[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Pozwolił przyjśćBruce owi pierwszego wieczoru, \eby móc pójść z wdową do teatru.- Co to za zajęcia, Melly?- Uczę plastyki, głównie rzezby.Bruce ma niezwykłe ręce - dodała w zadumie.- Zrobiłpopiersie swego ojca, było niesamowite.Ale nie pozwoli mi pokazać ojcu.Widzisz, Langhornuwa\a, \e rzezbienie to strata czasu nawet dla małego chłopca.Chce, \eby Bruce został hodowcąbydła, a Bruce nie cierpi bydła!Nora zamyśliła się.Mę\czyzni mieli dziwne wyobra\enie o właściwym zajęciu dla ichsynów.Ona sama chciałaby, \eby jej syn zajął się interesami.Ale z pewnością będzie mu wolnowybrać samemu.Zapytała o to Cala, gdy byli ju\ w domu.- Czy będziesz się upierał, by twój syn nosił takie buty? Popatrzył na buty do garnituru.- Nie, ale jeśli to będzie dziewczynka, trzeba je będzie trochę przyciąć.Roześmiała się.- Wiesz, co mam na myśli.- Jeśli będziemy mieli syna, chciałbym, by anga\ował się w moje sprawy, niezale\nie odtego, co będę robił - powiedział, nie wspominając o ropie w Latigo.- Ale dziecko nie powinnobyć zmuszane do tego, by podą\ać śladami ojca czy matki.Uśmiechnęła się ciepło.- Zwietnie.Myślimy tak samo.- Czasami jesteś dość niekonwencjonalna.- Obawiam się, \e tylko czasami - odparła.- Gdybym taka zawsze była, zaoszczędziłabym ci mał\eństwa, którego nie chciałeś.Odstawił zegar, który właśnie nakręcał, i chwycił ją za ramiona.Jego siwe oczy były powa\ne, gdy na nią patrzył.- Chcę tego dziecka - powiedział.- Mał\eństwo rzeczywiście nie było marzeniem mojego\ycia.Ale - dodał, obejmując wzrokiem jej zgrabną postać - ma swoje zalety.- Jak na przykład.? - zapytała prowokacyjnie.Przyciągnął ją do siebie.- Mo\liwość dostania buziaka, kiedy tylko zechcę - mruknął, całując ją.Całował ją długo, a\ wreszcie odsunął się z wahaniem.- Jedyne, na co narzekam, to \e nie mogę z ciebie zedrzeć ubrania, rzucić na łó\ko iwziąć.Zaczerwieniła się uroczo i westchnęła.- Tak bardzo bym tego chciała! - wyznała szczerze.Wybuchnął śmiechem.Uniósł ją wramionach, pocałował czule i ostro\nie postawił na podłodze.- Nigdy nie próbuj kłamać - powiedział ju\ bez uśmiechu.- Twoja szczerość jest zaletą, którą cenię najbardziej.Odwróciła wzrok, \eby nie zorientował się, \e jeszcze coś przed nim ukrywa.Ale toprzecie\ nic złego, usprawiedliwiała samą siebie.To dla jego dobra.- Ty te\ będziesz szczery, prawda? - zapytała miękko.Było coś w wyrazie jego twarzy, coją zastanowiło.- Oczywiście - zapewnił ją skwapliwie.- Muszę teraz rozejrzeć się po gospodarstwie.Tonie potrwa długo.Popatrzyła na wielkie, \elazne łó\ko, tak inne od tego, które miała w domu.Zmusiła siędo uśmiechu.- Czy będziemy razem.spać?- Jak zawsze, od kiedy się pobraliśmy - odparł.Uniósł brwi.- Masz jakieś obiekcje?Uśmiechnęła się.- Ale\ nie! Uwielbiam spać w twoich ramionach, ale pewnie tobie nie będzie wygodnie?Jego szeroka pierś uniosła się w westchnieniu.- To nie będzie trwało wiecznie.Tylko do czasu, a\ nasze słodkie ciasteczko będziegotowe - dodał, czule patrząc na jej brzuch. - Jak ładnie to powiedziałeś.- Cią\a ci słu\y - powiedział łagodnie.- Wyglądasz tak krucho i wdzięcznie.Dygnęła nisko.Spojrzał na nią wymownie i wyszedł uśmiechając się.Zniadanie, mówiąc oględnie, okazało się kompletną klęską.Cal rozpalił pod kuchniąprzed wyjściem do pracy.Był teraz bardzo potrzebny na ranchu, poniewa\ musiał doglądać kilkuchorych zwierząt.Gdy wyszedł, Nora zaczęła nerwowo wertować ksią\kę kucharską w poszukiwaniuprzepisu na bułeczki.Z bekonem poszło niezle, przypaliła go tylko z jednej strony.Była spocona,twarz, podobnie jak niebieska suknia, ubrudzona była mąką.Jej strój bardziej pasował do salonuni\ do kuchni i widać ju\ było na nim ślady działalności jego właścicielki.Jajka usma\one na bekonie były twarde jak kamień.Pocieszała się, \e mimo to wszystkonadaje się do jedzenia.Postawiła to na stole, wraz z masłem wyjętym z małego, obło\onegolodem pudełka i słoikiem galaretki z winogron, który był darem od Heleny.Cal mimowolnie skrzywił się, czując zapach spalenizny.Usiedli w kuchni, Cal zmówiłmodlitwę.- Pierwszy raz w \yciu robiłam bułki - pochwaliła się Nora.Wziął jedną bez komentarza.- Tu jest masło i galaretka - dodała, podsuwając mu naczynia.Próbował rozkroićbułeczkę.Okazało się to trudniejsze, ni\ się spodziewał [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum