[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie pomogło.Słowa wkręcały się prosto w jejmózg.Odczuwała je jak ciosy sztyletów.Kiedy się zachwiała,obcy rzucili się ku niej wszyscy razem - popychali, uderzali,szukali.Obrazy błyskały w jej mózgu: widziała synów, dom,swój lud -wszystko, czym była ona, czym był Kesh.Widziała teżich poruszające się usta, ale szum słów brzmiał teraz w jejgłowie.Słowa, słowa bez znaczenia.które nagle zaczęły przynosić znajome wizje.Podobniejak wcześniej wiatr, głosy były obce, ale czuła, jak wypowiadająracjonalne myśli.Jesteś tutaj.Są też inni.Są inni.Sprowadz ich tutaj!Zabierz nas tam!Sprowadz ich tutaj!Adari obróciła się razem z całą planetą.Tłum nad jejgłową rozstąpił się, aby wpuścić kogoś nowego.Była to kobietao ciemniejszej karnacji niż pozostali; trzymała dziecko mocnoowinięte w czerwoną tkaninę.Matka, pomyślała Adari poprzezobcy hałas.Znak nadziei.Litości.Sprowadz ich tutaj! Sprowadz ich tutaj! Sprowadz ichtutaj!Adari krzyknęła.Wiła się, opierając niewidocznymszponom, które ją szarpały.Obcy wycofali się.Kobieta została.Adari wydawało się, że widzi żyłkowane skrzydła Ninka, którywzbiłsię w górę i odleciał.Na ramieniu matki nagle pojawiła się czyjaś dłoń,odciągając ją w tył.Szum w głowie Adari przycichł i wtedy56 kogoś zobaczyła.czyżby Zhari Vaala?Nie, to nie on, zdecydowała, kiedy wytężyła zalanełzami oczy.To jeszcze jedna z tych dziwnych postaci,niewysoka i krzepka, jak jej mąż.Kiedyś wyobrażała sobieZhariego na dnie morza i jego bladą twarz.Ten człowiek byłjeszcze bledszy, ale czarna czupryna i brązowe oczypowodowały, że wyglądał na pewnego siebie i pociągającego.Widziała go wcześniej tam, na górze.Słyszała go w szepcie wiatru.- Korsin - powiedział głosem równie kojącym, jak głosjej dziadka.Gestem wskazał na siebie.- Nazywam się Korsin.Ciemność zamknęła się nad nią.57 ROZDZIAA 3Trzeciego dnia spędzonego wśród przybyszów Adarinauczyła się mówić.Pierwszy dzień po przerażającym spotkaniu przespała,jeśli można tak określić gorączkowy, pełen koszmarów letarg,przerywany krótkimi napadami delirium.Wiele razy otwierałaoczy tylko po to, żeby zamknąć je, jak tylko ujrzałapochylonych nad nią obcych.Ci obcy opiekowali się nią, nie krzywdzili - zorientowałasię dopiero drugiego ranka, kiedy obudziła się na twardej ziemi,ale pod cudownie miękkim kocem.Przybysze znalezli dla niejosłonięte, suche miejsce; cały czas czuwało nad nią kilkanieruchomych postaci.Adari wypiła wodę, którą jej podsunęli,ale to nie przywróciło jej głosu.W głowie wciąż jej dudniło,umysł miała jakby obolały od niedawnego ataku.Nie umiałaprzywołać w pamięci ani jednego słowa.Zapomniała, jak się mówi.Korsin siedział przy niej, gdy wreszcie sobieprzypomniała.Wezwał Hestusa, brązowoskórą postać w masceokrywającej część pokrytej wypalonymi bliznami twarzy.Maska w dziwny sposób łączyła się ze skórą.Widząc to, Adarizadrżała ze strachu, ale Hestus nic nie zrobił; po prostu siedziałspokojnie, słuchając, jak Korsin próbuje z nią rozmawiać.No i rozmawiali, początkowo niezręcznie.Hestusczasem się wtrącał, aby powtórzyć nowe słowo w językuKeshirich, podając następnie odpowiednik we własnym języku.Adari była zachwycona.Słowa Keshiri, które wypowiadałHestus, brzmiały dokładnie tak, jakby je sama wypowiadała - on58 mówił jej głosem.Korsin wyjaśnił, że to specjalny słuchHestusa i że ten jego talent pozwala na przyspieszenie wymianyinformacji.Adari była zainteresowana wymianą, ale większośćinformacji przechodziła w drugą stronę.Zrozumiała, że ludzie, którymi dowodził Korsin,pochodzili ze srebrnej muszli, która w jakiś sposób spadła znieba.Jasne było także, że choć są potężni, nie mają na raziesposobu, aby opuścić górę, bo są odizolowani przez wodę inieprzyjazny ląd.Korsin z zainteresowaniem słuchał, kiedyopowiadała o Kesh i o Keshirich, o uvakach i osadach nakontynencie.Wspomniała Zrodzonych z Nieba tylko raz, bopowstrzymało ją zakłopotanie.Nie wiedziała, kim są przybysze,więc nie miała odwagi o tym wspomnieć.Teraz, trzeciego dnia od jej przybycia, Adari rozmawiałajuż z przybyszami dość swobodnie - nawet poznała niektóresłowa w ich języku.Sami o sobie mówili  Sithowie , ale Korsinbył też  człowiekiem.Powtarzała te słowa.- Umiesz słuchać - powiedział wyraznie zadowolonyKorsin.Wyjaśnił, że kiedy spała, inni pracowali nad nią - niepowiedział jak - bo chcieli poprawić komunikację.Teraz jużrobili szybkie postępy i nie było to wyłącznie ich dzieło.Nawetw swoim oszołomieniu Adari zachowała bystry umysł.- Naszym największym problemem, Adari Vaal -tłumaczył Korsin, wsypując do jej kubka zawartość błyszczącejtorebki z proszkiem - jest teraz dotarcie w głąb lądu [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum