[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Ale nie zmienię zdania.Sigmarzabił naszego brata i jest to tak pewne, jakby osobiściewbił mu włócznię w serce. Rozdział 4Bracia mieczaNad trawiastymi zboczami Wzgórza Wojownikówwiał zimny, przenikliwy wiatr i Ravenna musiałaciaśniej owinąć się zielonym płaszczem, obserwująckolumnę wojowników podążającą drogą, którawybiegała z Reikdorfu.Pochód prowadził Sigmar,odziany w błyszczącą brązową zbroję i żelazny hełm.Obok niego kroczył król, za którym z kolei stąpaliPendrag i Alfgeir; jeden z nich niósł sztandar Sigmara,drugi królewskie barwy.Odziani w zbroje wojownicy nieśli ciało jej brata namarach skonstruowanych z tarcz.Doczesne szczątkizmarłego przykrywał jego zielony sztandar.Ravennapoczuła ucisk w gardle na widok zwłok ukochanegobrata.Gerreon stał u jej lewego boku, coraz bardziejsztywny i spięty w miarę zbliżania się ku nim procesji.Obrzuciła go szybkim spojrzeniem.Przystojne rysy jegotwarzy stężały w tym momencie, jakby były wykute zkamienia.Miał dziś na sobie najlepszą koszulę zeszkarłatnej wełny, zrezygnował też z temblaka dlarannej ręki.Zdrową dłoń trzymał na głowicy mieczaprzypasanego u boku.Wyciągnęła rękę i zdjęła dłoń brata z rękojeści miecza, chowając ją w swojej.Początkowo zmarszczyłbrwi, ale po chwili odprężył się, widząc smutek w jejoczach.- Nie martw się, siostro - powiedział.- Nie mamzamiaru zrobić nic głupiego.- Wcale o tym nie pomyślałam - skłamała.Zcisnął jej dłoń i obrócił się w stronę zbliżających sięmężczyzn, którzy byli już w połowie wysokościwzgórza.Ravenna widziała, jak mijają grobowiecRedmane Dregora, przy którym zarówno Sigmar, jak ijego ojciec skłonili się, aby uczcić pamięć szlachetnegoprzodka.Królewski ojciec umarł długo przed narodzinamiRavenny, ale opowieści o jego heroicznych wyczynachbyły znane jak kraj Unberogenów długi i szeroki,pasjonując liczne pokolenia malców, które słuchały zrozdziawionymi buziami opowieści o wielkimbohaterze.Wreszcie pogrzebowy kondukt wspiął się wijącą siędróżką do miejsca przeznaczonego na wiecznyspoczynek Trinovantesa.Był to grobowiec wykuty wskale wzgórza, a wejścia do niego strzegły wysokiefilary z omszałego kamienia.Jako jeden ze strażnikówKrólewskiego Dworu Trinovantes mógł dostąpićzaszczytu pochowania w takim miejscu, na kamiennejpółce tuż obok ojca.Olbrzymi głaz zasłaniający wejściedo grobowca został odtoczony na bok po błotnistympodłożu, otwierając przejście dla ostatniej drogiTrinovantesa.Król Bjrn zatrzymał się przed wejściem do kurhanu, a Sigmar skinął z powagą i zrozumieniem w stronęRavenny i Gerreona.Przez długie minuty nikt nieodezwał się nawet słowem.Jedynym słyszalnymdzwiękiem był szum wiatru, żałośliwy jęk, który lepiejoddawał uczucia zgromadzonych niż mógłby to uczynićnajświetniejszy mówca.Wreszcie król Bjrn wystąpił naprzód w stronęgrobowca, po czym opadł na kolana i skłonił głowęprzed mrocznym wejściem.Jego ciemnoniebieskipłaszcz trzepotał na wietrze, a brązowa korona lśniła wpopołudniowym słońcu.- Oto wojownik udaje się na ostatni spoczynek wziemi, której bronił własnym ciałem - rzekł król.- Zwałsię Trinovantes i umarł śmiercią bohaterską, z ostrzemmokrym od krwi wroga, walcząc do ostatniej chwilimimo odniesionych ran.Przyjmij go, potężny Ulryku, izgotuj mu godne powitanie.Następnie król wyciągnął nóż z brązu i przesunąłostrzem po wnętrzu dłoni.Potem ścisnął ją w pięść,pozwalając kroplom krwi rozprysnąć się na ziemi przedziejącym czernią wejściem do grobowca.- Składam ci w ofierze królewską krew - powiedziałBjrn.- Oraz honor jego braci miecza.Sigmar poprowadził wojowników niosących ciałoTrinovantesa obok króla, a następnie, pochyliwszygłowę, w głąb pachnącej stęchlizną ciemności.Ravennaczuła, że palce Gerreona zaciskają się na jej dłoni, alenie odwróciła oczu odprowadzając ostatni raz wzrokiemciało zmarłego wnoszone do grobowca.Słysząc dobiegający ze środka szczęk metalu i ściszone głosy wojowników, poczuła, że zbiera jej sięna płacz.W końcu mężczyzni wynurzyli się na światłodzienne i zajęli pozycje za królem, dzierżąc tarczedumnie przed sobą.Ostatni wyszedł z kurhanu Sigmar,niosąc przed sobą tarczę Trinovantesa niczymolbrzymią tacę.Skóra rozciągnięta na drewnianymstelażu była ponacinana i brakowało kilku brązowychćwieków wokół krawędzi.Sigmar powoli zbliżył się do niej i do Gerreona ztwarzą, na której malowało się wielkie cierpienie.Sercedziewczyny wyrwało się ku temu młodemu mężczyznie,mimo że sama opłakiwała własną stratę.Poczuła, żeGerreon sztywnieje na widok zbliżającego się Sigmara,który podniósł tarczę i podał ją młodzieńcowi.- Trinovantes był najdzielniejszym ze znanych miludzi - powiedział Sigmar.- To była jego tarcza, którąteraz przekazuję tobie, Gerreonie.Możesz nosić ją zdumą i z jej pomocą zasłużyć na taki honor, jaki spotkałtwego brata.- Honor? - syknął Gerreon.- Wysłanie na śmierćprzez przyjaciela nazywasz honorem? Ja nazwałbym toinaczej!Sigmar nie okazał otwarcie gniewu, słyszącobrazliwe słowa, ale Ravenna ujrzała, jak jego oczypociemniały od wściekłości pomieszanej z żalem.Wdalszym ciągu trzymał w wyciągniętych przed siebierękach tarczę Trinovantesa, więc dziewczynawyswobodziła dłoń Gerreona, aby mógł przyjąć dar.- On był moim przyjacielem, Gerreonie - rzekł pochwili Sigmar.- Ja również opłakuję jego śmierć, tak jak ty.To prawda, wydałem mu rozkaz, któryostatecznie doprowadził do jego śmierci, ale takie sąprawa wojny.Dobrzy ludzie giną, a my możemy uczcićich ofiarę przez to, że żyjemy dalej i czcimy ich pamięć.Ravenna pragnęła z całego serca, aby brat przyjąłofiarowaną tarczę, ale wydawał się zdeterminowany,aby przedłużać w nieskończoność napiętą konfrontację inie odbierać tarczy od Sigmara.Obaj mężczyzni mierzyli się wzrokiem w napięciu, aona chciała krzyczeć z frustracji.Zamiast tegowyciągnęła przed siebie dłonie, schwyciła tarczę brata,po czym skłoniła głowę przed Sigmarem i podniosłatarczę dumnie przed sobą.Sigmar spojrzał zdumiony, gdy wyjęła tarczęTrinovantesa z jego rąk, ale widziała, że w oczachkrólewskiego syna złość zamienia się w zrozumienie,gdy pojął, że próbuje ochronić pozostałego przy życiubrata.- Dziękuję - powiedziała głosem dumnym i silnym,pomimo żalu, który odczuwała.- Wiem, że serdeczniemiłowałeś naszego brata i że on również kochał cię jaksamego siebie.Sigmar odpowiedział:- Był moim bratem miecza i nigdy nie zostaniezapomniany.- Tak - zgodziła się Ravenna.- Nigdy go niezapomnimy.Gerreon stał bez ruchu, ale ponieważ tarcza zostałaprzyjęta, Sigmar odwrócił się i podszedł dowojowników, przyjmując pozycję przy Pendragu, dzierżącym szkarłatny sztandar, który łopotał targanyprzez wiatr.Król dłuższą chwilę obserwował Gerreona, ale nierzekł ani słowa, a następnie stanął u boku swegoczempiona.Teraz Sigmar i Wolfgart wystąpili z szeregui ustawili się przy głazie, który miał zasłonić wejście domiejsca wiecznego spoczynku ich brata miecza [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum