[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- To świadczy, że moja sekretarka jest bardzo bystra.Ale wszystko pójdzie dobrze.Ricardo szaleje na jej punkcie i jest skłonny się poprawić.Dzisiaj spotkali się i Ricardobardzo szczęśliwy opowiedział mi, że ona pozwoliła pocałować się w usta.Zobaczysz, żezostaną małżeństwem.- Tak, ale to będzie trudny związek.- Wszystko, co jest coś warte, drogo kosztuje - odpowiedział filozoficznie Jaime,myśląc o sobie.- Idzie już sałata! Wszyscy do stołu! - krzyknęła Jenny, córka Jaimego, niosąc wielkąsalaterkę sałaty.Za nią szła babcia Carmen.Wszyscy zaczęli jeść z apetytem, a goście ogromnie chwalili paellę Joana.- Bardzo dziękuję-odpowiadał po hiszpańsku szczęśliwy i dumny.- Mój drogi - skarciła go Carmen.- Mów po angielsku, żeby cię rozumieli!- Rozumieją słowo  dziękuję , a mówię po hiszpańsku po to, żeby się nauczyli.Jaknauczą się trochę hiszpańskiego, to może im się to w przyszłości bardzo przydać.Jaime i Ricardo wymienili rozbawione spojrzenia, wiedząc, że zaraz się zacznie jednaz tych dyskusji, które małżonkowie lubili wszczynać przed zaprzyjaznionym audytorium.- Nie! Wyobraz sobie, Jaime - Carmen żywo gestykulowała - twój ojciec przez całeżycie kłócił się i żartował po katalońsku, a teraz do swojej wnuczki i jankeskich gości mówi po hiszpańsku.Rozumiesz coś z tego? Utrapienie z tym starym kłótnikiem! - I zwróciła się doJoana - Na pewno przestraszysz te dwie dziewczyny, pójdą sobie i zostawią nas samych.- Stara zrzęda - powiedział z czułością Joan.- Zazdrość cię bierze, że twój ryżkubański nie wychodzi ci tak dobrze, jak mnie paella.- Ależ ojcze - Jaime postanowił dolać oliwy do ognia.- Powiedz, jak to jest.Zawszekazałeś nam mówić ze sobą po katalońsku.Dlaczego teraz się upierasz, żeby najpierw Jenny,a teraz Karen i Laura mówiły z tobą po hiszpańsku? Czyżbyś na starość zmienił zasady?- Obawiam się, synu, że w stosunku do nich jestem spózniony o całe pokolenie.Onenawet nie mają pojęcia, gdzie się znajduje miasto, w którym się urodziłem.- Daj spokój - Jaime nadal go prowokował.- Czyżbyś na stare lata zmienił swojeprzekonania?- Nie - uciął krótko - tylko je dostosowałem do klimatu.Jaime patrzył na niego w zamyśleniu, próbując zgadnąć, co chciał przez topowiedzieć, potem spojrzał na Karen, która uważnie słuchała rozmowy, nic z niej nierozumiejąc, ale intuicyjnie zgadując jej treść.Na drugim końcu stołu Ricardo po angielsku powiedział Carmen jakiś dowcip, onaroześmiała się zarazliwym śmiechem, do którego przyłączyli się pozostali.Rozmowa, po angielsku, zboczyła na inne tematy.Obiad się skończył, rozmowy przy stole też.Carmen była z Jenny.Wyrzuciła ze  swojej kuchni wszystkich i przyjęła tylko pomoc wnuczki.Ricardo chciał pokazać Laurze różne kwiaty w ogrodzie, mając być może nadzieję, żew nagrodę otrzyma drugi pocałunek.Przy stole Joan Berenguer, rozkoszował się drugą kawą, kieliszkiem hiszpańskiejbrandy i hawańskim cygarem z przemytu.Towarzyszyli mu Jaime i Karen siedzący przy drugim końcu stołu, Jaime też paliłcygaro.Promienie zimowego słońca padały na ogrodowy stół, a łagodna bryza poruszałalekko liśćmi drzew.Nikt nic nie mówił, wszystkich ogarnęło uczucie ogromnego spokoju.Jaime pomyślał, że to jedna z tych chwil, które trzeba zatrzymać w pamięci.Byłszczęśliwy.Wracały jednak pytania, mącące jego spokój.Jak długo potrwa jego związek zKaren? Chciałby, żeby trwał wiecznie.Nie miał jednak odpowiedzi na to pytanie.Ile w tymbyło uczucia ze strony Karen, a ile manipulacji? Do czego tak naprawdę dążyli katarzy? Kimbył ich zakonspirowany przywódca? Trudno mu było uwierzyć, że jest nim Andersen.Elegancki marynarz mógłby być ich wielkim obrońcą, ale po tym jak zobaczył go w działaniuw ostatnich dniach, miał pewność, że nie on jest ich przywódcą. Kto wobec tego?Czy to ważne? - zastanawiał się, w tym życiu nigdy się nie otrzyma odpowiedzi nawszystkie pytania.Trzeba umieć przeżyć życie i cieszyć się z niego mimo wszelkiejniepewności.A on chciał maksymalnie wykorzystać te chwile.Spojrzał na Karen.Jakże jąkochał!Ona również popatrzyła na niego i posłała mu cudowny uśmiech.Potem zrobiła porozumiewawczą minę i wskazała na Joana.Jaime zrozumiał.- Joan - powiedział do ojca po angielsku.- Karen chce cię o coś zapytać.- Pytaj, śliczna.- Uśmiechnął się pod białym wąsem.- Daj spokój, Jaime - zaprotestowała Karen.Jeśli jest to pytanie, o którym myślę, tojest ono zbyt intymne, żebym ja je stawiała.Ty jesteś jego synem i do ciebie należyzadawanie takich pytań.- Dobrze - zgodził się i po krótkiej pauzie zapytał: - Ojcze, opuściłeś swój kraj, byszukać wolności.Przepłynąłeś przez Morze Zródziemne, a potem przez Atlantyk, bywylądować na Kubie.Potem zabrałeś nas do Nowego Jorku i wreszcie do Kalifornii, szukającciągle wolności.Czy w końcu ją znalazłeś? Czy jesteś wolnym człowiekiem?Joan słuchał, potakiwał głową w czasie, kiedy mówił jego syn, ale gdy ten skończył,nie odezwał się, siedział zamyślony.Puścił dwa kłęby dymu.Potem spojrzał na najdalszedrzewa, aż wreszcie zapatrzył się w swoje najgłębsze wnętrze.- Widzisz, Jaime.Mój ojciec poległ za tak zwaną wolność, a ja przez całe życie jejszukałem.Ale na pewnym etapie mojej długiej drogi poczułem zmęczenie, usiadłem ipostanowiłem zawrzeć pakt między mymi ideałami i ograniczonymi możliwościami [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum