[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Opuściłeś punkt obserwacyjny? - z udawaną naganą w głosie odezwał się Edek, odwracającnaszą uwagę od siebie.- A co miałem zrobić? - obruszył się Sokole Oko.- Jak zauwa\yłem, \e błądzicie, towyszedłem w waszym kierunku.Ryknęliśmy ściszonym śmiechem.Edek i Sokole Oko zostali na punkcie obserwacyjnym.Paweł, Bolek i ja wróciliśmy w samąporę do centrum dowodzenia.Okazało się bowiem, \e nadszedł ju\ czas trzeciej zmiany.Bolek iWiewiórka zmienili Edka i Sokole Oko.65 ROZDZIAA SMYCO KRYJE RKOPIS ADAMA? " HIPOLIT WLECIAA DO ZAJAZDU " KIM JESTPUNI? " PREMIER NA CZTERECH AAPACH " PLOTKA O ROMANSIE SPRZED LAT "KTO JEST OJCEM WANDY? " PIKNA KARCZMARKA PRABABK EDYTY? "PRZYGODA WILHELMA TELLA Z śAB " TROPEM ZAGADKOWEJ CEGAY " OBCYKUDAACZ " EDYTA POZNAJE PRZODKW " ODWROTNA STRONA GAAZU " LISTYI KWIATKI OD JOACHIMA " CO KRYJ OKUTE, ZAMKNITE DRZWI? " CO ADAMZOSTAWIAW SKRYTCE?Nadchodzący dzień mógł zaowocować wyjaśnieniem fascynującej zagadki Adama, przodkaEdyty.Z rozmowy ze staruszkiem wynikało, \e najprawdopodobniej odnalazła się poszukiwanaprzez nią stara, rzezbiona szafa, w której dnie mieści się skrytka.Edyta nie wiedziała jeszcze o wędrówce i przetrwaniu antycznego mebla do naszych czasów.Je\eli była to właśnie ta szafa, wielka tajemnica jej rodziny zostanie wyjaśniona.Zdarzyło się jeszcze coś bardzo wa\nego.Nieoczekiwanie dla siebie Edyta otrzymała wczorajod pani Kasi rękopis Adama.Chocia\ przeczytałem zaledwie jego fragment, wiedziałem, \e taswoista kapsuła czasu zawiera informacje, które pozwolą przybyszom ze Zląska uznać swoją misjęza zakończoną sukcesem pełniejszym od ich najśmielszych oczekiwań.Wcześniej o istnieniu tego manuskryptu Edyta nie wiedziała.Do wczoraj znała swegoprzodka na tyle, na ile mo\na poznać człowieka ze zło\onego przez niego suchego raportu napiśmie, adresowanego do kręgu osób kierujących popowstaniową rzeszą emigrantów polskich weFrancji.Nocna lektura rękopisu sprawiła, \e Edyta znała ju\ swego przodka znacznie lepiej i była nimcoraz bardziej zafascynowana.- Spadamy pod Rajgród - patrząc na smacznie śpiących harcerzy szepnął Edek do Bolka iPawła.- Młodzie\ niech się wyśpi.- Jasne! - odszepnął Bolek kończąc kolejny kubek aromatycznej kawy.- Ale pod wieczór wracamy - dodał Paweł spoglądając pytająco na mnie.- Musimy przecie\ dopaść nocnych kopaczy - stwierdziłem.- Dopadniemy - wtrącił Edek.- Pod warunkiem, \e się zjawią i wejdą pod ziemię - dodał.-Przede wszystkim jednak musimy dziś dokończyć nasze dociekania archeologiczne i zająć się bli\ejzbiorem głazów.W recepcji zajazdu, wcześniej ni\ zwykle, pani Kasia zmieniła Tadeusza.Tadeusz udał się napiętro do  Pokoju Francuzów , gdzie mieściło się centrum dowodzenia akcją  Kret.Na schodachwymienił pozdrowienia z Pawłem, Edkiem i Bolkiem.Wychodzącą trójkę zobaczyła po chwili pani Kasia.Na widok Pawła uśmiechnęła się.Przechodząc do wyjścia trzej koledzy pozdrowili uroczą recepcjonistkę.Najdłu\ej panią Kasię pozdrawiał Paweł, który chciał się wyró\nić szarmanckimzachowaniem wobec damy.Tak się w nią wpatrzył, \e a\ wpadł na drzwi, odbił się od nich zhukiem, zawadził butem o listwę w progu i stracił równowagę.Na szczęście w ostatniej chwilipodtrzymali go koledzy.66 Tymczasem Tadeusz dotarł do  Pokoju Francuzów i cichcem wyciągnął mnie na kawę.- Kaśka mówiła, \e ci goście ze Zląska są w porządku - powiedział.- Nawet ich polubiła,chocia\ wie od dziecka, \e z obcymi nigdy nic nie wiadomo.- Powiedziała, \e w pani Edycie jest coś bardzo znajomego.Nie wie, co.Nie potrafiłajeszcze tego określić.- Tadeusz zawiesił głos.- Ona jest przekonana, \e od dawna zna panią Edytęz widzenia.Nie potrafi jednak skojarzyć jej osoby z miejscami, w których się mogły przypadkiemspotykać.I to ją niepokoi.- Podobno ka\dy człowiek ma przynajmniej jednego sobowtóra - uśmiechnąłem się.- PaniEdyta nie musi być wyjątkiem.Mo\e przypomina kogoś, kogo Kasia rzeczywiście kiedyś częstowidywała?- To nie tak.- skrzywił się zabawnie Tadeusz.- Dziś w nocy Kaśka doszła do wniosku, \ezna panią Edytę stąd - popukał palcem wskazującym w blat stolika.- Z zajazdu?- Nie sądzisz, \e to dziwne? - spytał i, nie czekając na odpowiedz, dodał: - Ju\ przypierwszym zetknięciu z panią Edytą widziałem jak wytrzeszczyła oczy ze zdumienia.Spojrzała nanią jak na starą znajomą, której się tu nie spodziewała.Pózniej Kaśka wyjaśniła mi przyczynę tegowytrzeszczu.Powiedziała, \e zbaraniała na widok pani Edyty, bo gdzieś ją wcześniej widziała.I towielokrotnie.Przez moment była nawet pewna, \e znają się od dawna.Ale pani Edyta zachowałasię wobec niej jak wobec osoby zupełnie obcej, grzecznie i z dystansem.W obozowisku pod Rajgrodem Edek i Paweł pakowali znalezione w ziemi artefakty.Z najgłębszej, a zatem najstarszej, eksplorowanej warstwy ziemi, harcerze wykopali dwakrzemienne groty oraz kawałki kości i rogów reniferów, noszące ślady uszkodzeń mechanicznych.Prawdopodobnie były to pozostałości po obozie, mo\e nawet po kilku kolejnych obozach myśli-wych, którzy kilkanaście tysięcy lat temu polowali tu na renifery.- A to? - spytała Tenia, pokazując znaleziony na początku, obrobiony ludzką ręką, du\ykawałek rogu łosia.- Mo\e mieć związek z myśliwymi sprzed tysięcy lat - odezwał się Paweł.- Co ty na to? -zwrócił się do Edka.- Trudno w tej chwili powiedzieć - zastanowił się archeolog.- Wstępnie, przez porównanie zpodobnym rogiem łosia, wykopanym niedawno pod Olsztynem u zbiegu rzek Ayny i Wadągu,mo\na przyjąć, \e ten, jak tamten, dotarł tu około trzynastu tysięcy lat przed naszą erą z grupąmyśliwych.Jednak nie musi być importem, który pojawił się tu jako przedmiot wykonanywcześniej w innym, bardzo oddalonym miejscu.Mógł być przecie\ równie dobrze pozyskany iobrobiony na tych terenach - Edek wziął róg do ręki.- Ze stanu jego powierzchni, wyraznego jejwytarcia na gładko w miejscu pasującym do ludzkiej dłoni, wynika, \e był u\ywany przez wieledziesiątków lat.- Przeciętnie \ycie ludzkie trwało wówczas niezbyt długo - zauwa\yła Tenia.- Mo\na więc ztego wywnioskować, \e róg był przekazywany z pokolenia na pokolenie - zauwa\yła Tenia.- Tego się nie da wykluczyć - przytaknął Edek.- Je\eli był w ten sposób przekazywany,oznaczałoby to, \e odgrywał jakąś istotną, przypisaną mu rolę w tej grupie myśliwych.Mo\enawet był symbolem władzy, prototypem pózniejszego berła królewskiego?- Kawałek rogu sprzed tysięcy lat i tyle tajemnic.- westchnęła Tenia.- Ciekawe, dlaczegozostał tu porzucony? Mo\e przestał być potrzebny? Albo został po prostu zgubiony przez67 myśliwych, goniących za zwierzyną?- Te\ się nad tym zastanawiam - wtrącił się Paweł.- Przypadkowe porzucenie, zgubienietakiego przedmiotu nie wchodzi w rachubę.Najprawdopodobniej w tym miejscu doszło kiedyś dojakiegoś dramatycznego wydarzenia, po którym ten róg nie był ju\ potrzebny.Na przykład,wskutek chorób lub odniesionych w walce ran, mogło nastąpić znaczne zdziesiątkowanie grupymyśliwych, dla których róg ten miał jakieś znaczenie kultowe, symboliczne [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum