[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Tessa osłupiała.To, co wyłoniło się z ciemności było gigantyczne, około dwudziestu stopwysokości, jak zgadywała, i całe z żelaza.Prawie nie miało przegubów.Wyglądało, jakby poruszałosię jednym, płynnym mechanizmem, nieodróżnialnie i prawie nijako.Dolna część rozdzielała się wpół na nogi, każda z nich zakończona stopami z metalowymi szpikulcami.Ręce miało takie same, ichkońce, jak szpony, a głowa gładka, owalna z jednym, poszarpanym otworem, przypominającym dziuręw jajku, co miało imitować usta.Z czubka wystawała para zakręconych, srebrnych rogów.Cienkalinia niebieskiego ognia iskrzyła się pomiędzy nimi.Wielkie dłonie niosły ze sobą bezwładne ciałoubrane w strój Aowcy.Na tle ogromu automatycznego żelastwa, wyglądała na mniejszą niżkiedykolwiek. Charlotte!  wykrzyknęła Tessa.Podwoiła swoje wysiłki, by wydostać się spod uściskuNatęża, odchylając głowę do boku.Niektóre z jej włosów zostały wyrwane, opadając bezwiednie naposadzkę.Jasne włosy Jessamine, poplamione teraz krwią.Nate oddał cios, uderzając ją tak mocno, że ujrzała gwiazdy pod powiekami.Kiedy zawisła na jego ramieniu, chwycił ją za gardło, a guziki zjego rękawów wbijały się w jej tchawicę.Nate zaśmiał się okrutnie  prototyp  powiedział  porzucony przez Mistrza.Za duży inieefektywny, jak na jego potrzeby.Ale nie na moje  podniósł swój głos. Upuść ją.Ręce maszynyotworzyły się.Charlotte stoczyła się i uderzyła podłogę z przerażającym tupnięciem.Leżałanieruchomo.Z tej odległości, Tessa nie mogła powiedzieć, czy jej pierś jeszcze się unosi i opada,czy może już nie. A teraz zgnieć ją  powiedział Nate.Ociężale robot podniósł swoją zaostrzoną, metalową stopę.Tessa drapała Nate'a po przegubach, rozrywając skórę paznokciami. Charlotte!  Przez moment Tessa myślała, że ten krzyk był jej własnym, ale głos był za niski.Zza żelastwa wyłoniła się postać.Postać ubrana cała w czerni, z odstającą od reszty rudawą głową.Cienkie ostrze mizerykordii wystawało spod jego dłoni.Henry.Nie rzucając nawet spojrzenia Tessie i Nate'owi rzucił się na robota, prowadząc ostrze w dół,kończąc zawijasem.Metal zadzwięczał na metalu.Poleciały iskry i automat potknął się w tył.Jegonoga trzasnęła w podłogę, milimetry od bezwolnego ciała Charlotty.Henry wylądował na nogach, apotem podniósł się znów skacząc na żelastwo z bronią.Ostrze się potłukło.Przez moment Henry stał i wpatrywał się w nie zszokowany.Wtedy rękastworzenia wysunęła się do przodu i chwyciła go za ramię.Krzyknął, gdy maszyna odrzuciła go zogromną siłą w słup.Popękał pod wpływem uderzenia, a Henry zsunął się i poległ na podłodze.Nate zaśmiał się. Taki pokaz matrymonialnego oddania  powiedział. Kto by pomyślał.Jessamine zawsze mówiła, jak uważa, że Branwell nie może znieść swojej żony. Jesteś świnią  powiedziała Tessa, szarpiąc się w jego uchwycie. Co ty możesz wiedzieć orzeczach, jakie ludzie są w stanie dla siebie zrobić? Gdyby to Jessamine spalała się na śmierć, nawetnie kiwnął byś palcem.Nie dbasz o nic, tylko o siebie. Zcichnij, albo stracisz zęby. Nate znów ją potrząsnął i krzyknął,  Chodz tutaj! Musisz jąprzytrzymać, póki Mistrz nie przybędzie.Ze zgrzytem mechanizmów, automat poruszył się do przodu podporządkowany rozkazom.Niebył aż tak szybki, jak jego mniejszy pobratymiec, ale tak wielki, że Tessa nie mogła przestać patrzeć zmrożącym strachem.A to nie było jeszcze wszystko.Miał przecież jeszcze przybyć Mistrz.Tessazastanawiała się czy Nate zdążył go już wezwać, czy był już na swojej drodze.Mortmain.Nawetwspomnienie o jego zimnych oczach, lodowatym, kontrolowany uśmiechu, sprawiało, że przewracałojej się w żołądku. Wypuść mnie  łkała, wyrywając się od brata  pozwól mi iść do Charlotte&Nate popchnął ją mocno do przodu i upadła na ziemię [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum