[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Muszę się dowiedzieć, co się tak naprawdę stało i jakdługo porządkowi obserwowali dom przy Brooks Street.Muszęteż mieć stuprocentową pewność, że Alex jest bezpieczny.Imuszę porozmawiać z Haną.Hana mi pomoże.Będzie wiedziała,co zrobić.Aapię za klamkę, a wtedy okazuje się, że zostałamzamknięta od zewnątrz.No tak, teraz jestem więzniem.Nagle klamka zaczyna się poruszać.Odwracam się takszybko, jak mogę, i ląduję z powrotem na łóżku  nawet tosprawia mi ból  dokładnie w momencie kiedy otwierają siędrzwi i do środka wchodzi Jenny.Zamykam oczy niedostatecznie szybko.Jenny krzyczy nakorytarz: Już się obudziła!  Niesie szklankę wody, alenajwyrazniej ma opory przed wejściem w głąb pokoju.Staje wdrzwiach, obserwując mnie tylko.Nie mam ochoty na rozmowę z Jenny, ale potwornie chceNie mam ochoty na rozmowę z Jenny, ale potwornie chcemi się pić.Gdy przełykam ślinę, czuję, jakbym miała w gardlepapier ścierny. To dla mnie?  pytam chrapliwym głosem, wskazując naszklankę.Jenny kiwa głową, a jej usta tworzą cienką białą linię.Chociaż raz w życiu nie ma nic do powiedzenia.Szybko rzucasię do przodu, kładzie szklankę na małym rozklekotanym stolikuobok łóżka, a potem błyskawicznie wraca na swoje miejsce. Ciocia Carol powiedziała, że to ci pomoże. Na co mi pomoże?  Biorę długi łyk, po którym ogień wgardle i głowie zdaje się ustępować. Jenny wzrusza ramionami. Pewnie na infekcję.To wyjaśnia, dlaczego stoi w drzwiach i nie chce podejśćbliżej.Jestem chora, zakażona, nieczysta.Boi się, że mogłabyzłapać to samo. Nie można się zarazić przez samo przebywanie ze mną,wiesz o tym. Wiem  odpowiada szybko, lecz nie rusza się ze swojegomiejsca, tylko wciąż obserwuje mnie z daleka.Czuję się potwornie zmęczona. Która godzina?  pytam. Wpół do drugiej  odpowiada.Jestem zaskoczona, że minęło tak niewiele czasu, od kiedywyszłam na spotkanie z Aleksem. Jak długo byłam nieprzytomna?Jenny znowu wzrusza ramionami.Jenny znowu wzrusza ramionami. Byłaś nieprzytomna, kiedy cię przywiezli do domu mówi rzeczowym tonem, jak gdyby była to naturalna rzecz albocoś, co sama sobie zrobiłam, a nie wynik tego, że spałowałamnie grupa porządkowych.Co za ironia.Jenny spogląda namnie jako na tę szaloną, tę niebezpieczną.Podczas gdy facet nadole, który o mało nie rozbił mi czaszki, jest w jej oczachwybawcą.Nie jestem w stanie dłużej na nią patrzeć, więc odwracamsię do ściany. Gdzie jest Grace? Na dole  odpowiada z tradycyjną nutą biadolenia wgłosie. Musiałyśmy porozkładać w salonie śpiwory.No tak, wolą trzymać Grace z daleka ode mnie: młodą,podatną na wpływy Grace, chcą ochronić ją przed szaloną,chorą kuzynką.I rzeczywiście czuję, jakbym była chora, mdlimnie ze strachu i obrzydzenia.Myślę o swoich wcześniejszychfantazjach, żeby spalić cały dom.Carol ma szczęście, że niemam przy sobie zapałek.Bo teraz chyba bym się nie zawahała. No więc kto to był?  Głos Jenny obniża się dosyczącego szeptu, jak mały wąż, wtykający język do mojegoucha. Kto cię zaraził? Jenny.Odwracam głowę zaskoczona, słysząc głos Rachel.Stoi wdrzwiach i obserwuje nas z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Ciocia Carol woła cię na dół  mówi do Jenny, której nietrzeba dwa razy powtarzać.Pędzi w kierunku drzwi, rzucając trzeba dwa razy powtarzać.Pędzi w kierunku drzwi, rzucającprzez ramię ostatnie spojrzenie w moją stronę, z malującą się natwarzy mieszanką strachu i fascynacji.Zastanawiam się, czy i jawyglądałam tak samo kilka lat temu, kiedy Rachel miała delirię imusiało ją przyprzeć do podłogi czterech porządkowych, byzaciągnąć do laboratorium.Rachel podchodzi do łóżka, wciąż mnie obserwując z tymsamym wyrazem twarzy przypominającym maskę. Jak się czujesz?  pyta. Fantastycznie  odpowiadam z sarkazmem, ale Rachelnie daje się sprowokować. Wez to. Kładzie na stoliku dwie białe tabletki. Co to takiego? Zrodki uspokajające?Jej powieki drżą. Advil. W jej głosie słychać irytację i cieszy mnie to [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum