[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.109RS Jeśli wykona zadanie.Jednakże szanse na to są zerowe.Jesse niezamierza ulec jej perswazji.Ona buduje domek z kart.Domek na piasku.Który runie za trzy tygodnie, bo tyle ma czasu na dokonanie rzeczyniemożliwej.Kogo próbuje oszukać? Siebie? Los? Jessego? O co jej tak naprawdęchodzi?Czy autentycznie wierzy, że zdoła go przekonać?Czy po prostu chce mieć powód, aby móc spędzić z Jessem więcejczasu?Rumieniec zabarwił jej twarz na czerwono.Pralka zadudniła i po chwili ucichła.Cheyenne przeszła na drugi koniec kuchni, wyjęła z bębna dżinsy ikoszulkę, po czym wrzuciła je do suszarki.Kwadrans pózniej siedziała natylnym ganku, wycierając ręcznikiem wilgotne włosy, kiedy usłyszała, jakfurgonetka Ayanny z głośnym warkotem wjeżdża na podwórze.Matkapowinna być jeszcze w pracy.Czyżby ją wyrzucono?Cheyenne nie miała siły ani ochoty, żeby przejść przez dom i spytać,co się stało.Siedziała dalej na ganku, wpatrując się przed siebie.Podwórze zadomem wyglądało jeszcze bardziej obskurnie niż to przed domem.Nasamym środku zwisała z gałęzi stara opona, na której w dzieciństwieojciec ją bujał.To znaczy wtedy, gdy nie był pijany albo nie grał w kartylub nie tkwił za kratkami.Boże, ileż jej wtedy czynił obietnic. Zaopiekuję się wami, księżniczko.Ty, ja i twoja mamusiazamieszkamy we własnym domu.Przeniesiemy się do innego miasta,110RS gdzie zaczniemy wszystko od nowa.Tylko najpierw muszę zdobyćkrólewskiego pokera, księżniczko.Tak, najpierw królewski poker, a potemświat stoi przed nami otworem".Cheyenne przyciągnęła kolana do piersi i oparła na nich policzek.Siatkowe drzwi się otworzyły.- Wszystko w porządku? - spytała cicho Ayanna.Cheyenne niepodniosła głowy.Wiedziała, że materiał frotte odciśnie się jej na policzku,ale się tym zupełnie nie przejmowała.- Mogłabym ci zadać to samo pytanie - rzekła.- Mam przerwę na lunch.- Ayanna usiadła na schodku obok córki idała jej lekkiego kuksańca w żebra.- Niezłe to twoje służbowe autko.Ipodjazd też świetnie wygląda.Solidnie.- Na moment zamilkła.- GdzieMitch i dlaczego się wszyscy smucą?- Dlaczego uważasz, że się smucą, a tym bardziej wszyscy?- Dlatego że w środku dnia siedzisz w szlafroku na ganku za domem.I patrzysz w bok, jakbyś unikała mojego wzroku.A twój brat pewniesiedzi u siebie w pokoju i nawet nie gra w żadne gry.Panuje tu grobowynastrój.Nie muszę dzwonić do żadnego jasnowidza, aby wiedzieć, że cośsię stało.- Delikatnie, kojącymi ruchami, zaczęła masować córce plecy.-No powiedz.O co chodzi?Cheyenne obróciła głowę i przycisnąwszy drugi policzek do kolan,popatrzyła na matkę, na jej dobrą, zmęczoną twarz.- Tyle się nacierpiałaś, mamusiu.Zmierć taty.Wypadek Mitcha.Potem rozstanie z Pete'em, który spakował manatki i znikł, kiedy był cinajbardziej potrzebny.Jak ty to robisz, że jeszcze masz siłę? %7łe nie traciszwiary ani optymizmu?111RS - Och, miewam chwile załamania - oznajmiła Ayanna.- Z drugiejstrony jest tyle rzeczy, które mnie cieszą.Tyle rzeczy, za które jestemwdzięczna.Mitch mógł zginąć, kiedy ten pojazd go przygniótł, a jednakżyje.Ty z kolei napawasz mnie dumą.Przez cale studia pracowałaś,zarabiałaś na swoje utrzymanie, teraz masz ciekawą i doskonale płatnąpracę.- Mylisz się, mamo - jęknęła Cheyenne, przyciskając czoło do kolan.- To wszystko pozory.Jestem zwykłą oszustką.Pocierając plecy córki, Ayanna roześmiała się cicho.- Oszustką? Ależ, kochanie, co ty wygadujesz?- Ten samochód przed domem.Widziałaś go, prawda? Więc Nigelsam mi go dostarczył wkrótce po tym, jak pojechałaś do pracy.Przywiózłmi też komórkę i nowy komputer.Nadal wierzy w to, że zdołam namówićJessego do sprzedaży ziemi.A ja wiem, że się nie uda.Czyli te wszystkierzeczy, wóz, telefon, komputer, przyjęłam nieuczciwie.Pensję za tenmiesiąc też dostanę nieuczciwie.- W świecie biznesu nie ma pewników, wszystko opiera sięprzewidywaniach.Podejrzewam, skarbie, że gryzie cię coś innego.Cheyenne milczała.Po chwili Ayanna wstała i weszła do domu.Wyłoniwszy się po paruminutach, trąciła córkę nogą raz i drugi, aż ta się w końcu wyprostowała.- Co to? - spytała, patrząc na stare pudełko po butach, które matkatrzymała w obu rękach.- Sama zobacz.- Ayanna położyła pudełko na kolanach córki.Cheyenne uniosła pokrywkę.Wewnątrz były zdjęcia Jessego, którew czasach szkolnych przypinała do ściany nad łóżkiem, a także pożółkłe112RS ze starości artykuły z lokalnej gazetki, w których pojawiały się wzmianki onim.Nagle zaschło jej w gardle.- To dlatego wróciłaś do Indian Rock - powiedziała Ayanna iodeszła, zostawiając Cheyenne sam na sam ze wspomnieniami [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum