[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Odpowiedziało mi parsknięcie, a po chwili padło: Wujek mówi jak rodzice! Myślałam, że wujek będzie bardziej nowoczesny! Tak?  udałem zdziwienie. Przecież sama mówiłaś o mnie jako o antyku.Zosia milczała zajęta niby poprawianiem włosów, tak by najpiękniej otaczały jej ramionai spod oka zerkała, czy widzą to przechodzący obok mężczyzni.Uśmiechnąłem się, ale żal misię zrobiło dziewczyny, bo czekało ją trudne zadanie, jeśli chciała zaimponować tutaj swojąurodą.Tak samo myślał i Jacek, bo po chwili szepnął: Patrz, Zocha, jakie laski!Na deptaku aż roiło się od modnie ubranych i pięknie opalonych urodziwych dziewczyn ikobiet.Zosia udawała, że tego nie dostrzega.Ale również przystojni i eleganccy mężczyznijakoś nie dostrzegali mojej siostrzenicy.Postanowiłem więc oderwać ją od smutnych myśli iwyciągnąłem z portfela wizytówkę tajemniczej blondynki. Hanna Mroczkowska i Joanna Złotnicka  przeczytałem. Ciekawe, która z nich byław Janisławicach? O ile ten antykwariat w ogóle istnieje  wtrącił Jacek. A może jest tylko przykrywką dla podejrzanych interesów?  Ciekawe, jak wujek zamierza się zachować, gdy stanie oko w oko z tymi paniami Zosia najwidoczniej zapomniała już o  osobistym narzeczonym. Nie wiem  wzruszyłem ramionami  prawdopodobnie będę udawał klientazainteresowanego nabyciem jakiegoś zabytkowego mebla czy drobiazgu. Nikt nie uwierzy, gdy zajedziemy pod antykwariat samochodem wujka.Od razupodpadniemy i nie pomoże najgoręcej okazywana chęć kupna antyków.Przecież najpierwkupuje się dobry samochód, a dopiero potem myśli o zabytkowych a zbytkowychprzedmiotach!No, no, znów przez Zosię przemówiła dorosła kobieta! Masz rację.Pojadę kolejką elektryczną.A wy idzcie sobie na plażę, skoro wam do niejtak tęskno. Mnie nie  obruszył się Jacek.A Zosia zawołała: O nie! Tym razem daruję sobie uroki plażowania.Bardzo jestem ciekawa owejblondynki z Janisławic.Zresztą, wujek nie ma wprawy w rozmowach z kobietami i trzebabędzie wujkowi pomóc! Nie ma wprawy?  wziął mnie w obronę Jacek. A zapomniałaś o zdjęciach w jegomieszkaniu? No właśnie  Zosia nie ustępowała  żadna z tych czułych dedykacji do niczego niedoprowadziła!Na stacyjce we Wrzeszczu pierwszy napotkany człowiek poinformował nas lekkokpiącym głosem, że ulica Główna  jak sama nazwa wskazuje  znajduje się w centrum. Szkoda, że pod antykwariat nie zajedziemy pięknym wozem  westchnęła Zosia.Każdy wziąłby nas za bogatych ludzi, którzy chcą upłynnić trochę zbywającej im gotówki. A może właśnie przed antykwariatem nie wolno parkować?  jeszcze raz stanął pomojej stronie Jacek.Nie ma to jak męska solidarność! Jeśli nie wolno tam parkować, to wujek może trzymać w ręku kluczyki od swegowehikułu.Kto pozna, od jakiego są auta?  znalazła wyjście Zosia.Niestety nie chciałem się na merdanie kluczykami zgodzić, co przyjęła z wielkim żalem,a nawet po raz czwarty tego dnia obraziła się na dobrą minutę.Numer osiemnasty ulicy Głównej we Wrzeszczu okazała się długą willą mieszczącą naparterze antykwariat i zakład jubilerski, przedzielone stromym zjazdem na zaplecze lub teżmoże do garaży.Duże okna antykwariatu ukazywały misternie rozstawione zabytkowe meblei gabloty z równie cennymi drobiazgami.Dzwonek, który zabrzmiał, gdy otworzyłem drzwi, wywołał z zaplecza dwie panie.Jedna, szczupła i wysoka, z włosami przeplecionymi nie maskowaną siwizną, musiała liczyćokoło sześćdziesiątki.Elegancka garsonka świetnie pasowała do jej pełnych dystynkcji ruchów.Twarz o ciemnej karnacji wciąż jeszcze zachowywała ślady wielkiej, choć surowejurody.Druga zaś mogła liczyć lat około trzydziestu.Przepysznie pełne kształty podkreślała białabluzka z żabotem i czarna, dopasowana spódnica.Złociste włosy spinał w wysoki kok srebrnygrzebień.Kąciki delikatnie zarysowanych warg lekko kierowały się w dół, jakby odniedawnego smutku.Wiedziałem już, kto był w Janisławicach. To ona  wionął mi w ucho gorący oddech Jacka. Słucham państwa?  podeszła do nas starsza z pań. Chodzi mi. głowę miałem zaprzątniętą urodą blondynki  widzi pani.myślę ojakimś zabytkowym meblu. Czy chodzi panu o naprawdę zabytkowy? Pytam, bo to się równa naprawdę dużej cenie patrzyła ponad moją głową. Nie da się nabrać!  pomyślałem.Na pomoc pośpieszyła mi Zosia: O, mój wujek jest bardzo bogatym człowiekiem.Ma dyskotekę na Woli i dwiesmażalnie placków, a.jeszcze fabryczkę chipsów! A że się na tym tu nie zna? Jak już kupipierwszy mebel, to z drugim pójdzie inaczej.A teraz to chyba pani może nam dopomóc? Albomoże pani koleżanka?Spojrzałem w bok i napotkałem wzrok blondynki.Bardzo uważny, jakim chyba niepatrzy się na byle klienta [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum