[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wiedzą,że byłaś u mnie wczoraj.Nie wiem, czego szukają, ale nie podobają mi się.Co się dzieje? Skąd się dowiedzieli, że przyszłam się z panią zobaczyć? Nie wiem! Nie znali twojego nazwiska, ale od razu wiedziałam, o kim mówią. Och! No dobrze, mogę ich okłamać.To łatwe. Ale o co w tym wszystkim chodzi?Jakiś kobiecy głos spytał z korytarza przed toaletą: Doktor Malone? Widziała pani dziewczynkę? Tak  odparła doktor Malone. Właśnie jej pokazywałam, gdzie jest toaleta.Lyra pomyślała, że uczona nie ma powodu do niepokoju, najwyrazniej jednak nie byłaprzyzwyczajona do niebezpieczeństw.Kobieta w korytarzu była młoda i bardzo elegancko ubrana.Naprawdę próbowała sięuśmiechnąć na widok dziewczynki, ale jej oczy patrzyły srogo i podejrzliwie. Witaj  odezwała się. Jesteś Lyra, prawda? Tak.A pani jak się nazywa?  Jestem sierżant Clifford.Wejdz.Dziewczynka pomyślała, że ta młoda kobieta ma tupet skoro traktuje laboratorium jakswój własny pokój, lecz nic nie powiedziała, tylko skinęła potulnie głową.Po raz pierwszypoczuła ukłucie żalu.Zdała sobie sprawę że nie powinna tu być; pamiętała, co aletheiometrkazał jej zrobić  miała pomóc Willowi, a nie przychodzić tutaj.Niezdecydowana stała wprogu.W pomieszczeniu siedział wysoki barczysty mężczyzna o białych brwiach.Dziewczynka świetnie wiedziała, jak wyglądają uczeni, i tych dwoje z pewnością nimi niebyło. Wejdz, Lyro  ponagliła ją sierżant Clifford. Wszystko w porządku.To jestinspektor Walters. Witaj, Lyro  odezwał się mężczyzna. Wiele o tobie słyszałem od doktor Malone.Chciałbym zadać ci kilka pytań, jeśli nie masz nic przeciwko temu. Na jaki temat?  spytała. Och, to nic trudnego  odparł, uśmiechając się. Wejdz i usiądz.Pchnął ku niej krzesło.Dziewczynka usiadła ostrożnie.Usłyszała, jak zamykają siędrzwi.Doktor Malone stała obok.Pantalaimon, który pod postacią świerszcza tkwił wkieszeni na piersi Lyry, był bardzo poruszony  czuła to.Miała nadzieję, że nikt nie zauważyjej drżącego dajmona.Poleciła mu w myślach, aby się nie ruszał. Skąd pochodzisz, Lyro?  spytał inspektor Walters.Gdyby wymieniła Oksford, łatwo mogliby sprawdzić jej słowa.Nie mogła jednakpowiedzieć, że przybyła z innego świata.Uznała tych ludzi za niebezpiecznych, choćbydlatego, że od razu chcieli się wszystkiego dowiedzieć.Przyszła jej do głowy jedyna nazwa,jaką znała w tym świecie: miejsce, z którego pochodził Will. Z Winchesteru  odrzekła. Biłaś się z kimś, prawda, Lyro?  spytał inspektor. Skąd masz te siniaki? Jeden napoliczku, drugi na nodze.Czy ktoś cię uderzył? Nie  mruknęła. Chodzisz do szkoły? Tak.Czasami  dodała. Nie powinnaś być dziś w szkole?Nic nie odpowiedziała.Czuła się coraz bardziej nieswojo.Popatrzyła na doktorMalone i dostrzegła na jej twarzy napięcie i smutek. Przyszłam tu tylko zobaczyć się z doktor Malone  bąknęła dziewczynka.  Zatrzymałaś się w Oksfordzie, Lyro? Gdzie nocujesz? U pewnych ludzi  odrzekła. To moi przyjaciele. Jaki jest ich adres? Nie potrafię powiedzieć, gdzie mieszkają.To znaczy.łatwo tam trafię, ale niepamiętam nazwy ulicy. Kim są ci ludzie? To przyjaciele mojego ojca. Och, rozumiem.W jaki sposób trafiłaś do doktor Malone? Mój ojciec jest fizykiem i ją zna.Pomyślała, że na razie jakoś sobie radzi, i zaczęła się uspokajać.Dzięki temu potrafiłakłamać płynniej. Doktor Malone pokazała ci, nad czym pracuje, prawda? Tak.Maszyna z ekranem.Tak, pokazała. Interesujesz się takimi sprawami? Nauką i badaniami? Tak.Zwłaszcza fizyką. Zamierzasz zostać naukowcem, kiedy dorośniesz?Lyra zareagowała na to pytanie obojętnym spojrzeniem.Mężczyzna nie zmieszał się,wymienił spojrzenie z młodą kobietą, po czym znowu popatrzył jasnymi oczyma nadziewczynkę. Byłaś zaskoczona tym, co ci pokazała doktor Malone [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum