[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Gdzie ten ogień? Na dole, na równinach. W moim górnym czy dolnym biegu? W dolnym. W takim razie nie muszę się nim niepokoić  uznał bóg rzeki. Ale Eugenides ucierpi.  Eugenides jest wrogiem mego ojca  stwierdził bóg rzeki i Hamiates zrozumiał, żenie otrzyma od niego pomocy.Przez chwilę stał w milczeniu, obserwując płonący świat,śmierć Lyopidusa i Eugenidesa poparzonego przez płomienie, który jednak nie mógł umrzeć. Posłuchaj  przemówił znów. Eugenides ma ze sobą gromy twojego ojca. Nie należą już do mojego ojca  odparł ponuro bóg rzeki. Niech Hefestia sama jesobie odbierze. Gdyby to tobie udało się je zdobyć, mógłbyś oddać je ojcu, a nie jej  zauważyłHamiates. Ach  powiedział bóg rzeki i na chwilę zamilkł. Powiedz mi, w którym miejscuzmienić swój bieg, żeby je odzyskać. Jeśli teraz zmienisz swój bieg i wylejesz z całą siłą, dotrzesz przez równinę doEugenidesa.Bóg rzeki zrobił tak, jak powiedział mu Hamiates, a płynąc przez równinę, natrafił nasamo serce pożogi, dusząc płomienie.Jednak dotarłszy do Eugenidesa, utracił niemal całąswoją potęgę.Zmył więc półboga wraz z gromami, ponieważ ten nie chciał ich oddać.Nowybieg rzeki zaniósł go aż do Seperchii, córki Ziemi.Ta odezwała się do mniejszej rzeki: Jesteś już zmęczony.Oddaj mi gromy, a ja zaniosę je siostrze.I obie rzeki zaczęły ze sobą walczyć.Hamiates tymczasem udał się do świątynibogini Hefestii, by tam oczekiwać na jej powrót.Natomiast Eugenides, o którym chwilowozapomniały obie rzeki, dopłynął do brzegu i wydostał się z wody, opalony przez ogień naczarno niczym spieczony chleb.Dlatego właśnie, jako jedyny z bogów, ma ciemną skóręniczym Nimbijczycy, zamieszkujący odległy brzeg morza środkowego.Nie był to mój ulubiony mit i wolałbym, by nie przypominano mi o nim akurat wtedy,kiedy miałem zadanie do wykonania. Wiesz  zwróciłem się do maga  że kiedy chce się powiedzieć, że ktoś jest bardzobystry, mówi się, że jest tak sprytny, że mógłby ukraść Dar Hamiatesa?Mężczyzna przechylił głowę na bok. Nie, nie wiedziałem.Czy to powiedzenie funkcjonuje tylko wśród ludu twojejmatki?Wzruszyłem ramionami. Nie mam pojęcia.Wiem jednak, co się działo, kiedy ktoś próbował i go na tymprzyłapano. Tego też nie wiem  odparł królewski doradca, najwyrazniej zaskoczony taką luką w swej edukacji.Nie dziwiło go jednak, że ja mam takie wiadomości.Przypuszczam, żewiększość złodziei interesuje się przestępstwami i grożącymi za nie karami. Wyrzucano go z gór. Może to właśnie przydarzyło się twojej matce.Może to dlatego opuściła Eddis drażnił się ze mną, robiąc co mógł, żeby podnieść mnie na duchu.Albo przeszła mu już złośćna mnie, albo udawał, że tak było. Nie chodzi o wyrzucenie w sensie wygnania  wyjaśniłem, kreśląc ręką łuk, jakizatoczyłby ktoś spadający z wysoka. Wyrzucić w sensie zepchnąć z góry. Ach tak  wykrztusił mag.Znów zapadła cisza.Minął kwadrans, zanim usłyszeliśmy dzwięk, na który oczekiwałmag.Nastąpiła zmiana w plusku wody.Królewski doradca wstał i odwrócił się, by spojrzeć wstronę rzeki.Podążyłem za jego przykładem i w ciągu kilku uderzeń serca, ciek zupełniezniknął.Woda trysnęła jeszcze kilka razy i ostatecznie zupełnie przestała płynąć.Zupełnie,jakby bogowie zakręcili gdzieś ogromny kran.Ucichł szum rwącego nurtu, a nasze uszyzaatakowała cisza.Stałem z otwartymi ustami przez dłuższy okres czasu, zorientowawszy się, że w górzerzeki znajdował się rezerwuar, zaś wody Araktusa wypływały przez kanał w tamie.Podkoniec lata, jeśli poziom wody w zbiorniku był zbyt niski, zamykano śluzę i rzeka znikała.Pokręciłem głową w zachwycie.W wybrzuszonej skale, którą wcześniej przesłaniał wodospad, znajdowało sięwejście.Nadproże stanowiła sama skała, w którą wprawiono dwa granitowe filary.Pomiędzynimi umieszczono drzwi, podziurawione ciasnymi szczelinami, szerszymi pośrodku izwężającymi się ku końcom.Wyciekała z nich woda, tworząc sadzawkę we wgłębieniu nadole.* * * Chciałem dotrzeć tu przynajmniej dzień wcześniej, byś mógł wypocząć powiedział mag. Rzeka zacznie znów płynąć tuż przed świtem.Musisz wydostać się nazewnątrz zanim to się stanie, bo, jak sądzę, świątynia szybko wypełni się wodą.Przypuszczam, że może ci się to przydać. Podał mi narzędzia przydatne w moim fachu,owinięte w kawałek miękkiej skóry.Natychmiast je rozpoznałem. To moje. Tak, zabrano ci je w chwili aresztowania.Nie jestem złodziejem, więc tylko takmogłem dopilnować, że będziesz mieć potrzebne wyposażenie. %7łołądek podskoczył mi do gardła, co ostatnio zdarzyło mi się jedynie w czasiespotkania w obecności króla. A więc już wtedy wiedziałeś?  zapytałem. O tak, a mężczyzna, przed którym przechwalałeś się w winiarni był moim agentem,nie przypadkowym informatorem.Gwizdnąłem bezgłośnie przez zęby, orientując się, jak pogmatwana była ta historia. Będę potrzebować światła. Pol je ma.Obejrzałem się za siebie, by zobaczyć żołnierza trzymającego w dłoni lampę oliwną. Oleju powinno wystarczyć na sześć godzin  powiedział, podając mi ją. Masz łom?  Była to jedyna niezbędna rzecz, jakiej nie nosiłem z resztą narzędzi,ze względu na jej wielkość.Pol ruszył w stronę plecaków, by znalezć ją dla mnie.Podszedłem do brzegu rzeki.Woda w sadzawce wciąż marszczyła się lekko. Jeśli moje obliczenia są prawidłowe, tego roku przepływ rzeki zostanie zatrzymanyprzez cztery noce z rzędu.Ta jest druga.Nie utop się przy pierwszej próbie  powiedział mag.%7łołnierz podał mi łom [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum