarzą w dół ku węglom.Jeśli o ciebie chodzi, czyni to ze mnie najpotężniejszego człowieka w Acremie, ale tak nie jest.Najpotężniejszym człowiekiem w Acremiejestdowódca najpotężniejszej armii w Acremie, a człowiekiem tym jest ojciec dziewczyny,którą porwaliście, sprzedaliście jako niewolnicę, a zapewne i zgwałciliście.- Nie.Blade dziewice warte.potrójnie.- Kim byli ci nomadzi?- Windrele z Doliny Leir.- Imiona?- Nie mówili.- Dokąd zmierzali?- Na zachód, na targi Zalmeku.- W minionym miesiącu na targach Zalmeku nie sprzedano żadnych białychtancerek.Moim zdaniem zniewoliliście te trzy dziewczęta, po czym pochowaliście jena pustyni.- Nie.Forteron skierował się do drzwi.- Jeśli on umrze, zajmiesz jego miejsce - rzucił do kata.Na zewnątrz czekałkomendant inwigilacji.- Jeszcze się nie przyznał, admirale?- Podejrzewam, że mówi prawdę.Dziewczęta z pewnością zostały sprzedanenomadom, a ich wysoka wartość w północnych królestwach nie ulega wątpliwości.Problem w tym, że jesteśmy w stanie wojny z północnymi królestwami, co nie ułatwidochodzenia.- Poza tym północne królestwa zechcą dodać cesarstwo sargolskie do swegosojuszu.Przez to będą jeszcze mniej chętne do współpracy.Forteron przez chwilę pocierał twarz dłońmi, jakby chciał się odgrodzić odświata.Wyłaniała się przed nim prawda, i to trudna do zaakceptowania.- Senterri jest albo martwa, albo znajduje się poza naszym zasięgiem,komendancie.Tak czy owak nie mam do zaoferowania sargolskiemu cesarzowi nicpoza tym, co zostanie z tego nieszczęśnika.oraz imion jego towarzyszy w zdradzie.Wezwij sargolskiego ambasadora, niech kat w jego obecności jeszcze raz przesłuchastrażnika i wydobędzie od niego imiona towarzyszy.Potem trzeba ściąć mu głowę,zamarynować ją i razem z ambasadorem wysłać do Stolicy Sargolu na pokładziegalery pościgowej.Cesarzowi to zapewne nie wystarczy, ale głowę dostanie, czy jejchce, czy nie. - Obawiam się, że cesarz chce albo swej córki, albo krwi, admirale.- Dobrze, wytocz ze strażnika krew i wyślij ją razem z głową. Mroczny Księżyc z trudem wpłynął do portu w Diomedzie, niosąc na maszcieproporzec sargolskiego przybrzeżnego statku handlowego.Był głęboko zanurzony, apośpiesznie naprawiony takielunek się rozpadał.- Wciąż nie wiem, jak udało ci się mnie przekonać, byśmy przypłynęli najpierwtutaj - mruknęła Terikel, wychylając się nad relingiem, by zwymiotować ostatni raz.-  Mroczny Księżyc przecieka prawie w tempie wypompowywania wody, aDiomeda jest portem położonym najbliżej Helionu - odparł Laron.- Jeśli chodzi oargumenty, to słyszałem gorsze [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum