[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zaczął bawić sięplatynową obrączką na palcu, obracając ją wielokrotnie.W głowierozbrzmiewały mu wersy z Nowego życia Dantego, opisująceodtrącenie Beatrycze:Te plotki oczerniające stały się przyczyną, że owa zacnaosoba (Beatryce), która, będąc królową cnot, zmuszała wszelkąpotwarz do milczenia, przechodząc przez miejsce, gdziem sięznajdował, odmówiła mi słodkiego pozdrowienia, w którem sięcałe moje szczęście mieściło[16].Gabriel nie miał prawa porównywać swej sytuacji z Dantem,jako że swoje nieszczęście zawdzięczał własnemu wyborowi.Ajednak gdy zamykała się nad nim ciemność, uderzyło go, że byćmoże stracił swe szczęście.Na zawsze. Rozdział 31 A to sukinsyn!  Tom Mitchell zaklął głośno prosto dosłuchawki.Musiała odsunąć iPhone a na odległość ramienia, żebynie ogłuchnąć. Kiedy to się stało? W marcu. Julia pociągnęła nosem. Potwierdził to e-mailem. Sukinsyn.Jaki podał powód? %7ładnego. Nie miała siły opisywać wypadków, jakiedoprowadziły do jej rozstania z Gabrielem, a wszelkie kwestiezwiązane z podejrzeniami o oszustwo naukowe jeszcze bardziejrozwścieczyłyby ojca. Zastrzelę go. Tato, proszę. Rozmowa była trudna nawet bezwspominania o broni i pościgu za śnieżnobiałym tyłkiem Gabrielaprzez lasy Selinsgrove. Gdzie on teraz jest?  Tom oddychał chrapliwie. Nie wiem. Przykro mi to mówić, Julku, bo wiem, że& zależało ci nanim, ale Gabriel to kokainista.Raz narkoman  zawsze narkoman.Być może znowu ćpa.Może ma kłopoty z dostawcą.Narkotyki tośliska sprawa i cieszę się, że zniknął.Im dalej jest od ciebie, tymlepiej.Julia nie zapłakała na te słowa, ale serce ścisnęło jej się wpiersi. Proszę, nie mów takich rzeczy, tato.Z tego co wiem, jestwe Włoszech i pisze książkę. Jasne, w melinie. Tato, proszę. Przykro mi.Naprawdę.Chcę, żeby moja mała dziewczynkaznalazła sobie kogoś dobrego i była szczęśliwa. Ja chcę tego samego dla ciebie  powiedziała Julia. Cóż, dobrana z nas para. Odchrząknął i postanowiłzmienić temat. Opowiedz mi o studiach.Zarobiłem trochę na sprzedaży domu i chciałbym przyjechać na wręczenie dyplomów.Powinniśmy również porozmawiać o tym, co chcesz robić w lecie.Twój pokój w nowym domu czeka.Możesz go pomalować nadowolny kolor.Jeśli chcesz, pomaluj go na różowo.Nie mogła powstrzymać sie od uśmiechu. Od dawna nie malowałam pokoju na różowo, ale dzięki,tato.Chociaż Selinsgrove było teraz ostatnim miejscem, jakieJulia chciałaby odwiedzić, przynajmniej miała rodzica i dom, zktórym nie kojarzyły jej się złe rzeczy związane z Simonem alboSharon.Albo z nim. Rozdział 32Dziewiątego kwietnia Julia brnęła przez rozpuszczający sięśnieg do domu profesor Picton, w jednej ręce ściskającwydrukowaną pracę, w drugiej butelkę chianti.Czuła zdenerwowanie.Chociaż jej stosunki z promotorkązawsze były serdeczne, nie były nigdy ciepłe.Picton nie byłaosobą, która hołubiłaby studentów albo piała nad nimi z zachwytu.Była profesjonalna, wymagająca i zdecydowanieniesentymentalna.Gdy więc poprosiła Julię o dostarczenie pracyosobiście i jednocześnie zaprosiła ją na obiad, Julia nieco sięzaniepokoiła.Oczywiście odmowa nie wchodziła w rachubę.Stanęła na ganku dwupiętrowego domu i zadzwoniła dodrzwi.Otarła dłonie o poły marynarskiego płaszczyka, próbującwyeliminować lepkość. Julianno, witaj. Katherine Picton otworzyła drzwi iwpuściła swą studentkę do środka.Jeżeli kawalerka Julii była hobbicią norką, to dom Picton byłsiedzibą leśnego elfa.Leśnego elfa z upodobaniem do antyków.Wszystko tu było eleganckie i stare; ściany wyłożono ciemnąboazerią, a podłogi przykrywały kosztowne dywany.Wystrój byłarystokratyczny, lecz oszczędny, a wszędzie panował drobiazgowywręcz porządek.Wziąwszy od Julii płaszcz, Picton wspaniałomyślnie przyjęłachianti i pracę, po czym zaprowadziła swego gościa do salonikuprzylegającego do głównego holu.Dziewczyna usadowiła się wskórzanym fotelu klubowym przed kominkiem z kieliszkiemsherry w dłoni. Obiad prawie gotowy  oznajmiła Katherine Picton izniknęła niczym grecka bogini.Julia przyjrzała się leżącym na niskim stoliku albumom oangielskiej architekturze i ogrodach.Na ścianach wisiały obrazyprzedstawiające sielankowe sceny, a pośród nich tu i ówdzie widniał surowy czarno-biały portret przodka.Powoli sączyłasherry, rozkoszując się ciepłem spływającym jej do żołądka.Zanimskończyła, Picton zaprosiła ją do jadalni. Jak cudownie. Julia uśmiechnęła się, by ukryćzdenerwowanie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum