[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pójdzie świetnie. Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć.Czekam na wieści.Aldous jest zarównopacjentem, jak i dobrym przyjacielem.Za godzinę jest spotkanie zarządu i jako lekarzodpowiedzialny za sprawy lecznictwa w tym domu wariatów muszę iść, ale może byśmy sięspotkali wieczorem? Oczywiście.Muszę przed pójściem do domu zobaczyć jeszcze paru pacjentów.Co panipowie na Południe Cztery? Mam tam do obejrzenia pacjentkę z pełną niewydolnością.Możewpadnie pani na jakiś pomysł. Z chęcią spróbuję.O ósmej? O ósmej.Z wymytymi i profilaktycznie złożonymi razem dłońmi David wszedł tyłem do salioperacyjnej numer dziesięć, włożył kitel i zaczął czynić przygotowania do zaaranżowaniawłasnej symfonii i podyrygowania nią.Wyciągnięty na wąskim stole operacyjnym AldousButterworth był malutki i bezbronny.David kazał nałożyć mu na prawą stopę przezroczysty plastikowy worek, dzięki czemumógł ją cały czas widzieć, a nie brudziła miejsca, gdzie operował.Skóra stopy wyglądała jakwykuta z białego marmuru.Robiąc małe wstrzyknięcia, znieczulił pachwinę.Ponieważ nie mógł kierować się tętnem,tętnica udowa mogła znalezć się nawet dwa centymetry od nacięcia.Wystarczyło się przeliczyć i konieczne mogło się okazać drugie nacięcie.Skup się.Zobacz ją.Kąciki ukrytych za maskąust uniosły się w górę w uśmiechu.Był gotów. Skalpel, proszę  powiedział i wyjął instrument z dłoni instrumentariuszki.Zamarł nachwilę, zamknął oczy i wciągnął do płuc powietrze.Uniósł powieki i przypatrzył się twarzomludzi czekających na jego ruch, widział napięcie w ich oczach.Lekko skinął głowąanestezjologowi, po raz ostatni przyjrzał się stopie pacjenta i przystąpił do cięcia.Napięta skórarozsunęła się, ukazując tętnicę udową. W dziesiątkę.W ciągu kilku minut, sztywna i ciężka od zakrzepłej krwi tętnica została odizolowana ipodwiązana dwoma cienkimi paskami materiału, umieszczonymi w odległości pięciucentymetrów od siebie.David zrobił niewielkie nacięcie w ścianie tętnicy międzypodwiązkami, wsunął w tętnicę, w kierunku stopy, cewnik balonikowy, czyli cienką rurkę,zakończoną nie nadmuchanym balonikiem.Kiedy uznał, że balonik znajduje się wodpowiednim miejscu, nadmuchał go i ostrożnie zaczął wyciągać cewnik.Zanim balonikwysunął się z nacięcia, z otworu wydobyło się ponad pół metra nitkowatej skrzepliny.Powtórzył procedurę w drugim kierunku, usuwając grubszą skrzeplinę  będącą pierwotnąprzyczyną zaburzenia.Przepłukał tętnicę środkiem przeciwzakrzepowym i mógł zamykaćnaczynie.Zacisnął mocniej podwiązki, by zahamować przepływ krwi, potem zszył otwórkilkoma drobnymi szwami.Po raz drugi w ciągu dwudziestu minut wymienił się spojrzeniami z asystującymi muludzmi.Wziął głęboki wdech, zatrzymał powietrze w płucach i rozwiązał podwiązki.StopaButterwortha natychmiast się zaróżowiła.Zespół operacyjny buchnął radosnym okrzykiem.Jakz podręcznika.Zabieg od początku do końca wykonany idealnie.Choć David był zmęczony,wykrzyczał dobrą wieść Butterworthowi, który  jak się w tym momencie okazało  całyzabieg przespał. To była NAPRAWD wspaniała robota, doktorze Shelton.To była naprawdęWSPANIAAA robota, doktorze Shelton.To BYAA naprawdę wspaniała robota, doktorzeShelton. David powtarzał słowa doświadczonej instrumentariuszki, próbując powiedzieć tozdanie tak samo jak ona. Może zadzwoń do niej i poproś, by powtórzyła je jeszcze raz, byśmógł zapamiętać  zażartował sam z siebie.Podyktował raport z operacji, wziął prysznic i ubrałsię.Teraz szedł korytarzem skrzydła Południe Cztery, by podzielić się wiadomością o udanymzabiegu z doktor Armstrong.Popatrzył na zegarek.Za dziesięć ósma.To już drugi kolejny dzień, w którym opuściszpital wieczorem, a minęło ponad półtora roku od czasu, kiedy zatrudniono go na oddzialechirurgicznym w tym szpitalu.Margaret Armstrong przyszła przed nim i czekała w dyżurce pielęgniarek, popijając kawę irozmawiając z Christine Beall oraz szefową zmiany, Winnie Edgerly.Kiedy David podszedł,Christine natychmiast przykuła jego wzrok.Jej oczy i uśmiech zdawały się przekazywać mutysiąc rzeczy naraz.a może to nie były jej słowa i myśli, a jego? Mignął mu przed oczamiobraz idealnej jak klejnot twarzy Lauren, zaraz jednak zniknął, gdyż brązowe oczy nieodwracały się, wciąż go obserwowały.Wyzwolił go głos doktor Armstrong.  Halo, David!  zawołała radośnie. Po szpitalu krąży plotka o nowej stopie mojegomałego przyjaciela [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum