[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Gdzie teraz jest? W Ameryce.W Waszyngtonie.Jurij klasnął w dłonie, nie kryjąc zadowolenia. Wiedziałem.Zawsze wiedziałem, że wszystkie te doniesienia o Brazyliii klinikach odwykowych to brednie. Twarz Jurija posmutniała. Szkoda, żeukradł forsę.Mimo to brakuje mi Aleksa. Naprawdę pan w to wierzy? Sądzi pan, że uciekł z pieniędzmi?  Roktemu była to najbardziej popularna zabawa w mieście.Quiz Aleksa.Gdzie sąpieniądze? Gdzie jest Aleks? Ile faktycznie ukradł? Jasne  odrzekł, gniewnie kiwając głową. Przecież tak podawały me-dia. Interesująca historia, prawda? A jaka jest pańska teoria? Jestem wielkim fanem hipotezy, że to on świsnął forsę. %7łe facetowi odbiło, nazgarniał, ile się dało, i prysnął z kraju? Coś w tym rodzaju.Dla mnie ma to przypuszczalnie więcej sensu niżdla pana.Prawdę mówiąc, czasami mam ochotę zrobić dokładnie to samo. Posiadanie takiej forsy nie uszczęśliwia? Całą dobę człowiek ma na głowie tysiące ludzi.Sytuacja ciągłego278 kryzysu, wszystko balansuje na krawędzi katastrofy.Albo wybuchu. Prze-rwał na chwilę, obracając obrączkę. Kim pan jest i czego chce? Nazywam się Michaił Boroski.Prowadziłem wiele prywatnych docho-dzeń dla Aleksa.Nadal to robię. Co z tego? Aleks poprosił, aby pan do mnie zajrzał? Właśnie. Michaił wyciągnął nogi i odchylił się do tyłu. Kazał mi ob-serwować, co się dzieje.Dowiedzieć się, kto będzie następny.Najwyrazniejpadło na pana.Jurij lekko się wzdrygnął. Następny? Co to znaczy? Ano to, że jest pan w pierwszej fazie obróbki, której poddano Aleksa.Zjakiegoś powodu zajęli się panem ostrzej niż nim.Są znacznie bardziej nie-ostrożni.Nie jestem pewien dlaczego.To przypuszczalnie nadmierna pewnośćsiebie. Nie mam pojęcia, o czym pan mówi. Czy odwiedziło pana dwóch detektywów moskiewskiej milicji?  Mi-chaił zadał to pytanie takim tonem, jakby znał odpowiedz. Tak, wczoraj. Grubas i chudzielec?  W rzeczywistości nie było to pytanie.Michaiłobserwował z parkingu po drugiej stronie ulicy, jak para policjantów wchodziłado gmachu Central Enterprises.Wolne skinienie głową. Wręczyli panu wizytówkę, wskazując osobę, która może powstrzymaćfalę przemocy?Jurij próbował ukryć zdumienie, lecz okazało się to niemożliwe.Obcy męż-czyzna wiedział zbyt wiele.Wizytówka, o której mowa, leżała w zasięgu jegoręki.Trzy minuty temu był bliski wykręcenia numeru i poproszenia o pomoc.Przesunął wizytówkę po stole.Michaił pochylił się i studiował ją chwilę.Nieznane nazwisko, które nic mu nie mówiło.W sumie bez znaczenia.Wie-dział, że gdyby zadał sobie trud sprawdzenia, kto się za nim kryje, czego niemiał zamiaru robić, odkryłby długą karierę w KGB i głęboki związek z Siergie-jem Golicynem. Rzecz jasna, słyszał pan o koniu trojańskim?  spytał Michaił, popychając279 wizytówkę w kierunku Jurija.Ten ostrożnie skinął głową. Jasne, kto nie słyszał? To wasz koń trojański  powiedział Michaił, wskazując palcem wizy-tówkę. Ci dwaj gliniarze są do cna skorumpowani.Posłano ich, aby otworzylidrzwi.Kiedy zadzwoni pan pod ten numer, wrogowie wejdą do pana firm. Postąpili tak z Aleksem?Michaił skinął głową i przez dwadzieścia minut opowiadał o wszystkim, coprzydarzyło się Koniewiczowi.Jak przygotowano plan, porwano go, torturo-wano i wrobiono w kradzież wszystkiego, co posiadał.Ponura opowieść.Abyją potwierdzić, podał Jurijowi raporty z kostnicy potwierdzające śmierć pra-cowników Koniewicz Associates oraz zeznania przygotowane rok wcześniejprzez Aleksa i przesłane faksem do wszystkich wyższych rangą urzędników zotoczenia Jelcyna.Kiedy skończył, rozsiadł się wygodnie, pozwalając, aby Jurij zapoznał się zdowodami, dostrzegł podobieństwa i zdał sobie sprawę, że jest celem następ-nego ataku.Na długo przed zakończeniem przeglądania materiałów Jurij wyraznie po-smutniał.Wydawał się zagubiony i przerażony.Zacisnął pięści i przez długąchwilę gapił się na wizytówkę. Co powinienem zrobić? Myślę, że ma pan dwie możliwości.Możliwość pierwsza, przetransfe-rować za granicę tyle pieniędzy, ile pan zdoła, i uciec z kraju.Po tym, czego Jurij właśnie się dowiedział, opcja pierwsza wydawała sięprawie nie do odparcia.Chrzanić opcję numer dwa.Miał miliony w szwajcar-skim banku, tyle forsy, że mógłby żyć długo i szczęśliwie.Oczywiście, był totylko niewielki ułamek jego obecnej fortuny, lecz przynajmniej pozostałbyprzy życiu i mógłby wydać choć część forsy [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum