[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Dwa albo trzy razy.Włożyłam twarz do środka tak głęboko, jak tylko byłomożliwe.Ramy lusterka są dość wąskie.Ale udało się.Oczy miałam całkowicie podwodą. No i.? I nic.Sama ciemność. Nic nie widziałaś? 85 Przecież mówię.Junipa w zamyśleniu gładziła włosy. Jeśli chcesz, mogę spróbować  powiedziała.Merle, której właśnie zebrało się na ziewanie, natychmiast zamknęła usta. Ty? spytała z niedowierzaniem. Moje lustrzane oczy potrafią widzieć w ciemności.Merle ściągnęła brwi. Nic mi o tym nie mówiłaś. Szybko starała się sobie przypomnieć, czy niezrobiła w nocy czegoś, czego musiałaby się wstydzić. Wszystko zaczęło się przed trzema dniami.Ale z nocy na noc jest coraz lepiej.Widzę jak w ciągu dnia.Czasami nie mogę spać, bo światło wdziera się przezpowieki.Wszystko staje się wtedy czerwone, tak jakbym patrzyła z zamkniętymioczami na słońce. Musisz porozmawiać o tym z Arcimboldem.Junipa skrzywiła się:  A jeśliwyciągnie mi lustraz oczu? Nie uczyni tego. Zatroskana Merle próbowała wyobrazić sobie, jak można żyć,nie mogąc wyzwolić się od światła słonecznego.A jeśli się pogorszy, to czy jejprzyjaciółka w ogóle będzie mogła spać? Więc jak?  Junipa zmieniła temat. Jak sądzisz, czy mam spróbować?Merle wyjęła lusterko spod kołdry i wzruszyła ramionami. Dlaczego nie?86Junipa usiadła na łóżku przyjaciółki.Obydwie miały jeszcze na sobie koszulenocne i rozczochrane włosy. Daj mi najpierw jeszcze raz spróbować  powiedziała Merle.Junipa przyglądała się, jak dziewczynka przysuwa sobie lusterko do oczu.Potemostrożnie wsadziła do niego nos, a następnie całą twarz, aż jej kości policzkowezatrzymały się na ramie, nie pozwalając wsunąć się głębiej.Pod wodą Merle otworzyła oczy.Ale ponieważ wiedziała, co ją czeka, nie byłarozczarowana.Panowała tu absolutna ciemność.Wyjęła twarz z lustra.Nawet kropla wody nie wylała się przy tym na zewnątrz.Także twarz Merle była całkiem sucha. No i?  spytała podekscytowana Junipa. Nic, zupełnie nic.Merle podała jej lusterko. Tak jak dotychczas.Dziewczynka uchwyciła jego rączkę w swoją małą dłoń.Wpatrzona w powierzchnięzwierciadła, przyglądała się z uwagą swoim nowym oczom. Myślisz, że są ładne? spytała niespodziewanie.Merle zawahała się. Są niezwykłe  odpowiedziała. To nie jest odpowiedz na moje pytanie. Nie gniewaj się. Merle wolałaby zaoszczędzić przyjaciółce prawdy.Czasami na ich widok87dostaję gęsiej skórki.Ale nie dlatego, że są brzydkie, tylko., no, one są. Takie zimne  dodała Junipa cicho. Czasami mnie samej jest zimno, nawetkiedy świeci słońce.Jasność w nocy, zimno w słońcu. Naprawdę chcesz zajrzeć do środka?  spytała Merle. Właściwie nie.Ale jeśli chcesz, mogę spróbować.Chyba, że nie chceszwiedzieć, co jest w środku, skąd dochodzi ręka.Merle skinęła głową bez słowa.Junipa podsunęła sobie lustro do twarzy, zanurzając ją w nim.Miała mniejszągłowę niż Merle.W ogóle była drobniejsza, bardziej krucha i delikatna.Jej głowa zniknęła pod powierzchnią lustra.Merle siedziała obok, wpatrując sięw smukłą postać przyjaciółki w zbyt obszernej koszuli nocnej, w jej przebijającespod niej plecy, w wystające spod dekoltu obojczyki, tak wyrazne, jakby leżałynie pod skórą, a na niej.Widok był niesamowity, niemal nie do wiary, ponieważ po raz pierwszy widziałakogoś, kto dotykał jej lusterka.Z szaleństwami można żyć za pan brat, jeśli sięje czyni samemu.Gdy popełnia je jednak ktoś inny, wtedy kręci się nosem alboobraca na pięcie i szybko ulatnia.Ale Merle cały czas siedziała na łóżku, zadając sobie pytanie, cóż takiegoJunipa widzi w tej chwili.88W końcu nie wytrzymała i spytała:  Junipa, słyszysz mnie?Oczywiście, że ją słyszała.Uszy dziewczynki wystawały ponad powierzchnię wody.Mimo to nie odpowiedziała. Junipa?Merle zaniepokoiła się, ale jeszcze wytrwała na swoim miejscu.Powoli ogarniałyją wizje, jak to dzikie bestie z drugiej strony rzucają się na twarzprzyjaciółki, odgryzając kawałek po kawałku.Gdy wreszcie wyciągnie głowę,pozostanie po niej tylko czaszka pokryta włosami.Dokładnie jak ten hełmznaleziony przez profesora Burbridge'a podczas jego ekspedycji w głąb ziemi. Junipa!  krzyknęła, tym razem mocno zaniepokojona.Złapała ją za rękę.Byłaciepła, puls całkiem normalny.Junipa wróciła.W istocie był to powrót.Sprawiała wrażenie, jakby przez jakiśczas przebywała w odległych i nieznanych krajach, które leżały po drugiejstronie ziemi lub wypełniały jej wyobraznię. Co tam było?  spytała zatroskana Merle. Co widziałaś?W tym momencie oddałaby góry złota, byle móc Junipie spojrzeć w oczy, jakie majązwykli ludzie.Oczy, z których dałoby się cokolwiek wyczytać.Czasaminieprzyjemną prawdę, ale prawdę.Lecz oczy przyjaciółki pozostały zimne i nieruchome. Czy ona potrafi jeszcze płakać?", przemknęło Merle przez głowę.I ta myśl niedawała jej spokoju.Junipa nie płakała.Jedynie kąciki jej ust poruszały się nerwowo.Merlepochyliła się nad nią, wzięła lusterko z ręki, położyła je na łóżku i pogładziłaprzyjaciółkę po plecach. Co jest w zwierciadle?Dziewczynka milczała przez chwilę.Potem skierowała wzrok na Merle. Tam jest ciemno. To wiem", miała Merle na końcu języka, zanim przyszło jej do głowy, żeprzyjaciółka mogła mówić o innej ciemności niż ta, którą znała ona. Opowiedz mi  naciskała.Junipa potrząsnęła głową. Nie, o to nie możesz mnie prosić. Co takiego?!Junipa odsunęła się od niej i wstała [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum