[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Co się tu dzieje? - zapytał, tak zaskoczony wyglądem Garetha, żena chwilę zapomniał o własnych kłopotach.Wicehrabia przycisnął dłonie do skroni i popatrzył na niegoprzekrwionymi oczami.- To ty, Simonie? Dlaczego, na litość boską, przychodzisz do mnie zwizytą o bladym świcie?Simon wydobył zegarek z kieszonki w kamizelce.- Jest dokładnie dziesięć minut po godzinie jedenastej.- Do diabla! A gdzie podział się poranek?- Najwyrazniej byłeś zbyt zajęty piciem, żeby go zauważyć.Co się ztobą dzieje? Wyglądasz, jakbyś miał zaraz opuścić ten padół.Gareth jęknął.- Zatańczyłem u Almacka walca z lady Maggie.- Jak przypuszczam, masz na myśli lady Margaret Hamilton.Aleczemu się tak nieprzyjemnie odnosisz do tej przecież miłej kobiety? Nieda się ukryć, że nie należy do największych piękności Londynu, ale jestbez wątpienia jedną z lepszych tancerek.Prawdę mówiąc, ona.- Simonurwał znienacka.- Czy ja cię dobrze słyszałem? Powiedziałeś, żezatańczyłeś z nią walca?- Tak.- Ależ to był już wasz trzeci taniec! Nie mogłeś tańczyć z nią jeszczewalca.Trzy tańce jednego wieczoru są przecież równoznaczne z.- Oznajmieniem wszem i wobec, że zamierzam się o nią oświadczyć.- Gareth jęknął raz jeszcze.- Myślisz, że o tym nie wiem?Simon opadł na pobliskie krzesło i patrzył na przyjaciela zpolgaraouslandasc niedowierzaniem.- Do stu piorunów, Gareth! Co w ciebie wstąpiło, oszalałeś chyba!- Nie liczyłem tańców.Ona zaś próbowała mnie powstrzymać; tomuszę jej przyznać.Ale wiesz, jak trudno jest mnie pohamować, jeśliwbiję coś sobie do głowy.a jej matka szła już w naszym kierunku zmordem w oczach.Ucieczka na parkiet wydała mi się wtedy szczytemrozsądku.Powinienem był domyślić się, że coś jest nie w porządku, gdymargrabina zemdlała.- A teraz pijesz na umór z tego powodu? %7łeby dodać sobie odwagiprzed oświadczynami o lady Margaret, bo przecież stała się przez ciebieprzedmiotem skandalu.albo chcesz uciec na kontynent, zanim jeden zjej braci wpakuje ci kulkę między oczy?- Jej bracia nie stanowią problemu.tak mi przynajmniejpowiedziała.To rozsądni ludzie, którzy nie chcą, żeby poślubiła kogoś,kto zrujnuje jej życie.- Gareth czknął.- I wcale nie mam po cooświadczać się o jej rękę.- Dlatego, że zrujnujesz jej życie?- Nie.Dlatego, że ona jest sawantką i uważa takich jak ja hulaków zaśmiertelnych nudziarzy.- Czknął znowu.- Skąd miałem, do diabła,wiedzieć, że ten facet Congreve już nie żyje?- William Congreve, dramaturg okresu Restauracji? Oczywiście, żenie żyje.Umarł mniej więcej sto lat temu.- Piekło i szatani! Czy ja jeden w całej Anglii o tym nie wiedziałem?- Wie o tym każdy, kto choć trochę interesuje się literaturą - odparłSimon.- Ale co William Congreve ma wspólnego z tym wszystkim?- Nic, poza tym, że lady Margaret jest przekonana, iż nieprzeczytałem ani jednej książki od dnia, w którym skończyłem Oksford.- Bo to prawda, a podczas studiów też nie zaliczałeś się do moliksiążkowych.- Niech cię diabli wezmą, Simon, nigdy dotąd się nad tym niezastanawiałem, ale przychodzi mi teraz do głowy, że jesteś po troszesadystą.- Pozwolę sobie nie komentować twojej uwagi - powiedział suchoSimon.- A więc jak zamierzasz rozwikłać to całe zamieszanie?- Przede wszystkim na najbliższy miesiąc lub dwa zamknę się wpolgaraouslandasc klubie Boodles i będę pił.Kiedy ludzie dowiedzą się o tej historii, zacznąsię zakładać o to, co dzieje się między lady Maggie a mną.- To chyba niska cena za twoją nieuwagę.- Simon zmarszczył brwi.- Jeśli, jak twierdzisz, bracia panny nie stanowią problemu, a ona raczejwoli skandal niż ciebie za męża, to o co ci chodzi? Powiedziałbym, żejak zwykle masz szczęście i tanim kosztem wykręcisz się odkonsekwencji tej gafy.- Tak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.- Głos Garethabrzmiał dziwnie głucho.- Ale chociaż lady Maggie nie dałoby sięzaliczyć do większych piękności, jest za to niezwykle intrygującąkobietą, zupełnie niepodobną do pospolitych szlacheckich cór.- Zgadzam się z tobą całkowicie - stwierdził Simon.- Ile kobiet z jejsfery zechciałoby zaryzykować zwróceniem na siebie uwagi, pomagającnaiwnej pannie z prowincji przetrwać pierwszy wieczór u Almacka?- O ile wiem, żadna.- Gareth przygładził niesforne loki gestemwyrażającym desperację.- Jest także najbardziej niezależną, jaką znam,istotą płci żeńskiej.Kiedy za kilka miesięcy stanie się dziedziczkąfortuny, zamierza założyć swój własny salon i zapraszać do niegoartystów i pisarzy oraz innych podobnych osobników.- Ale, jak się domyślam, nie utytułowanych hulaków.Garethpokręcił głową.- Nie, ich nie, pod żadnym pozorem.Bez wątpienia nakaże swemukamerdynerowi wyrzucać za drzwi każdego, kto wyda mu się jednym ztych beznadziejnych nudziarzy.- Uniósł kieliszek do ust i pociągnął tęgiłyk.- Ironia tej całej sprawy polega na tym, że kiedy wreszcie po latachposzukiwań znalazłem kobietę, która mogłaby utrzymać mojezainteresowanie dłużej niż przez dwa tygodnie.ona uważa mnie zanudnego! - Popatrzył na Simona z powagą.- Ale powiedz mi, cóż totakiego przywiodło cię do mych drzwi w godzinie próby?Simon uśmiechnął się z przymusem.- Ja też minionej nocy zdałem sobie sprawę z przykrej rzeczy.Chociaż wszystko miałem tak starannie zaplanowane i roztaczały się jużprzede mną wspaniałe perspektywy, wydarzyła się katastrofa.Przyszedłem tu do pewnego zawsze zadowolonego, beztroskiego jego-mościa, żeby mnie uratował od rozpaczy.polgaraouslandasc Rozdział 12Cassie miała nadzieję, że uniknie konieczności odpowiadania na wielepytań, które, jak dobrze wiedziała, lady Sarah zechce jej zadać na tematwieczoru spędzonego u Almacka, ale niestety nie mogła liczyć na aż tyleszczęścia.Jeszcze przed godziną czwartą czcigodna ta dama posłała jejbowiem wiadomość przez lokaja, iż ból głowy minął jej całkowicie, więcCassie nie pozostawało nic innego, jak tylko pojawić się na herbacie, jakzawsze podawanej w błękitnym salonie, i stawić czoła konwersacji.- Chcę wiedzieć wszystko: i to, jak poszły ci tańce, i to, czyspotkałaś jakichś odpowiednich kandydatów na męża - zaczęła hrabina,sięgając po filiżankę z herbatą [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum