[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Gdyodjeżdżaliśmy, Abdul Azzim i Joahir wykrzykiwali do Arabekpożegnania, ale żadne z nich nie pożegnało się ze mną. Ro z d z i a ł 14Pani RahabPodczas jazdy przez Chartum Arabki przez cały czas rozmawiały.%7ładna nie odezwała się do mnie, żadna nie przyjęłado wiadomości mojej obecności.Zupełnie jakbym była niewidzialna.Dwie kobiety pogratulowały mojej pani dokonaniabardzo dobrego wyboru.Wiedziałam, że mówiły o mnie i innychdziewczynkach i nazywały nas abids, ale nie wiedziałam, żeoznacza to  niewolnice".Potem zaczęły plotkować o swoichprzyjaciółkach, strojach, które włożą podczas ramadanu, i nowych perfumach. Och, widziałaś Joahir?  zapytała jedna z kobiet siedzących obok mnie. Ten nowy naszyjnik, który miała na sobie?Uszczypnęłam cię w kolano, żebyś zwróciła uwagę.Wyglądałna bardzo drogi. Myślisz, że mogłabym go przeoczyć?  odezwała siędruga. Był taki piękny.Musiał kosztować majątek, nieuważasz, Rahab?  zwróciła się do kobiety siedzącej z przodu.Więc tak ma na imię moja tak zwana pani. Oczywiście, wszystkie widziałyśmy  odparła Rahab.Ci ludzie mają masę pieniędzy, mogą kupić, co tylko zechcą. Wiesz, Rahab  powiedziała jedna z kobiet  jeżeliDhalia usłyszy, że masz w domu tę dziewczynę, będzie bardzozazdrosna.Będzie musiała postarać się o jakąś dla siebie.133  No to powinna się pospieszyć, dopóki Abdulowi Az-zimowi coś zostało  ze śmiechem odparła Rahab.Gdy przyjaciółki Rahab wysiadły, jechałyśmy w milczeniu.W końcu zwolniliśmy przy metalowej bramie w wysokiejceglanej ścianie.Rahab wysiadła z samochodu i otworzyłabramę, po czym odwróciła się do mnie: Chodz.Wysiadaj.Idz za mną.Zamknęła za nami bramę i ruszyliśmy długim żwirowympodjazdem.Przez frontowe drzwi weszłyśmy do dużego otwartego salonu.Jedna ze ścian była przeszklona.Podążyłam zapanią Rahab do przyległego pokoju, który okazał się kuchnią.Pani wskazała na stołek w kącie. Usiądz tu i zaczekaj na mnie  powiedziała sucho.Zostałam sama.Rozejrzałam się.Na środku stał długi drewniany stół i krzesła  tyle byłam w stanie rozpoznać.Wysokona ścianie wisiały rzędy drewnianych pudeł z gałkami.To, jakmiałam się dowiedzieć, były szafki kuchenne, zawierającenaczynia i przybory do gotowania.Stał tam też niebieskimetalowy cylinder pod obszerną metalową lśniącą powierzchnią, pokrytą gałkami i kurkami  kuchenka gazowa.Zauważyłam stertę brudnych filiżanek i talerzy w metalowej misce nanogach, z metalowymi rurami pod spodem, ale nie wiedziałamani tego, że to zlew, ani jak działa.Rahab wróciła z Arabem, który, jak odgadłam, musiał być jejmężem. Oto ona, Mustafo  powiedziała, wskazując na mnie.Mężczyzna stał przez kilka sekund, wpatrując się we mnie,a potem wyszedł, nic nie mówiąc.Rahab przebrała się w miękkąpiżamę, na wierzch narzuciła szlafrok.Jej skóra była niecojaśniejszego koloru niż moja, miała długie lśniące czarne włosy.Uznałam, że w tym ślicznym stroju i z cudownymi włosamiwygląda bardzo pięknie. Chodz ze mną  nakazała, odwracając się, żeby wyjśćz kuchni.Wyszłam za nią na dwór.Szłyśmy alejką wzdłużdomu do małej ceglanej szopy z drewnianymi drzwiami.Rahab134 wyłowiła z kieszeni szlafroka klucz i otworzyła drzwi.Sięgnęłado środka, rozległo się pstryknięcie i jakby za sprawą czarówrozjaśniła się goła żarówka zwisająca z sufitu. Wchodz do środka, yebit powiedziała.Yebit to arabskaobelga, która oznacza dosłownie  dziewczynę niezasługującąna imię".Byłam zaszokowana, po raz pierwszy ktoś użył tegosłowa wobec mnie.Weszłam.Podłoga była brudna, w jednymkącie stała stara drewniana skrzynia i połamany stół.O jedną ześcian oparty był cienki materac. Połóż go na podłodze, yebit  nakazała Rahab, wskazując materac. Tu będziesz spała.Odwróciła się, żeby wyjść.Już miała zamknąć drzwi, kiedysię zatrzymała. Och, to jest włącznik światła  oznajmiła, pokazującbiałe pudełko na ścianie. Kiedy wyjdę, musisz wyłączyćświatło.Robi się to, naciskając włącznik w ten sposób.Zamknęła drzwi i usłyszałam klucz obracający się w zamku.Rozejrzałam się po pokoiku.Był potwornie brudny, jakby przezlata go nie używano.Poszukałam czegoś, czym można by sięprzykryć.Znalazłam brudne prześcieradło zwinięte w kącie.Wyciągnęłam je, strzepnęłam i położyłam na materacu.Usiadłam, podciągnęłam nogi pod brodę, otoczyłam kolana ramionami i zaczęłam cicho płakać.W mojej głowie kłębiły się myśli.Myślałam o Ashy, dziewczynkach, które spały teraz skulone w piwnicy Abdula Azzima.Potem zaczęłam myśleć o ojcu i mamie, śpiących w naszejmałej przytulnej chacie z gliny.Myślałam o moim bracie Babo,Ajece i pozostałych śpiących w domu dla mężczyzn.O Kunyanti jej mężu, śpiących w pobliżu we własnej chacie.I myślałamo mojej kotce, Uran, zwiniętej samotnie w kącie, zamiast spaćmocno na moim brzuszku.Myślałam też o napadzie.Czy ktoś z mojej rodziny jeszczeżyje? Czy nasza wieś wciąż istnieje? Przejął mnie żal, alebardziej niż cokolwiek innego dokuczała mi bezgranicznasamotność.Przez całe życie otaczała mnie miłość i dobroć,135 a teraz byłam całkowicie i kompletnie sama.Wreszcie przeważyło wyczerpanie i wsunęłam się pod prześcieradło.Ta nocbyła pierwszą z wielu, kiedy własny płacz ukołysał mnie do snu.Nie spałam długo, ponieważ do szopy przesączył się nocnychłód.Usiadłam, włożyłam zapasową sukienkę na tę, którąmiałam na sobie, i zwinęłam się jak kot, próbując się zagrzać,ale wciąż było mi zimno.W końcu położyłam się w poprzekmateraca, naciągnęłam na siebie dolną połowę i zwinęłam sięw środku.Nadal jednak marzłam i przez całą noc to zapadałamw sen, to się budziłam.Wcześnie rano zostałam obudzona przez Rahab, otwierającądrzwi. Chodz.Wstawaj, yebit.Idz do łazienki i się obmyj.Niechcę, żebyś zasmrodziła dom.Przy końcu alejki, pod wysoką ceglaną ścianą, która biegławokół domu, znajdował się prysznic i toaleta podobne do tychw domu Abdula Azzima.Obmyłam oczy.Gdy szłam z powrotem do szopy, Rahab zobaczyła mnie przez kuchenne okno. Skończyłaś mycie, yebit?  zawołała.Skinęłam głową. To wejdz do środka.Rahab siedziała z mężem przy stole w kuchni nad herbatąi biszkoptami. Dzień dobry  powiedział jej mąż, kiedy weszłam, niepodnosząc wzroku znad gazety, ale Rahab syknęła na niegoz dezaprobatą i wskazała na stołek. Usiądz tam  nakazała.Wręczyła mi starą filiżankę,miskę i talerz. Te są twoje  wyjaśniła  do jedzenia i picia.Otworzyła jedną z szafek. Tu będziesz je trzymała.A tubędziesz siedziała.Rozumiesz?  Wskazała metalowy stolikw kącie.Skinęłam głową. A teraz słuchaj  ciągnęła. Będziesz tu mieszkałai pracowała dla mnie.Zostaniesz ta przez resztę życia.Rozu-136 miesz? Teraz możesz napić się herbaty.Kiedy skończysz,pokażę ci dokładnie, co masz do zrobienia.Gdy usiadłam z herbatą, zaczęła mnie instruować, co mamrobić w ich domu.Miałam ochotę zwinąć się w kłębek i zapaśćsię pod ziemię.Chciałam umrzeć. Mam dwie dziewczynki, którymi musisz się opiekować [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum