[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Ale snadz, by mi przyboleć,Przedsię za jej zdrowie wypić!To się czasem na czczo spiją,Aby sobie piwem pomyją,Kampustem się popluskają,A ostatek podrapają.Czeladz woła:  Już czas wsiadać,Boć nam nic nie dadzą śniadać!Koń stoi, podgina nogi,Choć ma na łbie z pierza rogi,A na szyi wisi dzwonek,W tyle czyrwony ogonek.Więc wsiadszy nań chce, by skakał,On, by umiał, snadz by płakał,Bo to już nie jadł drugą noc,Zginęły mu skoki i moc.Więc się tak włócząc nie służą,A gdzie mogą, tu się dłużą.A tak schodzą bracia naszy.Niejeden się więc przestraszy,- 76 - Bo kiedy już nie będzie nic,Dopiero by chciał rządnym być.Ano było snadz lepiej w czasNiż teraz, gdy na czym niemasz.Aleć i w owych przemory,Co się cisną między dwory,Bo barzo mieszek niesporyCiągnąć się na owy wzory.A barzo nam tępią dziatkiOwy haftowane kwiatki,Więc rzezane nogawiczki,Więc aksamitne trzewiczki.Więc tu chodzi jako kurek,Natknął za bieretek piórek.Więc czapka mało nie wzleci,Ale mieszek barzo śnieci.Ten przedsię przez pióra goni,Jakoż się obłamał łoni;A trudno ji naszychtować,Kiedy niemasz co weń schować.Bo to złe nastało na nas,Ten aksamit i ten hatłas.Już dziś sukno stoi za nic,Mówią, iż w nim ciężko chodzić.Lecz snadz więc ciężej, mój panie,Gdy i tego nie dostanie.- 77 - A zszywa drugi ony płaty,Co leda nacz podarł szaty,Na kuglarstwa, na maszkary,Czyniąc Cygany, Tatary.Rad by potym, by mógł, sprostał,By prawym Polakiem został.Trudno więc odmieniać twarzy,Gdy kto już w swym garnku warzy.Więc i owi z niższych stanów,Choć nie mają płatów z łanów,Uprzejmie się na to sadzą,Nikomu naprzód nie dadzą.Ale ty nie patrz na tego,Ten snadnie zwetuje swego.Ten jeszcze, co stracił łoni,Wszytko na tobie ugoni,Jedno funtem, drugie łokciem:Trudna sprawa z chytrym nogciem.Bo, by też nie miał domierzyć,Musisz brać, kiedyć chce wierzyć.Też ten nie myśli o wojnie,Zejdzieć mu się, rzeżąc strojnie.Ale ty wżdy dla przestrachu,Radzęć, myśl czasem o płachu.Bo gdy nastaną kłopoty,Snadz więc omierzną forboty,- 78 - Rad byś w ten czas smukierza miał,Co by żelazem haftował,Bo cudny wzór na kabat płach,I brzucha więc wżdy nie tak strach.Ale snadz to próżne rzeczyRóżne stany mieć na pieczy.Bo każdemu według sprawyRóżno smakują potrawy,A drugi czasem o głodzieBywa więc mędrszy po szkodzie.Jakożkolwiek w ludziech sprawa,Wszem smakuje ta potrawa.Każdy by swym sprawam sprostał,By jedno w pokoju został.Bo to pierwszy klenot boży,Z którego się zgoda mnoży,A co z tego roście potym,Mało trzeba mówić o tym.Ale zgoda bez miłości,A miłość bez sprawiedliwościTrudno się snadz ma umnożyć,Nie chcemy li niżej złożyć.Abowiem snadz w każdym stanieWszędy dziś dobra myśl tanie.Każdemu się chce przewodzić,Chocia drugi stoi za nic.- 79 - Ale by tak udziałano,%7łeby mierniej nalewano,By możny baczył chudego,Wszytko by udziałał z niego.Ale gdy co po niewoliPrzydzie czynić, głowa boli.Bo i ręka bielsza bywa,Gdy jedna drugą umywa,A takież z spólnej miłościWszytko się snadnie urości.I ludzie by się szerzyli,Snadz, kędy pierwej nie byli,W których i Bóg kładł swą rozkosz,I dziś, gdzie są, snadz gęstszy grosz.Bo wżdy snadniej z osiadłegoBronić się, gdy trzeba tego,Niż gdy w polu zajęczego,Przydzie skakać czasem psiego.A gdzie wżdy zaparte wrota,Nie tak człek pewien kłopota,Bo barzo zły wiatr z tej dziury,A strzeż, Boże, gorszej chmury.A snadniej wżdy przy stodole,Niż się ciągnąć z wilkiem w pole.Bo słaby Polak na trawie,Gdy niemasz połcia w potrawie,- 80 - I każdy lepszą myśl miewa,Kiedy nędze nie używa.A tak z nas z osobna każdyRzadszej patrzaj swego zawżdy!Mało nam po cudzym swarze,Snadniej się sam każdy skarze.Bo się więc sama myśl kazi,Kiedy kogo mróz przyrazi.Bywa mędrszy na ostatek,Kogo ćwiczy niedostatek.Ale mi się to chytrszy zda,Co swój stan właśnie rozezna,A k temu na nim przestawa,Ciągnie łyczko, póki stawa,A nad zwyczaj nic nie broi -Ten się przednowia nie boi.LEBANPPanie, byś chciał wszytko baczyć,Trzeba by się dłużej ćwiczyć.Iście uważyć każdy stanTrudno ma wójt, pan i pleban [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum