[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Droga wiodła przez gęsty las, z dala od osad Nuba.Widziałaminnych jezdzców migających między drzewami.Nie minęłowiele czasu, kiedy mężczyzna zaczął macać mnie po całymciele.Poczułam, jak chwyta mnie za piersi, choć nie miałampiersi, o których warto by wspominać, byłam przecież zaledwiedwunastolatką.Zcisnął mnie mocno, a ja nie mogłam go odepchnąć, bo trzymałam się siodła. Przestań! To boli  rozpłakałam się. Proszę, przestań. Hej! Chcę tylko, żebyś była bezpieczna, w razie gdybykoń się potknął  odkrzyknął.100  Trzymam się siodła! Nie potrzebuję pomocy!Jechaliśmy kamienistym łożyskiem rzeki, która wiła się przezlas.Jest bardzo nierówne i niebezpieczne, wyjaśnił, i musitrzymać mnie mocno, żeby mnie chronić.Moje piersi byłymałe i delikatne, a on wciąż je obmacywał.Kiedy wjechaliśmygłębiej w las, wepchnął mi rękę między nogi.Poczułam gwałtowny ból i krzyknęłam, ale nie przestawał.Gdy byłam młodsza,mama powiedziała, że nie mogę pozwolić żadnemu mężczyzniedotykać mojego ciała, dopóki nie wyjdę za mąż.Jeżeli na topozwolę, spłonę w ogniu piekielnym.Rozpaczliwie wczepionaobiema rękami w siodło, nie byłam w stanie się obronić i zaczęłam płakać.Po około dwóch godzinach jazdy powiedziałam, że chcę sięzatrzymać na siusiu.Zciągnął wodze i postawił mnie na ziemi.Oddaliłam się za drzewo, ale zanim ukucnęłam, zorientowałamsię, że podkradł się za mną.Czułam, że mi się przygląda,i słyszałam jego przyspieszony oddech.Byłam tak sparaliżowana strachem, że nawet nie mogłam się obejrzeć, żeby sprawdzić, co robi.Nagle rzucił się na mnie.Wrzasnęłam, kiedyupadłam na bok, a on siłą przewrócił mnie na plecy.Zostałam przygwożdżona do ziemi, nie mogłam złapać tchu.Gdy próbował wepchnąć mi język do ust, o mało nie zwymiotowałam.Usiłowałam trzymać szczęki zaciśnięte, ale wtedytak mocno ugryzł mnie w wargę, że poczułam smak krwi.Zaczął siłą rozsuwać mi nogi.Za każdym razem, kiedy starałamsię je złączyć, mocno uderzał mnie w twarz.Poczułam, żepróbuje wepchnąć we mnie palce.Ponieważ byłam zaszyta,moje ciało dosłownie się rozdzierało.Cierpiałam potwornie.Starałam się go odepchnąć i ścisnąć nogi, ale on wciąż mnie bił.Potem położył się na mnie, siłą rozsunął moje uda i poczułam,że wpycha mi coś między nogi.Byłam przekonana, że to nóżalbo pistolet i że próbuje mnie zabić.Czułam odór jego spoconego ciała.Próbował siłą wepchnąć coś we mnie, ale z powodumojego obrzezania najwyrazniej mu się to nie udawało.Naglewydał z siebie długi jęk.Leżał tak, dysząc, przez czas, który101 wydał mi się wiecznością, a potem zsunął się ze mnie.Zwinęłamsię w kłębek, płacząc i zawodząc.Jego ubranie było poplamione na wysokości kolan.Niewiedziałam, co się stało.Zastanawiałam się, czy się zmoczył,ale był przecież dorosłym człowiekiem.Miałam nadzieję i modliłam się, żeby dostał ataku serca albo czegoś podobnego i żebyumarł.Czułam taki ból, że nie mogłam się ruszyć, więc leżałamwe łzach i bólu, mając pewność, że moje życie dobiegło końca.Obok nas przejechało kilku jezdzców i kiedy nas zobaczyli,zatrzymali się.Może myśleli, że ich towarzysz ma kłopoty,a może po prostu także chcieli spróbować mnie zgwałcić.Mężczyzna usiadł i dał im znak, więc odjechali.Potem zacząłczyścić ubranie w miejscu, gdzie widniały plamy.Kiedy postawił mnie na nogi, chodzenie okazało się potwornie bolesne,ale posadził mnie na koniu i znów ruszyliśmy przez las.Jechaliśmy może pięć minut, kiedy znów zaczął ściskać mojepiersi.Chwycił mnie za brodę i siłą odwrócił mi głowę, żebymnie pocałować.Pamiętam jego twarz tuż przed moją i bólobrzmiałej wargi.Pamiętam, jakie to było odrażające i pamiętamsmak krwi w ustach.Pamiętam też dotyk jego ohydnych rąki łzy strumieniami płynące po moich policzkach. Dlaczego płaczesz? To przyjemne!  powtarzał.Kiedy znów próbował mnie pocałować, mocno ugryzłam gow usta, w rozpaczliwej próbie powstrzymania go, ale zamiastodepchnąć, przyciągnął mnie bliżej siebie. Tak! To przyjemne  zamruczał mi do ucha. Ale niegryz tak mocno.Pocałuj mnie!Błagałam, żeby przestał, ale powtarzał, że niedługo zaczniemi to sprawiać przyjemność.Jechaliśmy tak cztery czy pięćgodzin, a ja przez cały czas próbowałam z nim walczyć.Znówzachciało mi się siusiu, ale nie zamierzałam dawać mu okazjido postoju.W końcu przyjechaliśmy na polanę, gdzie czekała resztajezdzców.Wiele dziewczynek płakało, niektóre wydawały sięcierpieć bardziej niż ja.102  Nie mogę iść się załatwić, to tak bardzo boli  szlochałajedna. Ten człowiek pociął mnie tam na dole.Zauważyłam Sharan, która pędem do mnie przybiegła.Przestraszonym szeptem opowiedziała mi, że mężczyzna, z którymjechała na koniu, całował ją i dotykał.Miała zaledwie osiemlat.Słyszałam, że napastnicy rozmawiają po arabsku i śmiejąsię, wskazując na różne dziewczynki.Potem jeden z nichkrzyknął do  mojego" jezdzca: Attif, a jak u ciebie? Jak tam podróż? Dobrze się bawiłeś? Ech  gwizdnął Attif. Zwietna zabawa.Chciałbym tociągnąć bez końca!Kiedy zebrali się wszyscy mudżahedini, znów ruszyliśmyw drogę i dotarliśmy do dużego miasta.Okrążyliśmy je i znalezliśmy się w obozie złożonym z dwudziestu lub więcej namiotóww kolorze khaki, ustawionych w rzędach.Przy bramie spotkaliśmy grupę mężczyzn w wojskowych mundurach.Przywódcamudżahedinów zatrzymał się, żeby z nimi porozmawiać. Wszystko w porządku  powiedział z uśmiechem.Poszło dokładnie według planu.Gdy jezdzcy mijali żołnierzy trzymających straż przy głównejbramie, wykrzykiwali pozdrowienia. Jak jazda, bracie?  wołał żołnierz ze śmiechem.Udała się? O tak, bracie.Mieliśmy bardzo, bardzo udaną podróż! odkrzykiwał zapytany. %7łałujemy, bracie, że nie mogła trwać dziesięć dni włączył się inny jezdziec. Te dziewczynki są trudne dootwarcia.Wiesz, dziewczyny Nuba są dokładnie takie jakArabki! Też obrzezane. Więc dowiedziałeś się czegoś nowego, co, bracie? zaśmiał się żołnierz. Ale wiesz, że te dziewczynki są takiemałe, że i tak będzie trudno!W obozie zostaliśmy rozdzieleni: dziewczynki do jednegonamiotu, chłopcy do drugiego [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum