[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Do zobaczenia, lordzie Sundridge.W drodze powrotnej do Burlington House Charlotte opowiedziała Elizabeth zeszczegółami o planie Willa.- Czy twoja mama zgodzi się zaprosić wszystkich do Chiswick? - zapytała ztroską Beth.- Oczywiście! - zapewniła ją Charlie.- Mama jest aniołem.Poza tym po cichuliczy chyba na to, że lord Hartington poprosi mnie o rękę.- Wątpię, czy mama pozwoli mi przyjechać do Chiswick bez Marii - Elizabethnadal nie była przekonana.- Dlaczego mielibyśmy nie zaprosić Marii? Proszę, przestań się zamartwiać! -uspokajała ją przyjaciółka.Dotarły do domu akurat na krótką mszę w kaplicy Burlington House, po którejnadszedł czas się pożegnać.Beth myślała o powrocie do domu bez entuzjazmu.Wiedziała dlaczego - z dala od Bridget czuła się tak swobodnie i beztrosko.Dorothy Boyle w rzeczy samej była aniołem, w porównaniu z jej własną matką.Charlie nakłaniała ją, żeby zatrzymała zielony strój do jazdy konno.Zaklinałasię, że nigdy go nie nosi, bo w zieleni wygląda blado.Kiedy Maria zobaczyłaróżową parasolkę i zielony kostium, zaczęła się dąsać.SR - Skoro Elizabeth ma parasolkę, mnie należy się tym bardziej! Nie chcę strojujezdzieckiego, bo nienawidzę koni, ale potrzebuję nowej sukni!- Wkrótce pójdziemy na zakupy - zapewniła ją Bridget.- Do tego czasuElizabeth z pewnością podzieli się z tobą parasolką.A teraz, moja droga, opowiedznam, proszę, o wizycie w Burlington House - rozkazała młodszej córce.Beth dobrze wiedziała, że matka potępiłaby przejażdżkę w parku i spotkanie zmężczyznami.W ciągu lat nauczyła się mówić tylko to, co Bridget chciała usłyszeć.Opowiedziała o każdym posiłku, które zjadły, i każdym słowie, jakie zamieniła zhrabiną.- Spędziłyśmy wczorajszy wieczór w bibliotece Burlington House.Mają tyleksiążek, że przeczytanie ich zajęłoby rok! - Zauważyła, jak Maria wzdryga się nawzmiankę o czytaniu, i dodała: - A dziś byłyśmy na mszy w ich własnej kaplicy.- To cud, że nie umarłaś z nudów! - Maria udała, że ziewa.- Ja spacerowałamw Hyde Parku i oczywiście spotkałyśmy hrabiego Coventry! Zaprosił nas doswojego powozu i mama chytrze wspomniała, że jutro wybieramy się do teatru, a wśrodę do Almack's.- Nie możemy być pewne, że zjawi się w teatrze, Mario - przypomniała jejBridget.- Nie zapominaj, że jutro otwarcie Parlamentu.- A co to ma do rzeczy? - zapytała obojętnie córka.- Norwich zasiada w Izbie i jest politykiem.Powinnaś o tym wiedzieć.Musiszzachęcać go do mówienia o sobie - jeśli ci zaufa na tyle, żeby zacząć się zwierzać,będziesz go miała w garści - pouczyła ją matka.- Sądzę - powiedziała Maria - że nie mogę pokazać się w tej samej sukni jutrow teatrze, a potem w Almack's.- Jest na to sposób - stwierdziła pani Gunning.- Mary zostawiła belę pięknegobrokatu.Jeśli wezmiecie się zaraz do roboty, uszyjecie wieczorowe peleryny razdwa.Nikt nie musi wiedzieć, co pod nimi nosicie, jeśli nie zdejmiecie ich na czasSR trwania przedstawienia.A wtedy w środę do Almack's będziesz mogła założyć białąsuknię, Mario.Beth poczuła ukłucie bólu i zdobyła się na odwagę.- W środę wypadają moje urodziny.czy dostanę do tego czasu moją suknię? -zapytała z nadzieją.- Ach, Elizabeth, miałam z tobą pomówić na ten temat.Obawiam się, że narazie musisz zapomnieć o sukni balowej.Twój ojciec nie miał ostatnio szczęścia wkartach, a poza tym mamy kilka niecierpiących zwłoki wydatków, takich jak naprzykład zatrudnienie pokojówki - stwierdziła Bridget.- A skoro już mowa ourodzinach: kończysz siedemnaście lat - to dobry wiek.Natomiast ty, Mario, w razieczego jesteś rok starsza, pamiętaj.Nie możemy się przyznać, że masz dziewiętnaścielat, bo damy szukające w takim wieku mężów wzbudzają już podejrzenie i litość.Jak możesz w ogóle kontrolować nasz wiek? - pomyślała wzburzonaElizabeth.W głębi duszy wiedziała jednak, że nie ma co protestować.Narażanie sięna gniew matki było szaleństwem.Tego wieczoru Maria stanęła przed lustrem w nowej wieczorowej pelerynie,którą uszyła dla niej Beth.Podziwiała efekt, bawiąc się parasolką.- Mama chce mnie uczyć, jak postępować z mężczyznami - prychnęłapogardliwie.- Sama dobrze wiem, jak owinąć sobie takiego wokół palca i trzymaćw garści! - Zamknęła pewnie smukłe palce na rączce parasolki w geściedemonstracji.- To działa dużo lepiej i szybciej niż rozmowy o polityce.- Zaśmiałasię figlarnie.Elizabeth oblała się rumieńcem.Wiedziała, o czym mówi siostra [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum