[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Gra zezmodyfikowan reguł nadal jest t sam gr (czasem mo emy ewentualnie okre li j mia-nem wariantu danej gry).Wittgenstein atakuje obraz, który sam starał si wypracowa wTraktacie, jest to jednak krytyka aplikuj ca si w równym stopniu do propozycji takich jakcho by semantyka Carnapa.Wspomniałem o regułach i przy nich teraz te si zatrzymamy,poniewa do nich wła nie nieodzownie wiedzie metafora gry.Gry opieraj si bowiem zaw-sze na pewnych regułach, spisanych b d nie, liberalnych b d restrykcyjnych, ale regułach.W tym te miejscu natrafiamy na powa ny problem, który Wittgenstein szczegółowoopisuje.Charakterystyczn cech reguły jest to, e powinna ona determinowa zachowaniekogo , kto si ni kieruje, w odniesieniu do potencjalnie niesko czonej liczby przypadków.Tymczasem proces nauczania post powania zgodnie z jak reguł , tak jak reguła gry j zy-kowej, opiera si na sko czonej liczbie przykładów.Sk d mamy wiedzie , e komu udałosi ju dan reguł „uchwyci ” i zacz ł si ni kierowa ? Na czym wła ciwie polega kiero-wanie si reguł ? Nie wystarczy tu zgodno z jej zaleceniem.Kto mo e post powa zgod-nie z reguł , o której istnieniu nie wie; nie powiemy wtedy, e si ni kieruje.Co wi cej,gdyby opisywanie czyjego post powania jako kierowania si reguł opierało si jedynie naocenie zgodno ci tego post powania z zaleceniami reguły, to nie mogliby my nigdy bł dniepokierowa si reguł.Kolejny kłopot nasuwa nam opisywana ju wcze niej sytuacja — za-łó my, e kto stara si zrekonstruowa reguły jakiej gry na podstawie obserwacji zachowagraj cych (jest to sytuacja, w której znajduje si dziecko ucz ce si j zyka).W jaki sposób ma97on odró ni niewła ciwe posuni cie od wła ciwego? Co gorsza, wydaje si , e wł czeniej zyka w zakres tego, co opisujemy w kategoriach kierowania si reguł , prowadzi nas doregresu w niesko czono.Posłu my si przykładem danym przez Wittgensteina.Załó my,e kto posługuje si nazwami kolorów dzi ki noszonej zawsze przy sobie tabeli zestawiaj -cej próbki kolorów i ich nazwy.Tabela ta byłaby odpowiednikiem reguły w grze rozpozna-wania kolorów.Na pierwszy rzut oka wydaje si , e nie ma tu miejsca na sceptycyzm - tabelazawiera przecie próbki kolorów, a nie ich opis.Umkn ł nam jednak e pewien szczegół.Sk dposługuj cy si tabel ma wiedzie , e reguła jej odczytywania opiera si na korelacji wierszyznajduj cych si na tej samej wysoko ci w obu kolumnach? Nie jest to wcale samo w sobieoczywiste.Tabela wymaga wi c obja nienia.Ale w jaki sposób mieliby my to obja ni , sko-roto obja nienie równie wymaga znajomo ci reguł potrzebnych do jego odczytania.Bł dem,który wprowadza nas w powy sze rozterki jest zało enie, e reguły mog by czym prywat-nym.Wittgenstein odrzuca tak mo liwo — niemo liwe jest, aby tylko jeden człowiek je-den jedyny raz pokierował si reguł [Wittgenstein 1953: 118].Nie jest do ko ca jasne, coWittgenstein ma tu na my li.Rzeczywi cie, jest tak, e gdyby dla ka dej reguły istniał tylkojeden człowiek, który raz si ni pokierował to mówienie o kierowaniu si reguł wydaje sido dziwne, ale wydaje si , e mo e istnie reguła, któr jeden raz pokierował si tylko je-den człowiek34.Oznacza to, e cho mo emy oddali wizj całkowicie prywatnego j zyka, tonie da si oddali wizji prywatnego fragmentu j zyka.A to wystarczy ju do utrzymania scep-tycyzmu co do kierowania si reguł.Aby pokaza wyj cie z kłopotów, w które popadli my skorzystam ze znanej (a tak ewzbudzaj cej kontrowersje35) interpretacji Saula Kripkego [Kripke 1982], która nie opiera sina zało eniu, e adna reguła nie mo e by stosowana przez jednego człowieka.Kripke rozwa a nast puj c sytuacj.Załó my, e wykonuj działanie 68+57.Otrzy-muj wynik 125.Załó my jednak e, e tak si zło yło, e nigdy nie wykonywałem jeszczedodawania na liczbach wi kszych ni 57.Załó my równie , e oprócz dobrze nam znanejfunkcji „plus” istnieje funkcja „quus”, która dla argumentów mniejszych ni 57 przyjmuje tsam warto co + ale gdy który z argumentów jest wi kszy ni 57 jej warto ci jest zawsze536.Stajemy wi c w obliczu nast puj cego problemu: co mo emy odpowiedzie hipotetycz-34 Przykładem takiej reguły mo e by na przykład zalecenie Pierwszy, samotny zdobywca góry mo e nazwa jswoim imieniem.35 Kontrowersja opiera si głównie na tym, e zarzuca si Kripkemu zbyt swobodn interpretacj Docieka.Doprowadziło to do okre lania tak zinterpretowanego dylematu Wittgensteina jako problemu "Kripgensteina".36 Funkcja "quus" wydawa si mo e nieco wydumana ale w rzeczywisto ci mo e by całkiem przydatna, naprzykład w j zyku programowania dostosowanym do komputera, który wy wietla 112 kolorów.5 mogłoby bywtedy kodem bł du.98nemu sceptykowi, który twierdzi, e wynikiem naszego wyj ciowego działania powinno by5, poniewa dotychczas u ywaj c terminu „plus” posługiwali my si , tak naprawd , funkcj„quus”? Jest jasne, e w odpowiedzi nie mo emy powoła si na aden z naszych dotychcza-sowych wyników oblicze — wszystkie one s identyczne dla funkcji „plus” i funkcji „quus” [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum