[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Trzeba ich podzielić, odrzucićplewy od ziarna.Chciałabym o tym porozmawiać z Tellem.- Niech pan przyjdzie jutro na ognisko harcerskie.Ale czy jest nadzieja, że oni do jutranas wypuszczą?- A co mają z nami zrobić? Do swego nowego obozu nas nie zabiorą.Co najwyżejwymyślą jakąś idiotyczną karę: ot, na przykład, zostawią nas na wyspie bez ubrań.Od gromadki siedzących wokół lampy odłączyła się Bronka i podeszła do nas.- Szkoda, że pan nie jest Kapitan Nemo - westchnęła i usiadła obok nas.Baśka zaczął szeptać:- Niech nas pani uwolni z więzów.Pani też nie podoba się ich postępowanie.Uciekniemy wszyscy razem, w trójkę.Bronka wzruszyła ramionami.- Co ty gadasz? Nie mogę ich zdradzać, choć uważam, że zostałam oszukana.CzarnyFranek tak barwnie opowiadał mi o swoich zeszłorocznych przygodach nad Jeziorakiem, żezamiast jechać z rodzicami na wakacje, dałam się wciągnąć do gangu.- A może on też szuka prawdziwej przygody? Tylko że nie potrafi jej znalezć? -zapytałem.Uśmiechnęła się.- A pan przeżywa te prawdziwe przygody?- Tak.Jestem właśnie na szlaku prawdziwej przygody.Proponuję pani: niech pani ichporzuci.Nie, nie musi pani nas uwalniać.Proszę jutro odłączyć się od bandy i poszukaćmojego biwaku, który znajduje się na drugim brzegu.Przejdzie pani obok kilku starych dębów, jeden z nich będzie wypróchniały.Około pół kilometra dalej stoi mój namiot.Przeżyje pani wspaniałą przygodę, być może uda się pani poznać Kapitana Nemo.- Pan zna Kapitana Nemo? - zainteresowała się.- Nie.Ale pewnie niedługo go poznam.Więc niech pani odszuka mój biwak.Wyślepani telegram do rodziców, aby byli o panią spokojni.- Napisałam do nich list, że jestem nad Jeziorakiem, że dzieje mi się dobrze.I żeby sięo mnie nie martwili.- A może uda się pani namówić również Czarnego Franka, aby porzucił swoją bandę?- Pan żartuje pokręciła głową.To przecież on zorganizował tę bandę.I miałby jąporzucić?- Będę na panią czekał - powtórzyłem.Wahała się.- Nie wiem.Nie obiecuję.Odeszła do gromady wiecującej przy lampie, która raptem zaczęła przygasać.Kończyłsię gaz w butli.- Sprawdzę więzy na rękach tych ptaszków - powiedział Roman.- Zaraz zrobi sięciemno i gotowi z tego skorzystać.Podszedł do nas, obejrzał sznury na moich rękach i nogach.To samo zrobił u Baśki.- Idziemy spać - zarządził Czarny Franek.- Ale ze względu na jeńców i KapitanaNemo należy trzymać warty.Pierwsze dwie godziny pilnować obozu będzie Lisia Skórka.Potem ja, a pózniej Roman.- A może uwolnimy jeńców? - zaproponowała Bronka.- No, proszę, odezwała się jaśnie panienka - rozzłościł się Roman.- Damy im poklapsie i do domu, co? Nie.Tak nie będzie.Jutro rano naradzimy się nad karą dla nich.Musimy ich oduczyć wtykania nosa w cudze sprawy.Zgasła lampa gazowa.Ciemność okryła wysepkę.Banda skryła się w swoim szałasie,na dworze został tylko Lisia Skórka.Słyszałem, jak zabijał komary bzyczące mu koło twarzy,ziewał głośno, potem zapalił papierosa. Taki smarkacz i już pali - oburzyło mnie.I nawetzamierzałem mu coś na ten temat powiedzieć, lecz zrezygnowałem.Chciałem, aby banda jaknajszybciej zapadła w sen.Wciąż miałem nadzieję, że może zdołam się oswobodzić zwięzów.Znowu deszcz zaczął szeleścić na liściach drzew.Tym razem padał coraz mocniej.Nikt z bandy jednak nawet nie pomyślał, że jeńcy mokną.Kilkakrotnie usiłowałem rozluznićwięzy na rękach, ale dłonie miałem związane na plecach.Nadzieja na odzyskanie wolnościgasła we mnie w miarę, jak stawałem się coraz bardziej mokry.Ze współczuciem myślałem oBaśce, który leżał obok mnie i w milczeniu, bez skargi znosił ciężki los jeńca. ROZDZIAA DZIEWITYJAK SMAKUJE SZNUREK " CZY NEMO JEST NIEMOW " NAJAZD NAWYSP " CZY CZEKA MNIE NAJWSPANIALSZA PRZYGODA " CZEGO CHCIAAKAZNODZIEJA " NA PRZYLDKU SANDACZA " CZY MO%7łNA AOWI NAZAKLCIE "  PATERNOSTERDeszcz monotonnie szemrał na liściach drzew [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum