[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Lucien zaciekle atakował, szybko machając mieczem, aż zmusiłprzeciwnika do cofnięcia się pod ścianę.Desperacja najwyrazniej dodałaGarrickowi odwagi, albowiem skutecznie odpowiedział na kilka ciosów iLucien odskoczył do tyłu, lecz tylko na moment. Pomogłeś du Bergowi zabić mego ojca i w nagrodę dostałeśThalsbury.To ty urządziłeś tę zasadzkę, w którą wtedy wpadliśmy, prawda?232RS  Ach, więc domyśliłeś się aż tyle.A jakże, to byłem ja, i muszę ciwyznać, że z radością pozbyłem się Raoula, bo jak na mój gust udawał zbytwielkiego pana, a Edgar pożądał Isobol.Popełniliśmy jednak błąd, bo iciebie należało wtedy uciszyć na zawsze. Skoro już sobie wyjaśniliśmy powody naszej wrogości, może terazzajmiemy się twoim uciszeniem?  Lucien błyskawicznie wykonał cięcie, ana bladym ramieniu Garricka pojawiła się czerwona linia.Mężczyznaskrzywił się i przycisnął dłoń do rany, aby zatamować krwawienie. Pardon, lordzie Garricku, czyżbym zadał panu ból?  z kpiącąuprzejmością spytał Lucien. Gdy pojmali mnie twoi ludzie, jeden z nichzranił mnie właśnie w to miejsce.Do dzisiaj mam tam bliznę, a także wieleinnych.Taki już los wojownika, prawda? Tamta rana okazała się bardzo nie-bezpieczna.Prawie umarłem z jej powodu, ponieważ przecięto tętnicę ibardzo się wykrwawiłem.Ale przeżyłem, jak widzisz.Pokazać ci, gdziejeszcze trafiły mnie miecze twoich żołdaków?Kolejny błyskawiczny ruch miecza zaowocował kolejnym cięciem. Och, ależ ze mnie niezdara  stwierdził Lucien. Trafiłem za daleko.Powinienem był celować bardziej w lewo.Zrobił to tak sprawnie, że Garrick znów nie zdołał się uchylić. Otóż to  z satysfakcja mruknął Lucien. Waśnie tutaj miałemjeszcze jedno zranienie, lecz ono nie okazało się kłopotliwe, albowiem. Dosyć!  wrzasnął Garrick łamiącym się głosem, najwyrazniej tracącpanowanie nad sobą. Niby czemu? Pozostało jeszcze dziesięć lat bolesnych doświadczeń,które należy omówić.Czyżbyś zmęczył się tą zabawą? Mogę ją skrócić,chociaż nie bardzo pojmuję, dlaczego pragniesz tak szybko umrzeć.Powinieneś cieszyć się każdą chwilą, jaka ci jeszcze pozostała.233RS Lucien znów zaatakował, nie szczędząc przeciwnikowi ciosów.Garrick usiłował na nie odpowiadać, lecz ich moc i szybkość całkiem gooszołomiły.Lucien dostrzegł w jego oczach panikę, więc uniósł miecz, abydoprowadzić do końca okrutną grę. Będzie sprawiedliwie, jeśli to miecz mojego ojca położy kres twemużyciu.Te słowa pozbawiły Garricka resztek honoru lub rozumu, bo piskliwiekrzyknął i jak szaleniec zaszarżował na Luciena.Wystarczył jeden szybki ruch mieczem, aby zakończyć ten atak.Nadziany na długą klingę Garrick zatoczył się w stronę okna, Lucienwykonał szybki zwrot i wyciągnął broń z ciała przeciwnika, on zaś wyleciałna zewnątrz prosto w ciemność.Lucien wyjrzał za kamienny parapet.Komnata znajdowała się nadzachodnimi murami, na samym szczycie wysokiej, skalistej ściany, zaś wdole płynęła rzeka.Nikt, kto tam spadł, nie mógł przeżyć.Lucien odwrócił się i sprawdził, jak radzi sobie Agravar.Przyjacielwłaśnie przyparł do ściany ostatniego żołnierza z przybocznej strażyGarlicka. Twój pan nie żyje, więc skończ z tym głupim oporem!  zawołałLucien. Zostaniesz potraktowany sprawiedliwie, albowiem nie ponosiszwiny za zdradzieckie knowania swego lordaMężczyzna zawahał się, lecz wystarczyło jedno spojrzenie napowalonych towarzyszy, aby odrzucił miecz.Nad ranem Lucien przyjął przysięgę wierności od prawie wszystkichmieszkańców zamku.Zaledwie kilku zwolenników Garricka odmówiło jejzłożenia, zostali więc wtrąceni do lochu.234RS Pózniej Lucien wrócił do komnaty i legł w łożu swego rodzica.Zanimusnął, pozwolił sobie na słodkogorzkie wspomnienia z czasów własnejmłodości, i w końcu pogodził się z bolesną stratą, która była jego obsesjąprzez tyle lat.Ostatnie myśli przed snem były kojące, ponieważ marzył o Alaynie.Przez następne dni straszliwie za nią tęsknił.Kilkakrotnie złapał się natym, że jej wypatruje, a parę razy jakąś dziewkę wziął za Alaynę.Lecz gdysię lepiej jej przyjrzał, nie mógł się sobie nadziwić, ponieważ żadna z tychkobiet nawet nie umywała się do jego pięknej żony.%7ładna nie miała taklśniących włosów, tak delikatnych rysów ani zmysłowych, smukłychkształtów.Szóstego dnia wydobyto z rzeki ciało Garricka, co dało sygnał dozakończenia najazdu.Lucien miał szczerze dosyć tej wyprawy.Przekazałdowództwo Willowi, a sam wraz z Agravarem i większością swoich ludziruszył do Gastonbury.235RS ROZDZIAA DWUDZIESTY DRUGITego dnia Alayna zeszła z Alwinem do piwnicy, aby sprawdzić zapasywina i piwa.Zwiatło zapalonej pochodni wydobywało z mroku niewielkikrąg, a w ciemności rozległo się szuranie i pisk szczurów.Alaynę przeszedłdreszcz obrzydzenia, wzięła się jednak w garść i rozejrzała wokoło. Co to za butle?  spytała, wskazując małą, drewnianą skrzynkę. Teo dziwnym kształcie? Nie wiem, milady.Nigdy takich nie widziałem.Mają jakiś stempel,ale go nie rozpoznaję.góra i słońce oplecione gałązką winorośli. Coś takiego!  Alayna klasnęła w dłonie. Toż to trunki z najlepszejfrancuskiej winnicy w Bordeaux! Skąd lord Edgar je wziął?  Al win podszedł do skrzynki, abyobejrzeć znalezisko. Zanieś je na górę i każ podać na stole milorda, gdy wróci do domu.Ma być wino z Bordeaux, nie żadne inne! Oczywiście, milady. Sądzisz, że jest tam więcej skarbów?  Alayna spojrzała w stronęmrocznych czeluści. Proszę tam nie iść, milady.Lepiej niech kilku pachołków przyniesiezapalone pochodnie i wyciągnie stamtąd resztę skrzynek.Alayna skinęła głową.Rzeczywiście wolała nie sprawdzać swojejodwagi w tyra zaszczurzonym pomieszczeniu.Wraz z Alwinem wyszła podrabinie z piwnicy i otrzepała zakurzoną spódnicę.Gdy zaczęła zdejmował zwłosów okropne pajęczyny, mając nadzieję, że nie znajdzie żadnego pająka,minęło ją kilka podekscytowanych służących.Zatrzymała jedną z nich,236RS ładną, ośmioletnią dziewczynkę, która wynosiła na zewnątrz zapleśniałychleb [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum